Jacomo de Jacomo Rouge – Głębia i zmysłowość mężczyzny


To była wielka niespodzianka!
I jak często w podobnych sytuacjach – najpierw były intrygujące opinie na różnych portalach. Od tego się zaczęło moje zainteresowanie perfumą marki, o której szczerze mówiąc wcześniej nie słyszałem. Jednak połączenie La Male’a z A*Man’em i 212 Sexy Man – o jakim wspominali internauci było na tyle frapujące, że musiałem spróbować. Próbek nie było, pozostawało więc zaryzykować i kupić od razu cały flakon i to o pojemności 100ml.
Zaryzykowałem…

Otwarcie to całkowite zaskoczenie. No bo czy spodziewalibyście się w wieczorowym, seksownym zapachu w pierwszej nucie – klasyki? I to tej w najlepszym wydaniu, w stronę Sauvage’a?! Ja nie, ale muszę przyznać, że brzmi to dostojnie, męsko i… pięknie. Mięta, cytryna i kardamon, a efekt niezwykle zachęcający, tym bardziej, że przecież to nie może dalej tak pachnieć, więc następuje… Zmiana. I to jaka! Teraz to już rzeczywiście najbliżej do Le Male’a, jest słodko, waniliowo, lekko pudrowo jednak nie tak samo jak w „oryginale”. Warto zauważyć, że już w środkowej nucie mamy typowo męskie, mocne akordy drzewne. To nadaje mocny, męski, ale zmysłowy ton całości. Co ciekawe, w tej części perfuma pokazuje bardzo wiele, nie jest linearnie, oprócz słodyczy JPG co chwile dosłownie wyskakuje tu coś nowego co zaskakuje, takie jakby promyki-przebłyski zapachów. Niezwykłe wrażenie. Zejście i kolejne (które to już) zaskoczenie. Tym razem woń staje się jeszcze cieplejsza, głębsza, przypomina A*Mena aczkolwiek tylko w konstrukcji, bo sam zapach jednak jest odrobinę inny. Zamknięcie tej wody trwa bardzo długo, w ogóle jej trwałość jest wielką zaletą przy bogactwie, które oferuje.

Jak podsumować? Hm…
Dawno żadna perfuma nie zaskoczyła mnie tak bardzo jak Jacomo de Jacomo Rouge. Mało znana marka, niedroga a oferująca jakość z najwyższej półki. To zapach niezwykle złożony, bogaty męski i głęboki. Być może nie jest przesadnie oryginalny (to jedyna „wada” jeśli chcieć już jakieś znaleźć), ale to nie przeszkadza, bo naprawdę tym co oferuje potrafi zauroczyć. Raczej wieczorowy, bardzo podoba się paniom, aczkolwiek można próbować przez dzień, ja bym jednak nie rozmieniał na drobne jego konstrukcji, która stanowi spójną całość i stanowi idealne dopełnienie wieczoru. Jak wspomniałem bardzo trwały i wręcz śmiesznie tani (to informacja dla tych, którzy kupują podróbki twierdząc, że oryginalne perfumy są drogie). Jednak na koniec mała uwaga – jeśli zdecydowanie męskie, miejscami wręcz samcze zapędy La Male’a rażą twój nos… to i tak spróbuj Jacomo, być może ta wersja pozwoli ci docenić taką szczególną zmysłowość.
Zdecydowanie polecam!

Umysł: mięta, cytryna, kardamon
Serce: cyklamen, drzewo sandałowe, konwalia, cedr
Bazaa: bób tonka, paczula, piżmo, wanilia, kadzidło, pralinka

Reklamy

2 comments

  1. Mimo, że zapach nie jest szczególnie oryginalny, to uważam że to bardzo udana kompozycja, przede wszystkim złożona. Dobrze się trzyma, no i na mojej skórze wychodził w miarę męsko.

  2. Cześć. Otrzymałem dzisiaj porządną odlewkę od naszego kolegi Cassyoosh’a. Na razie delikatny test, jeden „psik” na nadgarstek.
    Le Male „wychodzi” u mnie zaraz na początku. Później…faktycznie jest bardzo frapująco, tzn. zapach przypomina mi trochę sylwestrowe fajerwerki (coś w tym musi być, Ty piszesz o przebłyskach 🙂 ). Co chwila dociera do nosa coś nowego.
    Na chwilę obecną mam pewien „problem” z tym zapachem. U mnie jest przechył w stronę unisex’u. Zobaczymy jak wypadnie podczas globalnego testu. Pozdrawiam.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s