Aigner no2 – Men znaczy Men

Męska klasyka w najczystszej formie. Zarówno przedział czasowy – zapach z 1976 roku, jak i skład – „czysto męskie” akordy, a również i sam zapach.
Sięgnąłem po tester z zaciekawieniem, bo marka Etienne Aigner w naszym kraju raczej nie jest szeroko znana, a robi perfumy już od całkiem dawna. Klasyka to coś dla jasno określonego typu mężczyzny – dojrzałego, statecznego, w garniturze, albo przynajmniej stroju eleganckim. Czyli nie dla mnie. Jednak sam zapach może zaciekawić niezależnie od proweniencji, stąd moje zainteresowanie nim. Jak pachnie?

Mocno i „oldskulowo”.
W pierwszej nucie jest tylko cytryna sycylijska. Wydawało by się, że niewiele, a powiem szczerze, że aż mnie zatkało z wrażenia. Przy czym nie był to zachwyt, a raczej podziw dla mocy. Bo pachnie prawdziwie mocarnie. I dodam od razu, że jak na mój gust niezbyt ładnie, akurat. Dość szybko przechodzimy do serca, które pogłębia pierwsze wrażenie. Jest mocno i dość ostro – to zasługa estragonu (nie do pomylenia z niczym innym), cynamonu i anyżu. Rzadko się spotyka tak jednoznacznie męskie składniki w dzisiejszych konstrukcjach zapachowych, o ile się spotyka w ogóle. Aigner to tchnienie przeszłości i to dosyć odległej olfaktoryczne dla współczesnego faceta, nawet bardzo zorientowanego na swoją tożsamość płciową. Zejście odrobinę zmiękcza całość – w tej nucie pojawia się wreszcie coś czym mogłyby pachnieć panie – wanilia. Ale niewiele, bo tak naprawdę prym wiedzie tytoń i drzewa. Całość kompozycji jest raczej niedzisiejsza, klasyczna, wyszukana, choć nie aż tak jak Eau Sauvage Diora, pomimo, że idzie w jego stronę. Ma jednak nad wspomnianą wodą jedną przewagę – pomijając swój charakter, nie narzuca aż tak mocno określonego stylu. O ile bowiem w Diorze nie wyobrażam sobie nikogo innego niż prezydenta Kaczyńskiego, to w Aignerze i bez garnituru można…

Podsumowując, trwała, klasyczna, jednoznacznie męska woda. Przyzwoita cena. Dla zainteresowanych będzie interesującą propozycją – reszta (czyli ok. 95%) – raczej trzymać się z daleka.
Co nie zmienia faktu, że moja jej ocena jest wysoka.
Faktu nie zmienia również, że mi się nie podoba, natomiast należy doceniać rzeczy dobre, niezależnie od tego czy akurat w nich gustujemy czy nie.

Głowa: sycylijska cytryna
Serce: estragon, cynamon, anyż
Baza: tytoń, tonka fasola, wanilia, drzewo cedrowe, drzewo kaszmirowe, paczula

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s