Mężczyzna Moschino – ?

Kolejny nabytek na podstawie dających do zastanowienia recenzji w sieci. Czy okazał się autentycznie intrygujący?

Włoskie marki zapachowe darzę sentymentem. Spowodowane jest to ich pewną specyficznością – ciepłem i klimatem, którym promieniują. Czy to Versace, czy Laura Biagiotti, w porównaniu np. do francuskich czy amerykańskich projektantów, czuć różnicę w konstrukcjach tych wód. Moim zdaniem na plus, są one cieplejsze, bliższe, bardziej intymne, a także prostsze – w kontakcie ze skórą dają więcej – powiedzmy – „romantycznej nutki” utrzymanej w owym klimacie. Oczywiście nie znaczy to, że perfumy francuskie chociażby, są mniej namiętne! O nie, po prostu są inne, często bardziej wyszukane.

O Moschino wiedziałem kilka rzeczy. Pierwsza, że niewiele męskich zapachów wydał, skupiając się na żeńskich. Ale to mówi mało lub nic. Kolejne dotyczyły już tej konkretnej wody. A mianowicie, że ma dwa oblicza i że jest zapachem konceptualnym w sferze projekcji męskości (stąd znak zapytania). Te dwie informacje zaintrygowały mnie na tyle, że postanowiłem zaryzykować i zakupić flakon owych perfum. I rzeczywiście – zgadza się, mogę potwierdzić, że zarówno koncepcyjność tego zapachu jest faktem jak i jego podwójne oblicze.

Otwarcie jest bardzo delikatne i jest to immamentna cecha tego zapachu, taki on bowiem jest przez cały czas trwania, bardzo subtelny i lekki. Czuć posmak róży w tle, choć sensowniej byłoby napisać, że w otwarciu do nosa dolatuje raczej ogólny aromat niż konkretne składniki, jak dla mnie to dobra kompozycja, bo nic nie przytłacza i nie narzuca się. Druga cecha, którą widać już od początku to „ciepłość” tej perfumy, jest ona bardzo przyjemna. Serce równie delikatne jak otwarcie i powiem szczerze, że tę fazę zapachu czuję najsłabiej, co jest o tyle ciekawe, że zazwyczaj to nuta serca ciągnie się najdłużej, tymczasem w tym wypadku nie czuć zbyt dużej różnicy i może stąd takie, a nie inne wrażenie. Niemniej podobnie jak w otwarciu zwraca uwagę dobre wyważenie, żaden akord nie wybija się ponad inne. Nie utożsamiałbym tego jednak z niewyrazistością. Zejście perfumy jest bardzo ładne i właśnie tu możemy dostrzec wspomniane już – jej podwójne oblicze. W zależności od tego, czy do głosu dojdzie drzewo cedrowe – najczęściej, czy też piołun – niestety rzadko, możemy się bowiem sycić lekkim i słodkim puderkiem lub też bardzo ciekawym, odrobinę gryzącym zejściem a la Kouros. Oczywiście „a la” w dużym cudzysłowie, niemniej przynajmniej w tę stronę. Nie wiem od czego zależy, to co poczujemy, na mnie – mniej więcej na 10 razy tylko raz wyraźniej czuję piołun, a szkoda, bo jest bardzo ciekawie wtedy. „Standardowe” zamknięcie jest również miłe ale już nie tak tajemnicze. A skąd ten również wspomniany – „?”. Zapach jest męski. Ale w bardzo niejednoznaczny sposób. To jest jakby zabawa męskością, takie mrugnięcie okiem i pokazanie, że można inaczej, trochę mniej sztywno. Jednak zdecydowanie, to bawi się facet. I to całkiem dojrzały, stąd tak niesamowite wrażenie. W ogóle to wersja męskości proponowana nam przez Moschino w tym aromacie jest czymś bardzo zakręconym. Trudno to zwerbalizować, czy opisać nawet malowniczo, ale… spróbujcie powąchać sami.

Podsumowując interesująca woda na co dzień, lekka, ciepła, stonowana, ale kryjąca w sobie coś intrygującego. Przyzwoicie się utrzymuje (aczkolwiek bez wspominanej przez niektórych rewelacji), bardzo sensownie kosztuje. Z czystym sumieniem polecam wszystkim poszukującym ciekawego, codziennego zapachu, do pracy. Całość kompozycji utrzymana zgodnie z kolorem cieczy – w żółtych barwach.

Umysł: drzewo różane, kolendra, hedione, kumquat (chińska złota pomarańcza).
Serce: liście cynamonu, szałwia, gałka muszkatołowa.
Podstawa: drzewo cedrowe, szara ambra, piołun, piżmo.

A macie tutaj ciekawą recenzję zapachu

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s