Wschodzący Oriflame

Zakup tej wody to pewien rodzaj świadomego eksperymentu. Wiele osób kupuje tańsze perfumy od firm takich jak Avon czy Oriflame, bo „na droższe ich nie stać” – to oczywiście całkowicie nieprawdziwy argument, co staram się często wykazać opisując zapachy mniej znanych marek, ale równie dobre jak te z wyższej półki.
Jakoś nigdy mnie nie pociągało wąchanie wyrobów, które z samej zasady muszą być mainstreamowe, podobać się wszystkim, niemniej przeglądając zwycięzców FiFi Awards z różnych lat, natrafiłem na coś co mnie lekko zdumiało. W 2006 roku nagrodę główną zdobył zapach Avonu… Cóż, zdziwienie było na tyle duże, iż zakupiłem zarówno tamtą wodę, o której przeczytaliście w poprzedniej recenzji jak i omawianego właśnie „Ascendant’a” (dla równowagi).
Ale do rzeczy.
Pierwszą kwestią jest sprawa nut. Oriflame nigdzie nie podaje z czego składa się jego kompozycja, dowiadujemy się jedynie, że „Łączy świeżość bergamotki z intrygującym aromatem kopru i nowoczesną interpretacją nut orientalnych”. Czyżby?
Otwarcie, jest przyjemne i bardzo krótkotrwałe. Dosłownie po pięciu minutach wyłania się serce, które zalewa nas falą wanilii przeplatanej koperkiem. Sam pomysł ciekawy, natomiast wykonanie fatalne! Ta nuta jest kompletnie źle wyważona, wanilia bardzo słodka tworzy ulip, aż mdlący. Szczerze mówiąc dopiero po tygodniu używania tego zapachu mój węch przyzwyczaił się na tyle, że zacząłem więcej czuć w jego środkowej części. Nie zmienia to jednak faktu, że rozwinięcie nie jest udane, nie tyle w kompozycji, co w samej konstrukcji. Zejście dla odmiany bardzo przyjemne, delikatne, ale raczej orientem bym tego nie określił, może to miał jednak na myśli producent pisząc o jego „nowoczesnej interpretacji”? Trudno powiedzieć co tu gra, na pewno jakieś drzewo i gdyby poprzednia nuta była równie dobra, to byłoby naprawdę nieźle.
Woda ma dobra trwałość, to zaskoczenie na plus. Ja wyczuwam ją po całym dniu noszenia, z pewnością przez kilka godzin trzyma się bardzo dobrze.
Beznadziejnie jest z butelką, w której przebywa woń. Wersja 30 ml, którą posiadałem jest prostym kwadratowym i bardzo topornym kawałkiem szkła, na który naklejona jest nalepka z nazwą. Co innego wersja 75 ml – znacznie lepiej, niemniej takie rozwiązanie sprawia, że budżetowość produktu rzuca się w oczy.
Podsumowując jest to bardzo przeciętna perfuma, która ma do zaoferowania dość prosty, słodki zapach. Czy warto wydać na nią 89 zł, bo tyle kosztuje w sklepie internetowym Oriflame (wersja 75 ml)? Zdecydowanie nie! Za te pieniądze można już dostać dobrą, markową wodę. Całkowicie bez porównania.

Ten test wypadł więc na niekorzyść opisywanego zapachu, w przeciwieństwie do opisanego w poprzedniej recenzji – TTA od Avonu. Zapewne, aby wyrobić sobie zdanie na temat tych dwóch dużych koncernów, należałoby przewąchać znacznie większą ilość wód. Niemniej jak dla mnie  – wystarczy. Myślę, że dobre, udane zapachy to jednak mniejszość w portfolio tych firm. Polecam jednak szukać gdzie indziej.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s