Idzie nowe

…a w zasadzie już przyszło, bo od dziś do recenzji będziem dodawał oceny w skali szkolnej, co by się wam łatwiej było łapać, w kategoriach: „kompozycja” – tu bez komentarza – subiektywna ocena zapachu; „moc”, czyli angielskie „sillage”, krótko mówiąc jak mocno dana perfuma projektuje na otoczenie, popularny „ogon” (bądź jego brak); „trwałość”, czyli znowuż ichnie „longevity” – jak długo woń się utrzymuje na ciele; i na sam koniec „flakon”, pod tą tajemniczą nazwą kryje się… nie, nie zajączek. Wbrew pozorom „opakowanie” woni również decyduje o odbiorze całości. Ot, taki specyficzny produkt, czy też może jakbyśmy woleli wytwór człowieka.
I chyba tyle, bo nie chce mi się więcej pisać, a do nakreślenia czekają już nowe recenzje, szczególnie jedna, której zarysy snują się napastliwie po głowie.

Reklamy

8 comments

  1. Jak najbardziej prawda, tyle że to słowo jest masowo używane właśnie przez angoli. Oczywiście pochodzi z francuskiego (ślad), i taka jest jegoż proweniencja.

    1. No niezupełnie przez Angoli… 🙂 Po prosu na forach czy wortalach perfumeryjnych, zrzeszających ludzi różnych narodowości, językiem komunikacji jest przeważnie język angielski. Natomiast, jak wiadomo, słownictwo, związane z tematyką perfum, zapożyczane jest często z francuskiego. Innymi słowy, trzeba być czujnym i nie dać Angolom zrobić sobie wody z mózgu. 😉 Viva la eau de toilette! 😉

  2. Belorku, ja tylko tak gwoli ścisłości zauważyć chciałem, że „sillage” to w zasadzie francuskie jest. 🙂 Synonim tegoż w języku angielskim to zwykle po prostu „projection”. 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s