Zino Davidoff

Chrapka na ten zapach towarzyszyła mi przez ostatnie dwa lata. Ale jakoś tak się sprawy układały, że do naszego spotkania nie dochodziło. Nie chciałem ryzykować zakupu ma „ślepy strzał”, głównie ze względu na jednak wąskie „ukierunkowanie„ tej wody. Nie mogłem również dotrzeć do testera. Niemniej wreszcie się udało i w moje łapki i głodny nosek trafił wreszcie pan Zino…
I kompletnie mnie zmiażdżył.
Wszystkie recenzje i opinie, które czytałem na jego temat w sieci – były pozytywne. Nie wiem, czy wypowiadały się tylko osoby, które gustują w tego typu aromatach, czy rzeczywiście jest to jakiś rodzaj wyjątkowej i ponadczasowej klasyki, w której się kompletnie nie odnajduję, niemniej w moim odczuciu ta woń jest po prostu okropna.
Często czytałem, że otwarcie jest „trudne”, ale szybko przechodzi w bardzo przyjemną i ładną woń. Nie wiem, bo to co dociera do mnie na początku, to połączenie zapachu naftaliny z zawartością starej, zjełczałej szafy, schowanej gdzieś na ciemnym i wilgotnym strychu. Obrazowo, ale właśnie takie odczucia towarzyszą mi, gdy wącham Zino. To się fachowo określa mianem „nuty fekalnej” i rzeczywiście w tę stronę biegną skojarzenia również. Serce bynajmniej nie przynosi poprawy – jest mocniej za sprawą tytoniu i jeszcze bardziej „męsko” – pelargonia nie pozostawia wątpliwości. Zejście ciągnie zapach daleko i delikatnie go zmiękcza, to chyba jedyny pozytywny aspekt tej konstrukcji. Na bezrybiu i rak pływa, jednak marna to pociecha.

Woda jest trwała, mocna, wyraźna. Oryginalna, oryginalnością z 1986r i takąż mocą. Dojrzała, męska w skrajny sposób. Równocześnie niedroga. To zapewne zalety.
Sam zapach mnie odrzucił w sposób, który był zaskoczeniem nawet dla mnie samego. Może jest w nim coś drażniącego dla mojego nosa, niemniej poczucie starości, naftaliny i wilgotnego strychu nie opuszczało mnie przez cały dzień.
I męczyło.
Flakon jest brzydki, niezbyt ładnie wykończony, paradoksalnie jednak dobrze oddaje klimat wody.
Ze względu na ekstremalnie negatywny odbiór przeze mnie tego zapachu, wbrew w zasadzie wszystkiemu co przeczytacie na temat tej perfumy w sieci – sugeruję sprawdzić samemu – testery są dostępne.
Dla mnie Zino, to totalne nieporozumienie.

Kompozycja: 2(-)
Moc: 4
Trwałość 4
Flakon: 2

Umysł: lawenda, bergamotka i jaśmin.
Serce: pelargonia i tytoń.
Podstawa: paczula i ambra.

Reklama męska i ładna, szkoda, że pod nią skrywa się to co sie skrywa :/

Reklamy

8 comments

  1. Zainspirował mnie Pan tym wpisem. Na serio! Bo oprócz ewidentnych gniotów nie przypominam sobie żadnej recenzji (bądź co bądź klasyków), która byłaby tak miażdżąca i emocjonalna. Przy okazji wizyty w Superpharmie zobaczyłem Zino i oczywiście zlałem bloter chcąc doświadczyć tych wszystkich pleśni, stęchlizn i aptecznych wyziewów, o których tyle się naczytałem. Powalające doznanie to nie było, ale też nie miałem odruchu obrzydzenia. Ot, kolejny stary „dziad”. Po wizycie w drogerii bloter zostawiłem w samochodzie. Wsiadając do niego ponownie po paru godzinach było … no po prostu bam! Zapach mnie powalił. Dziecko zgarnąłem ze szkoły i azymut Superpharm. Tak, wiem, że o gustach się nie dyskutuje, ale dawno nie miałem zapachu, który ująłby mnie w tak bezkompromisowy sposób, bez hipsterskiego silenia się na oryginalność. Otwarcie absolutnie mi nie przeszkadza, jest wręcz urodziwie ostre, ale dopiero to, co się dzieje później – ta boska drzewno-różana „kremowość” – spowodowało, że te perfumy są dla mnie odkryciem sezonu. Przeglądając ponownie Pana recenzję (i zastanawiając się co ze mną nie tak) stwierdzam, że ta rozbieżność w ocenach może wynikać z faktu, że chodzi de facto o dwa różne zapachy pod tą samą nazwą. Uważam, że reformulacja paradoksalnie mogła uczynić ten zapach „noszalnym”. Trwałość cieczy z mojej flaszki to jakieś 4 h. Później zapach trzyma się już bardzo blisko skóry, co niezbyt koresponduje z legendami o tytanicznej projekcji i trwałości tego zapachu. Oczywiście jak najdalszy jestem do namawiania Pana do rewizji stanowiska nt. Zino, ale może kiedyś, będąc przelotem w Superpharmie skusi się Pan na danie tym perfumom drugiej szansy. Ciekawy jestem rezultatu… Pozdrawiam!

    1. Dziękuję za bardzo ciekawy i merytoryczny komentarz. W kwestii mojej obecny/odbiory Zino Davidoff i w ogóle samego zapachu, to wielokrotnie podkreślałem i często to robię, że odbiór zapachu jest sprawą niezwykle subiektywną. Trudno tu o kanony, bo te zmieniają się wraz z czasem i to co było dobre 100 lat temu dziś do nikogo już nie przemówi, jest inaczej niż w wypadku np. muzyki w związku z tym brak jest jakiegoś uniwersalnego punktu odniesienia. Zino był zapachem do którego podszedłem bardzo emocjonalnie, bo naczytawszy się o nim opinii miałem bardzo wysokie oczekiwania. Okazało się, że coś mi w nim nie gra i to był pewnie powód, dla którego perfumy zostały potraktowane ostro. Bardzo prawdopodobne, że po czasie teraz mój odbiór tej kompozycji byłby zgoła inny, zresztą zawsze warto powracać do perfum po latach – przez pryzmat doświadczenia widać jak bardzo ewoluuje nasz gust. Więc, jeśli Davidoff trafił w Pana gust – to bardzo się cieszę, paradoksalnie może właśnie przez chęć sprawdzenia ze względu na moją negatywna opinię odnalazł Pan coś pięknego – to też dobrze 🙂
      Przy okazji, w dobrych perfumach baza najczęściej jest najpiękniejszym etapem trwania woni, więc to także przemawia na plus Zino.
      Pozdrawiam,

  2. Zapach nie powinien „początkowo zniechęcać”. Szkoda czasu na takie sobie, dobre do połowy i ciekawe inaczej, skoro jest tyle pięknych w pełni 🙂

    1. Dziwne, ale dostałem za niego najlepszy komplement w życiu, jeśli chodzi o zapachy. I to od kobiety. Świetny zapach, docenia się go z wiekiem. Odpowiednik jazzu w muzyce. Nie każdy polubi. Pozdrawiam

      1. Nie twierdzę, że nie – po prostu całkowicie rozminął się z moimi oczekiwaniani/wyobrażeniami. Być może rzeczywiście potrzeba czasu, żeby do niego dojrzeć?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s