Męskość a la Jacques Bogart

Po ten zapach sięgnąłem skuszony trzema rzeczami. Po pierwsze miał dobre recenzje na basenotes, to jeszcze o niczym nie świadczy, niemniej jest dobrym prognostykiem, bo nawet jeśli nie trafię w swój gust to raczej dostanę dobrej jakości wodę. Po drugie miał być bardzo trwały i… rzeczywiście takim się okazał. I ostatnia kwestia – staram się wyszukiwać perełki, raczej mniej znane marki, za często śmieszne pieniądze. I tu tak było – cena jest doskonała.
A sama woń?
Bogart pour homme to zapach, który zaliczyłbym do tej samej grupy co np. Laura Biagiotti „Roma Uomo” i podobne, czyli słodkich, opartych na wanilii przełamanej dodatkami. O ile jednak „Roma” zajmuje poczesne miejsce w mojej kolekcji i jest tam obiektem niezbędnym, bez którego nie wyobrażam sobie moje półki zapachowej, to Bogart na nią nie trafi. I od razu zaznaczam, że to dobre perfumy, tyle tylko, że Roma robi wszystko to co on, ino sporo lepiej – przynajmniej w moim odczuciu.
Dosyć marudzenia, przechodzimy do aromatu.
Otwarcie to blast z wanilii, mocny niczym plaśnięcie liścia rozeźlonej nieskromną propozycją – dziewicy. Trzeba się wwąchać, aby poczuć więcej, choć lawenda i bergamotka z pewnością tu są. I jest całkiem ładnie, choć tak słodko, że co słabsze osobniki mogą paść już na tym etapie, do następnego zapraszamy więc samych twardzielów. Serce przynosi kwiaty, co sprawia, że zapach staje się  hm… no właśnie jaki? Bo paradoksalnie wcale nie kobiecy! Niektórzy czują w tym miejscu tytoń i czereśnie, ja osobiście byłem dalej pod wpływem wanilii, dość mocno odurzony, choć po pewnym czasie węch przyzwyczaja się na tyle, że więcej wydobywamy dodatków, a mniej podstawy. Niemniej, nie powinno tak być i między innymi tu Roma okazuje się lepsza, tam wszystko jest na bazie wanilii, a nie na odwrót. Zejście oprócz słodyczy waniliowo-bobowej dorzuca paczulę, której prawie nie wyczułem.

Ogólnie woń niosła się bardzo długo, bardzo mocno i bardzo daleko, choć nie ewoluowała jakoś przesadnie, raczej delikatnie się rozkręcała w jedną stronę.
Z pewnością Jacques to męskie perfumy i nie ma co do tego żadnych wątpliwości – nie dajcie się zwieść słodyczy. Wyróżnia je dobra jakość i niespotykana już dziś zbyt często – trwałość i moc. Oryginalność nie jest jej mocną stroną ale nie każdy jej szuka. Jeśli więc gustujecie w słodkich, waniliowych zapachach, to warto spróbować.

Kompozycja: 3(+)
Moc: 5
Trwałość 5(+)
Flakon: 3(+)

Umysł: bergamotka, lawenda i lilia wodna,
Serce: kwiat pomarańczy, konwalia, róża
Baza: paczula, bób tonka i wanilia

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s