Z wizytą – Azzaro

Visit”, podobnie jak i inne wody, musiał odczekać w swojej kolejce, zanim udało mi się dostać tester, a następnie już po tym z pełną świadomością i stanowczością, zakupić flakon tych doskonałych perfum. Wstęp implikuje rozwinięcie, więc pominę wywody na temat marki, stylistyki etc i od razu przejdę do meritum.

Azzaro Visit to świetny zapach. Patrząc na nuty można wyczytać, że z pewnością nie będzie przesadnie słodko – o ile w ogóle tak będzie, na pewno będzie mocno i bardzo męsko, i zapewne raczej ciemno. Tak jest w rzeczywistości.
Pierwsze co czujemy po niuchnięciu wody to uderzenie złożone z pieprzu, kardamonu i muszkatu. Wszystkie te składniki są doskonale wyczuwalne, nie zlewają się tworząc mocny, świdrujący aromat. Nie ma zbyt wiele słodyczy, bo jedynie baza zawiera osładzające całość akordy i w otwarciu jest na nie zdecydowanie za wcześnie. Jest za to zupełnie niezwykle, pobudzająco i bardzo gorąco. Nie odnoszę wrażenia „przelania” woni gałką. Owszem jest jej tu bardzo dużo, ale nie dominuje, uzupełnia się świetnie z resztą składników w nucie głowy, aczkolwiek faktem jest, że obok pieprzu przechodzi, aż do późnego serca. A z kolei to przynosi nam drewna i kadzidło. Drzewa wychodzą w okowach pieprzu, który nie ustępuje, choć lekko cofa się, tworzą bardzo głęboki, zmysłowy i męski klimat. Słówko o kadzidle, który w tym zapachu nie gra głównych skrzypiec, ale raczej uzupełnia całość. Nie jest przesadnie ciemne, czy też głębokie, jakby dopasowuje się i pogłębia, to co dają akordy drewniane. Niemniej jest bardzo przyjemne. Zejście lekko się osładza, ambra i piżmo, tworzą one delikatnie syropowaty miks, szczególnie że pieprz jest już tylko odległym tłem (ale wyczuwalnym praktycznie do samego końca) – jest równie dobre jak poprzednie części aromatu Azzaro. Bardzo przyswajalne, kojące i dające poczucie dużego komfortu. W moim odbiorze doskonale dopełnia tym kompozycję po mocnym otwarciu i równie silnym środku.

Nutmeg-tiltshift-FINALCałość konstrukcji Visita jest po prostu piękna. Prostota oparta na 2-3 składnikach w każdej nucie, a wszystko idealnie wyważone – nic się nie narzuca, nic nie „przelewa” – każdy jest dokładnie na swoim miejscu i tam gdzie być powinien. Zapach zrobił na mnie bardzo duże wrażenie, na tyle, że zaraz zamówiłem flakon, bo właśnie czegoś takiego brakowało w mojej kolekcji. Perfumy mają doskonałą trwałość, utrzymywały się na mnie grubo ponad 8 godzin, będąc cały czas dobrze wyczuwalne zarówno przeze mnie jak i otoczenie. Są wyjątkowo wieczorowe, nie wydaje mi się, żeby był sens nosić je w dzień czy do pracy (ewentualnie w zimie), nie zostawiają ogona, ale są na tyle wyczuwalne, zdecydowane i stanowcze, że dośc silnie dominują otoczenie. Raczej na chłodne dni, w zimie miło rozgrzewają. Cena wody jest bardzo przystępna, a jak na jakość którą perfumy oferują wręcz świetna. Niestety pachnidło jest powoli zastępowane przez nową wersję „Bright”, która ma niewiele wspólnego z oryginałem i stanowi dosyć nijaką odpowiedź na zapotrzebowanie masowego rynku, można ostatnio zauważyć takie zjawisko. Dobre, wyraziste zapachy z charakterem są przez producentów zastępowane ich „nowymi wersjami”, które dzielą z nimi tylko nazwę, najczęściej przynosząc miałkie i nieciekawe wonie dla wszystkich, czyli dla nikogo (tudzież są po cichu reformułowane, a z pierwotnej kompozycji pozostaje nazwa i spora rzesza oszukanych klientów). Wybaczcie tę konstatację, niemniej jest to nieco zasmucające, aczkolwiek co należy wyraźnie podkreślić – Visit (podobnie jak i inne „zastępowane” wody) jest bez problemu dostępny w tzw. drugim obiegu, czyli w perfumeriach internetowych i na aukcjach.
Flakon jest przedłużeniem stylu zapachu, męski, mocny, nowoczesny z praktycznym zamknięciem. Choć powiem szczerze, że biorąc pod uwagę charakter woni, nie zmartwił bym się gdyby był utrzymany w bardziej ciemnej tonacji.
Podsumowując rzeczowo, acz na temat – Azzaro Visit, to po prostu piękny zapach i doskonałe, mocne, charakterne – wieczorowe perfumy.

Kompozycja: 5(-)
Moc: 4(+)
Trwałość: 5(-)
Flakon: 4(-)

Umysł: kardamon, gałka muszkatołowa, różowy pieprz.
Serce: błękitny cedr, drewno guaiac, kadzidło.
Baza: ambra, piżmo.

Niestety nie ma spotu reklamowego, nie wiedzieć czemu, za to macie tu recenzję

Reklamy

8 comments

  1. no więc pójde w strone Dsquared2 Potion,pasuje mi jego skład i to ze polecasz mi wystarczy za rekomendacje;) oczywiscie napisze moje wrazenia,
    swoja droga teraz ceny perfum sa na tyle atrakcyjne ze mozna czesto zmieniac zapach..póki miejsca na pólce starczy a już ciasno sie robi hehe

  2. witam, doskonałe recencje,
    to juz moj drugi zakup „w ciemno” na podstawie twoich barwnych opisów i znowu strzał w 10,chyba mamy podobne gusta heh moze wkoncu po kilkunastu zapachach w ciemno znalalzlem strone jaka chcialem . lubie nietuzinkowe perfumy …pod prąd wszystkim tym czym pachna Polacy czyli Aqua,Chromy,Miliony, bossy,lacosty śmieszne,Mexxy etc.

    pierwsza była od Laura B. Roma uomo-doskonała,lekka ,wesoła kompozycja mistrzostwo na ciepłe dni.

    A teraz Visit od Azaro.piekny zapach i wkoncu v.męski taki jaki chcialem.intrygujący cieply,ostry z ogonem małym, dla tych co nie znaja…czuje tu podobny klimat do nowego mojego ulubionego Burberry London,tylko tam jest bardziej wiśniowo owocowo. niektorzy go porownuja do Gucci PH ale wydaje mi sie ze na wyrost ,ten jest cieplejszy mniej kadzidła i nie zabija otoczenia.czuje sie ten luksus jak by kosztowal >300pln.

    oprocz ww wymienionych w moim Top5 jest jeszcze ISL Body Kurous

    w zwiazku z tym i na podstawe twoich recenzji wybralem pare zapachow z ktorych chcialbym wybrac cos na zimniejsze dni na codzien ,wiesz co lubie wiec czekam na mala porade co wybrac ?

    Salvadore dali- Laguna i Black Sun
    LAlique – Encre Noire i White
    Dsquared2 Potion
    Ted Lapidus TL Pour Lui

    1. Dziękuję za miłe słowa 🙂
      A odpowiadając na pytanie, to na pewno warto poznać Lalique Encre Noire, choć to bardzo nietypowe pachnidło – azupełnie inne od wszystkiego co już wąchałeś 🙂 Podobnie White – jest pięny ale raczej nie na chłodne dni, choć niewątpliwie warto się z nim poznać. SSquared2 – Potion, to piękny ciepły, pylistuy drzewiak i sczerze ci go polecam na zimne dni, świetnie rozgrzewa. Black Sun, to przyjemny, waniliowiec, ładny ale w sumie nierewelacyjny, choć możesz spróbować, Laguna jest na ciepłe dni zdecydowanie. Podsumowując: sprawdź w pierwszej kolejności Potion i Encre Noire.

        1. całkiem możliwe,bo na mnie ten zapach kilka godz.max..kurcze szkoda,
          ciekawy jestem czy u innych podobnie ..bo z tego co widze Ty pisales ta recenzje dosc dawno 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s