Iceberg Twice – retro świeżość z klasą

Twice wpadł mi w oko już dość dawno temu. Przeglądając wszelkiej maści portale perfumiarskie i perfumerie internetowe, trafiłem m.in. na niego. Jednak do czasu, aż stałem się posiadaczem pełnoprawnego dekantu minęło prawie dwa lata – sporo. W tzw. międzyczasie było wiele innych wód, choć akurat z grupy do jakiej zalicza się Iceberg („świeżej”) nie było zbyt wielu reprezentantów – jakoś nie przepadam za lekkimi zapachami. No i nareszcie pojawił się długo zalegający na liście („do powąchania”) ICEberg.

Spodziewałem się po tej wodzie świeżości – to na pewno, ale nie typowej „świeżakowości” – charakterystycznej dla dzisiejszych trendów, ale czegoś w dojrzalszym i ciekawszym klimacie. No więc jak w końcu pachnie Twice i czym jest?

Otwarcie to blast ze wspomnianej świeżości – wszystkie składniki są właśnie takie – yuzu, mięta i cytryna, ale bardzo dobrze wyważone. Żaden element nie dominuje, miks jest orzeźwiający i przyjemny i już od tego miejsca czuć, że nie jest to typowy swieżak, że jest jakoś… inaczej. Nie jest to również natarczywe odczucie. Otwarcie trwa dosyć długo, ale w ogóle cały zapach taki jest – spokojny, „ciepły” i długotrwały. Serce przynosi zmianę klimatu, co prawda wciąż jest fresh ale teraz już jakby bardziej w tle, a to co się wyłania, jest bardzo ciekawe. W tym miejscu mała dygresja – od początku jego woni, postrzegam Twice dość specyficznie, nieco retro. Mam nieodparte wrażenie, że aromat przypomina mi zapachy z lat ’80 nie tyle samym brzmieniem, ale specyficzną konstrukcją i klimatem. Moja refleksja olfaktoryczna (ależ zabrzmiało!) od tego miejsca kieruje się w kierunku Zino Davidoffa – i mam świadomość, że to dosyć dziwne skojarzenie, niemniej nie mogę się jakoś odpędzić od niego – tak, Twice jest „jakby” wersją light tamtego zapachu. Myślę, że decydują o tym poszczególne akordy – z jednej strony mamy bardzo ładne połączenie goździka, cynamonu, lawendy i geranium – tworzące słodkawy, ciepły i taki „miodkowy” w wyrazie akord, z drugiej relacja estragon – kminek jest… trudna – delikatnie mówiąc. Nie toleruję estragonu (nie poznałem jeszcze żadnej przyswajalnej wersji tegoż), nie przepadam za kminkiem, więc serce odbieram ambiwalentnie – z jednej strony słodkawo, miodnie i przyjemnie – jak już wspomniałem, z drugiej… no właśnie, z drażniącym wkładem. Zejście jest równie bogate jak wcześniejsze fazy – w tej wodzie generalnie jest sporo różnych składników, ale akurat w wypadku iceberga przekłada się to na jakość i bogactwo aromatu (co nie jest wcale takie oczywiste). Więc zamknięcie woni przynosi wszystko, co się obecnie umieszcza w tym miejscu, tworzy to dosyć jednolitą całość – trudno wyróżniać poszczególne elementy, niewątpliwie pachnie przyjemnie, subtelnie i po prostu ładnie (w tej fazie nie ma już drażniącego mnie estragonu). Jeszcze jedno – wedle opinii zamieszczanych w różnych miejscach pachnącej sieci – ma tu być ponoć mydlanie? Powiem szczerze, że ja zupełnie nie odbieram Twice jako zapach mydełkowy. A nawet jeśli miałoby tak być, to jest to bardzo subtelne odczucie.

Perfumy są męskie, jednoznacznie choć nienachalnie. Bardzo trwałe, nieprzesłodzone, wyjątkowo „wearable” – to zdecydowanie produkt na dzień, szczególnie ciepły wiosenno-letni.

Jak podsumować? Krótko i zwięźle – Iceberg Twice to dobra woda, nieco retro, o świetnej trwałości (praktycznie cały dzień) i doskonałej cenie. Polecam.

Kompozycja: 4
Trwałość: 5(+)
Moc: 5(-)
Flakon: 4

Umysł: yuzu, mięta, cytryna.
Serce: goździk, cynamon, lawenda, estragon, kminek, geranium.
Baza: limonka, drzewo sandałowe, ambra, paczula, piżmo, wanilia, wetiwer

A tu macie commercial czyli spot reklamowy, choć akurat damskiej wersji Twice, pomysł prosty ale świetny 🙂

Reklamy

2 comments

  1. Witam – używam zapachu od ponad dwoch lat, bo kupiłem butelkę 100 ml i wystarczy jedno psknięcie i starcza na cały dzien spokojnie – a mam jeszcze 2 inne zapachy 🙂 Do tj pory zużyłem niecałe pół butelki.
    Kupiłem przypadkowo, nie czytając recenzji, poprostu poszedłem i kupiłem.
    Bardzo wydajny w niskiej cenie – ok. 100 pln.
    Zapach słodkawy, ale z taką świeżą nutą, specyficzny – męski – coś jak połączenie Kuba w lepszym wydaniu z czymś sportowym typu adidas 😀
    Cięzko opisać zapach, proponuję sprawdzić w jakieś drogerii – prawdziwą woń czuć po ok 3 minutach – mnie się bardzo podoba.
    Pozdro i polecam. Marek.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s