Patrick Dempsey 1,2,3…

Ponieważ niektórzy z was, strasznie za mną już tęsknią, kochają i cudownie wprost okazują te kipiące w nich uczucia, a ja oczywiście nie mogę ich zawieść – czas na kolejną recenzję.

Dziś zmierzę się z trzecią z kolei wodą firmowaną nazwiskiem znanego (?) aktora Patricka Dempseya, nazwaną interesującym mianem „Legacy” i wydaną, podobnie jak poprzednie – niestety – przez Avon. Zdanie nieco przydługawe, ale co tam! Wolno mi czasem przydłużyć, nieprawdaż?
Poprzednie dwie perfumy z tej linii, to mizerny „Unscripted” oraz całkiem udany, acz niestety nietrwały poprzednik omawianej właśnie wody, o nazwie – podobnej – Patrick Dempsey II. Poszperajcie w archiwum bloga – ich recenzje znajdziecie z pewnością całą. Wracając do samej „spuścizny”, to jest to zielony, suchy fougere. Pachnie jak przesuszona trawa, zioła, liście – tak obrazowo to ujmę.
W początku mamy głównie bazylię, a połączenie galbanum i neroli tworzą jakby lekko słodkawy podkład dla niej, ale jest to bardzo delikatna i subtelna słodycz, cały zapach generalnie nie jest zbyt słodki, a nawet jest dosyć wytrawny. Jest to ładne i z pewnością odrobinę inne niż to, do czego przyzwyczaił na Avon w swoich mainstreamowych kompozycjach. W sercu jeszcze bardziej pogłębia się szyprowy klimat całości, a to za sprawą mchu, choć z drugiej strony lawenda i geranium są delikatne i raczej tylko muskają całość niż ją jakoś diametralnie zmieniają. Jest wciąż przyjemnie i bardzo spokojnie, leniwie, wręcz sennie ale taki jest właśnie klimat tych perfum. Z pewnością ciekawie mogłoby być również na zamknięciu woni, gdyby nie ta nieszczęsna (nie)trwałość aromatu. Drzewa nie są zbyt mocno wyczuwalne, podobnie jak i paczula, w której obecność pozostaje mi wierzyć na słowo – tę część wody czuję najsłabiej. Bazylia natomiast wyczuwalna jest prawie do samego (rychłego) końca.

Podsumowując krótko – dobry, choć nieszczególnie oryginalny pomysł i beznadziejne wykonanie, czyli typowo aż do bólu – Avon, w swoim „nazwiskowym” wydaniu. Fatalna trwałość – 4 godziny. Słaba projekcja – mizernie wyczuwalne. Tanie. Czy warto? Nie warto. I tyle w temacie.

Kompozycja: 3(+)
Moc: 2(-)
Trwałość 2(-)
Flakon: 3(-)

Umysł: neroli, galbanum, bazylia,
Serce: mech, lawenda, geranium,
Baza: paczula, drzewo cedrowe, sekwoja.

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s