Lato. Upał. Oxygene.

Powoli zbliża się do nas wiosna. Na reszcie i w końcu, chciałoby się zakrzyknąć! A wkrótce po niej przyjdzie lato, upały i skwar lejący się z jasnego nieba (miejmy nadzieję). Jakkolwiek nie przepadam za zapachami określanymi wspólną nazwą „świeżaków”, czyli woni lekkich, odświeżających oraz przyjemnych (i oczywiście nietrwałych), to czas powoli znaleźć coś, co na ten właśnie okres będzie się nadawało – a nie da się ukryć, że na duchotę bardzo ryzykownie jest ubierać się w cięższe rzeczy. Więc?

Otóż w moje łapki trafił Lanvin Oxygene w wersji – a jakże by inaczej – pour homme. Zapach przynależy niewątpliwie do wspomnianej we wstępie grupy. Jest bardzo świeży, lekki i rześki. Skojarzenie z tlenem, jak się sam nazywa – jest jak najbardziej na miejscu, autentycznie wąchając go odnoszę wrażenie wciągania w płuca świeżego powietrza, jednak w odróżnieniu od samego powietrza – pięknie aromatyzowanego. Trudno do końca powiedzieć co w nim pachnie, gdyż na każdej stronie internetowej znajdziecie inny skład nut, a sam Lanvin na swoim portalu „nie przyznaje” się do tej wody, niemniej otwarcie jest niezwykle rześkie i lekko pieprzne, mimo że pieprzu w nim nie ma. To jest rodzaj ostrości, którą dają niektóre przyprawy, taka znacznie lżejsza od pieprzu, a równocześnie wyraźnie wyczuwalna – przyprawowa. Jest bardzo zachęcająco i dosyć oryginalnie, niecytrusowo – a to duży plus.
W swoim sercu zapach się odrobinę zmienia cichnie, łagodnieje. Nowe składniki wpływają na niego raczej delikatnie i trudno tu wyczuć coś konkretnego. Serce jest również miększe, subtelniejsze bardziej kwiatowe i odrobinę słodsze niźli otwarcie, w którym dominuje raczej niezbyt słodki chłód (lub nawet wcale słodki).
Zejście to niestety najsłabsza faza aromatu – a szkoda, bo często bywa na odwrót – niewiele czuć, tylko przy skórze i nie ma tu nic, czego nie czulibyśmy wcześniej. W zasadzie składniki tej nuty służą wyłącznie łagodnemu przeniesieniu zapachu do końca.
Sporą wadą perfumy jest jej (nie)trwałość. To dość typowe dla tej grupy zapachowej, niestety Lanvin nie wyróżnia się tu na plus. Pierwsze dwie godziny mamy względnie intensywnie, a przynajmniej wyczuwalnie. Potem równia pochyła, aby w okolicach 5 godziny powiedzieć „pas”. Projekcja również nie zachwyca, poza owymi dwiema godzinami jest zdecydowanie zbyt słabo. Nawet jak na zapach świeży. Wielka to szkoda, bo pomysł na woń jest bardzo dobry, niestety szwankuje wykonanie – marna trwałość i nie najlepsza projekcja, których konsekwencją zapewne jest kiepściutki drydown i tym samym zaburzona kompozycja całości. Jeszcze raz powiem „szkoda”, bo Oxygene bardzo przypadł mi do gustu i liczyłem, że godnie będzie się nosił w lecie a tu – nici.
Podsumowując – męski, świeży, ciekawy zapach z popsutą konstrukcją i nienajlepszą trwałością za niewielkie pieniądze. Z pewnością wart swojej – niewygórowanej – ceny, ale… może warto poszukać dalej? Ja w każdym bądź razie nie przestaję.

Kompozycja: 3(+)
Moc: 3(-)
Trwałość: 2(+)
Flakon: 3

Nuty – według różnych serwisów powinniście tu znaleźć: elemi, kolendre, cyprys, artemizje, barwinek, jagody jałowca, cedr, drewno inoki, białe piżmo

Spotu męskiej wersji nie znalazłem, ale jest do damskiej i trzeba przyznać, że jest bardzo plastyczny, piękny – widać też różnice…

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s