Świeżość nocą, prysznic i bezsenność, czyli?

Zebrało się chłopu na świeżość… najlepszym rozwiązaniem w takich okolicznościach, kiedy ci się bardzo chce a niewiele możesz zrobić – jest wziąć prysznic. I to w każdym przypadku. Chcąc pachnieć świeżo, sięgasz po świeżaka i… wtopa. Właśnie takie było moje wrażenie po testach dwóch wód zaliczanych do tej kategorii. Że trochę mało w tym sensu? To spróbujcie wymyślić coś sensowniejszego o 1 w nocy ze łzawiącym okiem i innymi „przyjemnościami”…
A dzisiejszymi bohaterami są: Banana Republic „Classic” i Nautica „Classic.

Bananowa Republika, to woda toaletowa określana jako „świeży i kwiatowy zapach, a równocześnie ostry” – no chyba w Kłaju! A właśnie takie cuda wyczytałem w opisie tej perfumy w internecie. Rzeczywistość jest mniej atrakcyjna – to uniseks, o bardzo mizernej projekcji i skrajnie nudnym przebiegu. W zasadzie całość zapachu można by podsumować zwrotem „mydełko Fa”. Testy nadgarstkowe nie były zachęcające, jednak prawdziwą traumę przeżyłem dopiero po zaaplikowaniu cieczy na siebie. W zasadzie należałoby powiedzieć, że nic nie przeżyłem, bo o ile jeszcze na nadgarstku coś tam czułem, to na moim ciałku zapach po prostu nie istniał, niezależnie od ponawianych prób. Nie wiem więc jak przebiegał jego rozwój (jeśli takowy w ogóle był) – pomijając wrażenia nadgarstkowe, wiem natomiast, że to co dobiegało do mnie z otoczenia można określić na 3 godzinną trwałość – doskonale wprost. Podsumowując krótko – nuda i nuda, a jako bonus – nuda. Trzymajcie się z daleka. Jeden plus – niedrogo. Tylko co z tego?

Kompozycja: 2(-)
Moc: 1(+)
Trwałość 2(-)
Flakon: 3(-)

Umysł: bergamotka, grejpfrut, mandarynka
Serce: lawenda, wiciokrzew, srebrna szałwia
Baza: drzewo cedrowe, imbir, piżmowiec, drzewo tekowe

Nautica produkuje raczej tanie zapachy, jak sama nazwa wskazuje lokują się one w kategorii wodnych, czy też morskich. Czyli świeżość poprzez ocean. Mimo, że „classic” nie oferuje niczego nadzwyczajnego, a mówiąc wprost to co oferuje jest właśnie jak najbardziej zwyczajne i przeciętne, ma w sobie odrobinę klasy i znacznie bardziej zasługuje na zainteresowanie niż poprzednik. Niemniej tylko i wyłącznie w kontekście słabości banany, bo to co otrzymujemy od Nautici jest co najwyżej przeciętne. Otwarcie jest słone i rzeczywiście morskie. Nie ma złudzeń z czym mamy do czynienia. Zapach jest dosyć wytrawny, niezbyt słodki i ogólnie robi wrażenie… no powiedzmy że nie jest najgorzej, ale nie zachwyca. Jego rozwój jest dosyć blady, co prawda w sercu dochodzą kwiaty, ale głównie zmiękczają one woń, odbierając początkowej słonkowatości, niż wprowadzają jakiś ciekawy ferment. Z zejściu również wiele, ale jak to bywa w przypadku tego typu woni, na niewiele się to przekłada, poza dalszym cichnięciem aromatu, aż do zupełnego ustania po 4-5 godzinach. Trwałość jest marna. Nie są to perfumy złe, ale nie są też dobre. Myślę, że nie warto tracić na nie czasu, choć i tak oferują więcej niż Bananowy poprzednik.

Kompozycja: 3(-)
Moc: 2(+)
Trwałość 2(+)
Flakon: 3(+)

Umysł: aldehydy, limonka, kolendra, cyprys, cynamon, estragon, szałwia, neroli, bergamotka, cytryna
Serce: cyklamen, jaśmin, kminek, róża, geranium
Baza: drewno sandałowe, ambra, paczula, piżmo, mech dębowy, drzewo cedrowego.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s