Skrzydła z Beverly Hills

Moje dotychczasowe spotkania z marką Giorgio Beverly Hills wypadły w dwójnasób. W pierwszej kolejności były to zapachy lekko oldschoolowe, trudne w odbiorze ale z klasą. W następnej doskonałe jakościowo – bardzo trwałe i z pomysłem, co dziś jest sporą rzadkością.

Tytułowy „Wings” jest kompozycją nieco młodszą od poprzednich i w zupełnie innym klimacie. Zapach powstał w cudownych – z mojej perspektywy – dla zapachów latach ’90, a konkretnie w 1994 r. Niektórzy określają go jako podobny do Cool Water (ino dosadniej), coś w tym jest, jednak to co wspomniany CW robi spokojnie, „Wings” czyni po swojemu i inaczej – zdecydowanie mocniej i z większym „wykopem”.

Trudno mi opisywać jak pachnie, bo przede wszystkim odbieram tę woń jako wyjątkowo liniową – w zasadzie od początku do końca, jest to jeden typ aromatu. To oczywiście żadna wada. Natomiast kwalifikując do grupy jakowejś – określiłbym zapach jako cytrusowo-owocowo-aromatyczny. Jak tylko zacznie – uderza słodyczą, jest wyraźny i mocny. Mimo tej słodkości to zdecydowanie męski typ, ale nie skojarzyłbym go z brutalem, a raczej dynamicznym i młodym mężczyzną, który rusza na jakąś fajną, zajawkową wyprawkę. W nos rzuca się również aromatyczność zapachu – czuć bardzo „perfumowo”, trudno to zwerbalizować, ale wąchając skrzydła wiadomo, że mamy do czynienia właśnie z czymś „nałożonym”, a nie „naturalnym” – on się wyraźnie oddziela od właściciela, nie asymiluje.
Za pewną wadę uznaję syntetyczność – w sumie wszystko co czuję to chemia, niby zawsze tak jest ale w „Wings”, odbieram to dosadniej niż gdzie indziej, niezbyt pozytywne wrażenie, choć do przeżycia. Zapach jest bardzo tani, więc prawdopodobnie to kwestia jakości użytych składników.
Warto powiedzieć jeszcze o dwóch rzeczach ściśle związanych z tymi perfumami. A mianowicie piękny flakon, w kształcie… hm – kwiatu? Łodygi? Nie wiem, ale niebieski kolor cieczy świetnie koresponduje z zawartością. No i cena, o czym już wspomniałem – krótko mówiąc można go nabyć prawie za darmo!
Pewnie się zastanawiacie jak jest z trwałością – cóż jest… świetnie. GBV to firma, która wypuszcza chyba tylko trwałe zapachy, przynajmniej ja nie spotkałem nic tej marki, co by rzucało jakiś cień na tę ważną cechę perfum. Więc „Wings” jest trwały i spokojnie utrzymuje się 7-8h na mojej suchej skórze, więc u was pewnie będzie jeszcze lepiej.

Podsumowując przyjemna, słodka woda w klimatach Cool Water’, ale trochę inaczej 😉 Dla młodych, dynamicznych chłopaków jak znalazł. Rewelacji ani oryginalności nie ma, ale pazurek z pewnością. Na wiosnę/lato.

Kompozycja: 3
Moc: 4
Trwałość: 5
Flakon: 4(+)

Umysł: lawenda, bergamotka, cytryna, kwiat gorzkiej pomarańczy.
Serce: jaśmin, konwalia, bodziszek, szałwia muszkatołowa, kolendra.
Baza: bób tonka, ambra, piżmo, mech, drzewo cedrowe.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s