Burza? Zielona?

Powoli zbliżam się do końca…
Flakonu z Nike „Green Storm”, a ponieważ w kwestii moich odczuć odnośnie tego zapachu nic się już raczej nie zmieni, z czystym sumieniem i brudnymi od masła orzechowego ustami – mogę przepisać kilka swoich subiektywnych wrażeń, z pamięci na blog, co właśnie robię, a ty czytasz (zabawna względność czasu).

Zazwyczaj trzymam pewien dystans do branżowych marek typu Avon, Jaguar, Nike etc. Ich profil działalności („robimy wszystko dla wszystkich”) nie wróży raczej szczególnych doznać olfaktorycznych, dotychczasowe doświadczenia w tej kwestii również rozczarowują (ale poczekajcie na mega test Avonu…). Co więc skłoniło mnie by sięgnąć po wodę toaletową sygnowaną logo Nike? Pozytywne recenzje na niektórych blogach perfumiarskich. To była wystarczająca rekomendacja, że warto powąchać woń, która sprzedawana jest na półkach Rossmana w zadziwiająco niskiej cenie.
Pierwszy test blotterowy (czyli papierek pokropiony wodą) pokazał mi, że mam do czynienia z czymś dobrym i jak na skrajny mainstream – niezwykłym. Tak nie pachną perfumy sprzedawane przez duże koncerny. Ba! Nie pachnie tak większość marek głównego nurtu tego rynku. Rzeczywiście odniosłem bardzo pozytywne wrażenie, na tyle, że zakupiłem mały flakon w jeszcze niższej cenie, na znanym portalu aukcyjnym.

„Green Storm” nie jest zapachem zielonym, a przynajmniej nie w klasycznym, świeżym sensie. Otwiera się dość sucho, słonkawo, jeśli to trawa – to nadpalona, czuć popiół, ale delikatny, schowany do tego kadzidło niezbyt przytłaczające, ładne i to wszystko już w otwarciu! Przypominam, że mówimy o Nike, nie o Lutensie, Amouage czy inszym L’Artisanie! Później zapach idzie w stronę wetiweru, którego jakoś nie ma w składzie, może to kwestia zgrania poszczególnych składników ze sobą? Jakby nie było, to co dochodzi do nosa jest po prostu bardzo dobre i intrygujące. Zejście się zmiękcza, jednak trudność w opisie owej kompozycji stanowi mankament, który całkowicie zdyskredytował ją w moich oczach. O ile na papierku sztorm rozwija się pięknie, przechodzi przez wszystkie fazy w sposób harmonijny i dostarcza świetnych wrażeń, to niestety to co uzyskuję po użyciu perfumy na sobie woła o pomstę do nieba! Rozumiem, że sucha skóra, rozumiem, że niska cena, która zapewne wymusiła użycie składników takiej, a nie innej jakości, ale czy naprawdę musiało wyciąć gdzieś całe zejście, a serce zamienić w dość liniową, dymną woń ciągnącą się bez zmian do końca (który rozpływa się nie wiadomo w czym i kiedy)? Niestety, to nie pierwszy wypadek przy pracy, w trakcie którego doskonale się prezentujący zapach na blotterze, na skórze… praktycznie nie istnieje. Do tego ta trwałość, wahająca się w przedziale 1-4h… i mizerna projekcja dopełniają dzieła zniszczenia. Zaznaczam, że moje wrażenia nie są odosobnione, mimo że subiektywne. Jeśli macie dobrą, tzn. tłustą cerę – próbujcie, bo „Green Storm” potrafi zaskoczyć. W przeciwnym wypadku… cóż, 80 zł można lepiej zainwestować, nawet biorąc pod uwagę, że w zamian otrzymujemy 150 ml wspomnianej wody.

Podsumowując, mimo że zapach sam w sobie jest co najmniej dobry, zaskakujący i ciekawy, to niestety musicie mu „spasować”, żeby na was ładnie zagrał. Jeśli ten warunek zostanie spełniony – wspaniale, nie będziecie rozczarowani. Jednak ostrzegam, to nie jest Adidas, Hot Water ani Code. To zdecydowanie bardziej wymagająca woń, wyróżniająca i jakościowa. Zadziwiające, że taka kompozycja wyszła z rąk projektantów Nike (inne wody z tej serii nie są już tak udane, ale o wiele bardziej przystępne dla masowego odbiorcy). Widać, wyraźnie coś o czym czasem wspominam ja i każdy inny wąchacz – dobre perfumy nie muszą być drogie. Szkoda, że nie gramy w tej samej lidze z Nike „Green Storm”…

Kompozycja: 3(+)  (dodajcie co najmniej punkt, gdy współgra z wami)
Moc: 2(-) (dodajcie co najmniej punkt jw.)
Trwałość (2-) (dodajcie punkt jw)
Flakon: 2(+)

Nuty: oud, pieprz, piołun, drzewo cedrowe, lawenda, drzewo sandałowe, bergamotka, kwiat pomarańczy, piżmo

Reklamy

3 comments

  1. wiesz co Drogi Belorze? ja sprawdzalem ten zapach na sobie i musze powiedziec ze trzymal sie stosunkowo dlugo na skorze (ok. 5-6 godzin spokojnie) pozostawiajac bardzo mily i intrygujacy zapaszek, tak bardziej przy skorze, ale i tak jak na te firme i miejsce gdzie to mozna kupic – to rewelacja. Zaznaczam ze znam rowniez troche nisze i bardzo wiele mainsrtreamowych zapachow – wiec na pewno mam skale porownawcza.

    1. W zasadzie to właśnie napisałem, jak na Nike to zapach rewelacja. Natomiast na mnie nie zagrał zupełnie, pachniał dość płasko i był nietrwały, co zresztą potwierdza kilku znajomych z forum perfumowego. Jeśli z Tobą współgra, to tylko się cieszyć (co również napisałem). Natomiast trwałość 5-6h przy skórze to raczej mizeria, w moich kategoriach przynajmniej.

  2. Ja w nim czuję dużo pieprzu i piołun co razem daje taką „mineralną ostrość”. Trzyma się spokojnie ponad 5 godzin, muszę mieć dobra chemię 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s