Seszele aka Del Mar vel Baldessarini tudzież Hugo i do tego Boss

Tester „Baldessarini Del Mar Seychelles Edition” (kto wymyślił tę nazwę?) pałętał się na szafce od jakiegoś czasu. Raz czy dwa niuchnąłem delikatnie, zrobił jakieś tam wrażenie – nie powiem, ale swoje odleżeć musiał. Ponieważ to zapach świeży, a pogoda dzisiejsza preferowała właśnie takie aromaty, trafił na mą niełaskawą skórę o poranku i – co zaskakujące – znajduje się tam nawet teraz kiedy to piszę, a jest już po 23.00!  Test trwałości mamy więc zaliczony na piątkę z plusem, oczywiście zapach jest wyczuwalny bardzo bliskoskórnie, niemniej jest, co napawa sporym optymizmem.

Seszele… Cóż, nie wiem jakie skojarzenia miał twórca tych perfum, ale jeśli uznać, że tak pachną prawdziwe Seszele, to moje skojarzenia biegną w stronę mokrych, zielonych liści zanurzonych w wodzie, unoszących się nad powierzchnią glonów i raf koralowych. Z pewnością nie są to wonie suchego lądu, wilgoć, zieleń, trawy – to dominuje. Znam skład poszczególnych nut, ale co ciekawe (?) nie potrafię nic z tego co tam wymienione poczuć, a to co dobiega do mojego nosa, maluje takie – opisane właśnie – wilgne obrazy. Odbiór kompozycji jest więc całościowy. Przyznam, że zapach jest ciekawy, bardzo aromatyczny, a równocześnie zgodnie z całą linią Baldessarini – dojrzały. To nie jest cytrusowy świeżak dla małolata, raczej świeżość dla dojrzałego faceta, ale w wypadku wersji seszelowej, wyjątkowo – również nieco młodszego pana. Zaskoczyła mnie trwałość, o czym wspomniałem – zaaplikowany z testera (bez atomizera), trzymał się na mojej wyjątkowo niesprzyjającej skórze cały boży (albo diabli, jak kto woli) dzień. Projekcja delikatna, ale woda bardzo fajnie odświeża i daje o sobie znać od czasu do czasu, to taka forma odprężenia głównie dla nas samych, bo otoczenie raczej jej nie poczuje. Cóż więcej? Ewolucja delikatna, podobnie jak w innych kompozycjach z tej linii, ale jest.

Myślę że Del Mar Seychelles, to dobry zapach. Nie powiela wyświechtanych schematów i jakkolwiek nie wytycza też nowych szlaków, to robi „swoje po swojemu” i do tego bardzo ładnie. Mocna i solidna czwórka. A niech tam, z plusem.

Kompozycja: 4(+)
Moc: 3
Trwałość (5)
Flakon: 3(+)

Umysł: arbuz, pieprz, arcydzięgiel.
Serce: gałka muszkatołowa, szałwia, tytoń
Baza: drewno gwajakowe, drewno dębowe, nuty skórzane

Advertisements

3 comments

  1. Trochę od innej strony, to chyba jedne z niewielu perfum, które tak silnie marketingowo stawiają na powiązanie zapachu z miejscem, zwykle są to emocje, erotyka, a tutaj po prostu zapach miejsca. Czy może są jeszcze jakieś perfumy?

  2. Też niedługo przetestuję. Szczerze mówiąc „na pierwsze niuchnięcie” wydał mi się bardzo słaby, ale recenzja sprawia, że muszę się nad nim pochylić.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s