Ile mocy za 50 centów?

Od pewnego czasu obserwujemy ciekawą (?) tendencję do wypuszczania przez znane osoby, nie związane do tej pory z tą dziedziną, perfum sygnowanych własnym nazwiskiem, a następnie ich promocji w mediach. Tą drogą poszło wiele zachodnich gwiazd muzyki, filmu, mody oczywiście ta tendencja została zauważona przez nasze rodzime środowisko „artystyczne” i również u nas odbyło się kilka premier zapachowych w tym klimacie (Paprocki&Brzozowski, Michał Szulc, wkrótce Majdan). Opinie o premierach są różne, niemniej samego faktu takiego mariażu popkultury ze światem perfumeryjnym nie da się nie zauważyć.

W ten nurt wpisuje się również opisywany dziś „Power” – sygnowany logo znanego rapera 50 cent. Muzyki tego pana nie znam, bo to kompletnie nie moje rejony dźwiękowe, jednak o samym zapachu kilka słów skrobnąć mogę co też czynię.

To co rzuca się w oczy od razu to bardzo ładny flakon. Myślę, że designer odwalił kawał dobrej roboty, bo wygląd butelki jednoznacznie kojarzy się z tytułową mocą. Pojemnik jest masywny, zakończony korkiem w kształcie koła zębatego, ciemny i estetyczny. Zdecydowanie plus za wrażenia wizualne.

Aromat jaki wydobywa się z owego interesującego opakowania nie jest już niestety tak zachęcający. Pierwsze skojarzenie to Avon „Noir, czyli bardzo chemicznie i słodko. W ciągu całego czasu trwania zapachu (6-7h) nie wyczuwałem prawie żadnej jego ewolucji, a to co docierało do mojego nosa najprościej chyba określić jako – woń róży.  Tak, wiem że nie ma jej w składzie, ale miks składników wytworzył na mojej skórze coś co najbardziej przypominało właśnie ten kwiat. I powiem szczerze, że nie były to doznania pozytywne. Oprócz wrażenia sztuczności przez cały czas noszenia perfum, towarzyszyło mi również odczucie monotonii, a w końcu zmęczenia. Po kilku godzinach miałem serdecznie dość Powera, który ani przez chwilę nie był ciekawy. W swojej bazie jest również bardzo mdlący, piżmo użyte w tym zapachu (czy raczej imitujący je odczynnik chemiczny) jest podłej jakości. Kompozycję 50centa oceniam bardzo słabo.

Po poprzednim przygodach jest to chyba już czwarty chemiczny killer, który w ostatnim czasie mnie napadł i próbował usidlić. Zacząłem się nawet zastanawiać, czy to przypadkiem z moim nosem coś nie tak? Może się rozkalibrował? Szybki niuch Story, Romy i Visita przywrócił mi wiarę w mój zmysł powonienia i dobre zapachy.

Krótko – odradzam, bo to kiepskie perfumy.
A odpowiadając na tytułowe pytanie – niewiele. Za to wystarczająco, by udusić…

Kompozycja: 2(-)
Moc: 3(+)
Trwałość: 3(+)
Flakon: 5(-)

Umysł: bylica, petit grain, pieprz,
Serce: nuty drzewne, kolendra, gałka muszkatołowa,
Baza: piżmo, mech dębowy, paczula,

Film reklamowy – jest ok, w temacie.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s