Basi-a chłop

Kolejny zapach z listy „do powąchania”, który spędził na niej dłuższą chwilę. Dzięki uprzejmości kolegi z forum fqjciora (polecanego przeze mnie zresztą w linkach) dostałem zgrabną odleweczkę Armand Basi homme. Oczekiwań nie było żadnych, bo niczego o nim nie wiedziałem, poza recenzjami na basenotes i fragrantice, a same nuty są tak skonstruowane że mogły przynieść bardzo różne aromaty.

Zapach określany jest jako drzewny, ale w moim odczuciu to dosyć klasyczny fougere, aromatyczny (nie przesadnie) z delikatnym posmakiem ziół. Co prawda jakoweś tajemne „akordy drzewne” są wymienione spisie nut w bazie, niemniej ja ich nie doświadczyłem. To dosyć ogólna charakterystyka, która nic nie mówi o samym zapachu, więc jak to pachnie?

Przyjemnie.
W otwarciu czuję wyraźnie herbatkę, zieloną zresztą. W tle słabowita róża, a całość na bazie kolendry (łagodnej). Praktycznie już od otwarcia pobrzmiewa również mięta, która jest bardzo wyraźna. Mniej więcej od swojego serca zapach (może za sprawą szałwii?) odrobinę skręca w bardziej miętowe klimaty, czasem nosząc go miałem wrażenie, że przypomina mi Body Kourosa (nie opisałem go jeszcze??) ze swoim kamforowym klimatem. Choć oczywiście o gęstości tamtego nie ma tu mowy. Praktycznie do samego końca niewiele się już dzieje, koncept się nie zmienia i jeśli to co poczujecie po kilku minutach spodoba się wam, to do zakończenia wasze wrażenia pozostaną pozytywne. Niestety ów koniec następuje nadspodziewanie szybko 4-5 godzin, to maksimum co udało mi się wycisnąć z Basi. Armand nie przeszedł również mojego „testu moto” – solidne skropienie, a następnie ok. 10 minutowa podróż do pracy na motocyklu – po takiej akcji nie było go w ogóle na ciele, fatalnie. W dodatku projekcja również zawodzi, jest bardzo bliskoskórna – po pewnym czasie trzeba się mocno postarać, żeby cokolwiek poczuć – z dyskrecją „nieco” przegięto.
Te dwa ważne aspekty zdecydowanie pogrążają te perfumy, szczególnie że woń nie jest na tyle dobra, czy intrygująca co by mogła skutecznie zrównoważyć niedostatki techniczne. Na plus cena – naprawdę niska.
Flakon – prostokąt, dwa kolory czerń i biel, klasyka pełną gębą – elegancko ale bez uniesień.

Krótko: przyjemne, nowoczesne ujęcie klasycznego zapachu dla mężczyzny. Nie przesadnie (lubię to słowo, jak zauważyliście) męskie, niezbyt trwałe i oryginalne. Ot, przeciętniak.

Kompozycja: 3(-)
Moc: 2
Trwałość: 2(-)
Flakon: 3

umysł: bergamotka, kolendra, róża, liście chińskiej herbaty,
serce: lotosu, szałwia, mięta, pieprz,
baza: piżmo, ambra, wanilia, akordy drzewne

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s