Intensywny „mężczyzna” Diora

Moje spotkanie z pierwszym „homme’em” Diora było krótkotrwałe i przelotne – nie przypadł mi do gustu. Nie podchodzą mi zapachy oparte na gęstej, „miodowej” słodyczy, która jest głównym motywem kompozycji, z pod której nieśmiało próbują dochodzić do głosu inne składniki. Oczywiście można to zrobić perfekcyjnie i pięknie (Roma Laury, A*Men) i zachwycić belorka, ale… to rzadkość. Być może przy innej okazji zrecenzuję i podstawową wersję męskości pana Christiana, jednak nie dzisiaj. Bo dziś kontynuacja i pogłębienie tematu, czyli wersja eau de parfum, marketingowo – Intense.

Pierwsza rzecz, która uderzyła mnie po nosie zdecydowanie w trakcie standardowego dwudniowego testu tych perfum, to fakt, że mamy tu do czynienia wbrew nazwie z typowo uniseksualnym zapachem. W zasadzie, to przechył bierze nawet kobieca strona, bo oprócz skrajnej słodkości nie ma tu nic, co można by jednoznacznie skojarzyć z mężczyzną. Mowa (najczęściej trawa) o niewiarygodnej zmysłowości tych perfum, to w moim odczuciu nieporozumienie. Owszem – pachnąca w ten sposób moja pani – pociągałaby mnie jak najbardziej (bez tego też, więc…), ale pachnący tak mężczyzna? Zapewne woń trafi w gust większości pań, ze względu na fakt swojej ulipkowatości, tyle że sama w sobie jest równie zmysłowa, co spocony trzynastolatek na wf-ie, ganiający za piłką. Co kto lubi.
Kolejna ciekawostka, to coś na co powołują się czasem piejący z zachwytu apologeci, czyli jego „luksusowość”. Zapewne wpływ na takie postrzeganie mają dwie rzeczy, po pierwsze  rzeczywiście „luksusowa” cena oraz magia marki, przecież to Dior(!), a nie jakiś tam Adidas… I z drugiej strony bardzo estetyczny, „mocno-bryłowaty” flakon, który jest chyba najbardziej męskim elementem w całości odbioru tych perfum. A poważniej, Intense jest równie luksusowy jak każde inne perfumy z mocno zawyżoną ceną. Nasuwa się w takim razie pytanie czy jest to dobry zapach no i w końcu jak pachnie?

Odpowiedź na drugą kwestię jest stosunkowo prosta, bo i Dior Intense jest prosty jak konstrukcja… wiadomo czego. Z wersji podstawowej pozostawiono dwie rzeczy – duet irysa i wanilii w „lekko” puderkowym sosie, które kreują swoistą bombę zapachową. Niewiele więcej można tu poczuć, bo ta para skutecznie zagłusza wszystko inne, zresztą niewiele więcej jest też w składzie. Odczucie obcowania z gęstym miodem, karmelkami i słodkościami lepkimi jest wszechogarniające. Monolityczność tej wody jest całkowita – od początku do końca to samo. Sam zapach pomijając jego prostotę jest „ładny” dokładnie w taki sposób w jaki ładne są wspomniane skojarzenia. Lubimy słodkości prawda? No właśnie… Ale czy chcemy nimi pachnieć?
Każdy odpowiada sobie sam. Dla mnie wadą jest fakt, że nie ma w koncepcji tego zapachu absolutnie nic, co można by odkryć po pewnym czasie. Po minucie i po piątej godzinie i po szóstym miesiącu noszenia, zawsze dostaniecie to samo. Ani grama tajemnicy, czegokolwiek intrygującego, czegoś do czego chciałoby się wracać. Może właśnie taki jest zamysł, niemniej mi to nie odpowiada.

Trwałość zapachu, pomimo iż to wersja edp oceniam na średnią. Przez pierwsze dwie godziny emisja była bardzo silna, ale później dość szybko więdła, aby około 5-6 godziny zaniknąć w ogóle – być może to kwestia mojej skóry, a może ciężar bardziej skoncentrowanej wody perfumowanej, który mocno obniża lotność. Natomiast na ubraniach utrzymuje się długo i wyraźnie wiele dni.

I wreszcie na sam koniec pozostaje odpowiedzieć na pytanie czy są to dobre perfumy, czy też bardziej jednak dobry marketing?
Cóż… byłoby nieuczciwie powiedzieć, że Dior Homme Intense pachną źle, bo pachną ładnie, ale odpowiedź na pytanie o całokształt jest trudniejsza. Więc powiem wam tak – mi się nie podoba, wrażenia nie robi. Nie chciałbym tak pachnieć – prosto i całkowicie bez tego czegoś, co sprawia, że zapach jest jak dotyk, którego nikt nie wykonał, ale który wyraźnie poczuliście… także w sobie.

Kompozycja: 3(+)
Moc: 3(+)
Trwałość: 3(+)
Flakon: 4(+)

umysł: lawenda (nie do wiary)
serce: irys, wanilia
baza: cedr

Spot, jak i zapach…

Reklamy

5 comments

  1. W dzisiejszych czasach zaciera się granica, z podziałem na typowo damskie i męskie zapachy (żałuję), czego przykładem może być w/w. Testując Dior Intense zainteresowały się nim dwie młode kobiety, pytając mnie o nazwę tych kwiatowych perfum. Jakie było ich zdziwienie…

    Trwały, ale jednostajne brzmienie irysa, znudziło mnie dość szybko. Nie twierdzę, że jest to zły zapach, ale daleko mu do zmysłowej formy, tajemniczego oblicza…

    1. Dior Homme to mocno „kobiecy” zapach, niby uniseks ale w gruncie rzeczy jest taki „szminkowy”. Kwiaty można różnie podać, nawet całkiem męsko, natomiast w Dior na pewno takie one nie są. To co się dzieje w perfumach,odzwierciedla nieco nasze czasy – zacieranie różnic pomiędzy płciami, roli społecznych etc. Ocena tego jest uzależniona od przekonań i światopoglądu.

  2. Tu, belor, contra Dior?:) Nie spodziewałem się żadnych zastrzeżeń;) To prawda, ten zapach należy do „linearnych” – ale jak zachwycająco jest on „jednostajny”! Moim skromnym zdaniem, potrzebna byłaby jeszcze jedna, zimowa tym razem, próba;)

    1. Zaznaczyłem, że pachnie bardzo ładnie, szczególnie na ubraniach 🙂
      Jednak to jest typ perfum całościowo nie w moim klimacie. Lubię, gdy zapach coś z czasem pokazuje, odkrywa. Dior pokazuje od razu wszystko i albo to wystarczy albo nie. Mi waśnie nie bardzo 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s