em siedem

Prawie rok temu spotkałem się z tymi perfumami po raz pierwszy. Po całodniowym teście byłem mocno skonfundowany – po prostu nie wiedziałem co myśleć, o pisaniu nawet nie wspominając. Odłożyłem to więc na przyszłość. Dzisiaj podchodzę do niego po raz drugi i co ciekawe większość z moich pierwotnych wrażeń się nie zmieniła. Owszem, potrafię o nim powiedzieć już coś więcej, ale wciąż mam trudność z sensowym ujęciem w słowa zapachu jakim jest M7. Może choć spróbuję.

Woda pochodzi ze stajni znanego i szanowanego producenta YSL, który to ma na swoim koncie wiele bardzo udanych kompozycji oraz kilka trochę mniej (szczególnie najnowszych), nigdy jednak nie schodzi poniżej pewnego – nazwijmy to „przyzwoitego” – poziomu.
M7 zalicza się z całą pewnością do udanych kompozycji i jest to jedyny pewnik co do którego nie mam wątpliwości. Paradoks polega na tym, że nawet tego nie potrafię dobrze uargumentować, opieram się całkowicie na odczuciu zapachowym. Po prostu pachnie to „dobrze” (co nie znaczy „ładnie”), nawet jeśli nie trafia w mój gust i mi się zwyczajnie nie podoba. Nazwa nawiązuje do – ponoć – siódmego w kolejności męskiego rodzaju perfum tego producenta – ot i wyjaśnienie tajemnego skrótu – M7.

Zapach jest ciemny od początku do końca. Nie wiem, gdzie tu bergamotka czy mandarynka? Motywem przewodnim jest drewno agarowe, czyli inaczej mówiąc oud i jest on wyczuwalny od początku prawie do końca. Jedynym momentem kiedy woń odrobinę się wysładza jest późna baza, ale zaledwie w posmaku – bo praktycznie rzecz biorąc przez większość czasu jest dosyć wytrawnie, drzewnie i bardzo sucho – również wtedy jest minimalnie jaśniej (słodkawe piżmo). Najbliżej mu chyba do klimatów Visita, z tą drobną różnicą, że bardzo nie jest to Visit. Znowu nieco paradoksalnie. Nie wiem co sprawia mi taką trudność w odbiorze tego zapachu, ale nie postrzegam go komfortowo, nie czuję się w nim dobrze. Aromat, który dolatuje do nosa, raczej drażni niż pozytywnie stymuluje. Czasem wydaje mi się syntetyczny i niezbyt wyrazisty, z drugiej strony… jest mocny.

Ciemny las, suche drzewa, wysuszona trawa szeleszcząca pod stopami, z każdym krokiem nie-bliżej do wyjścia, jakby podróż miała się nigdy i nigdzie nie skończyć… Przytłaczające.

Nic na siłę – spróbuję ponownie kiedyś. Na chwilę obecną M7, to kompletnie nie moja bajka. Perfumy są bardzo trwałe – trzymają się co prawda blisko skóry (testowałem wersję poreformulacyjną, wcześniejsza ma tu prawdopodobnie znacznie więcej do pokazania), ale za to czuć je cały dzień. Są dojrzałe, casualowe – nie wydaje mi się, żeby zapach był zmysłowy, czy zrobił wrażenie na kobiecie. M7 ma sprawiać przyjemność przede wszystkim noszącemu go i jest to uczciwe postawienie sprawy.

Doceniam kompozycję, ale jej nie przyjmuję. Ocena jest subiektywna i wynika tylko i wyłącznie  z mojego podobania/niepodobania.

Kompozycja: 3
Moc: 3(-)
Trwałość: 5(-)
Flakon: 3(+)

Umysł:  bergamotka, mandarynka, rozmaryn,
Serce: drewno agar, wetyweria,
Baza: ambra, piżmo,

Reklamy

2 comments

  1. Poreformulacyjna nie ma mniejszej mocy. jest tylko jaśniejsza, bardziej cytrusowa w otwarciu. Choć… Twój opis wygląda dobrze, nawet z tymi zmianami. 🙂 Ciekawa jestem, jak odebrałbyś stare M7.
    No i jeszcze jedno – na kobiecie na moim fotelu robi wrażenie wielkie. 🙂

    1. O tym (że ciemniejsze i mniej cytrusowe) też słyszałem i powiem szczerze, że wcześniejszej wersji jestem znacznie bardziej ciekawy, niż byłem tej. „Cytrusy” w otwarciu coraz rzadziej pokazują mi się w jakiś interesujący sposób w perfumach, więc starsza wersja pewnie jest ciekawsza, choć i tu miałem problem z tymi cytrusami 😉
      Ale kobieta na twoim fotelu jest wyjątkowa, ma nos i klasę, czyli coś czego większość nie ma (nie tylko kobiet zresztą) 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s