A w środku… Trussardi.

Trussardi Inside Man to kolejna próbeczka, po którą sięgam pochodząca z przesyłki od kolegi daljit.
Kiedyś miałem przyjemność powąchać tę kompozycję, było to jednak spotkanie przelotne i nie pozwalające wyciągnąć jakiś głębszych wniosków. Po testach globalnych kilka słów o zapachu – już skrobnąć mogę.

Nie „znam” tej marki. Ot, wyznanie. To pierwsze perfumy tej firmy z jakimi się spotkałem. Zaglądając do portfolio Trussardi, widać że oferta męskich produktów firmy jest całkiem rozbudowana, naliczyłem siedem kompozycji dostępnych „od ręki” w naszym pięknym kraju. To nie mało. Większość z nich powstała w poprzedniej dekadzie, a więc są to rzeczy nowe, wyjątkiem jest pierwsza woda nazwana po prostu Uomo, wyprodukowana w 1983r. Jak widać jest więc w czym wybierać.
A wracając do naszego dzisiejszego bohatera – Inside Man, to zapach zdecydowanie męski w nowoczesnym klasycznym stylu. Jego konstrukcja opiera się na słodkawych i ciepłych akordach – z gatunku tych „bezpiecznych”, czyli otaczających noszącego spokojną i miłą aurą, wzbudzającą zaufanie. Tego typu konstrukt może być adresowany tylko do jednego, ściśle określonego targetu (wybaczcie poloniści używanie tego brzydkiego, obcojęzycznego słowa, ale jakoś nie znajduję sensownego odpowiednika w rodzimym języku) jakim jest – dojrzały, stateczny mężczyzna. Dobrze ubrany i z klasą, dodajmy. I trzeba przyznać, że w tym zadaniu omawiana właśnie perfuma spełnia się bardzo dobrze. Perfumy są trwałe, utrzymują się ponad siedem godzin, przy czym by je poczuć, trzeba przełamać pewną barierę – podejść bliżej. Jest to więc typowy casual, zapach codzienny.

Otwarcie cytrusowe, ale już na tym wstępnym bardzo przecież etapie jest lekko przyciemnione przez kawę – są to też cytrusy nieprzesłodzone, jakby „przybrudzone” i niewyraziste. A co najważniejsze, szybko ustępują miejsca środkowej nucie, którą tworzy głównie kawa właśnie (raczej ciemna, bez mleka) z niewielką domieszką tytoniu (dla mnie słabo wyczuwalną). Ta część zapachu utrzymuje się najdłużej, dobrych kilka godzin, jest przyjemna i kreuje wspomnianą poprzednio pozytywną i spokojną aurę. Na zamknięciu, które również jest wyraźnie zaznaczone dochodzi słodka ambra z drewnem tekowym – i tu ciekawostka – nie wiem jak pachnie w przyrodzie to drzewo, natomiast na mojej skórze otrzymałem aromat najbardziej zbliżony do drzewa różanego. Zdecydowanie czuję słodką, przymruszoną różę. Hm…  Całość aromatu oceniam poprawnie i ładnie, ale chyba tylko tak. Mam świadomość, że to nie jest (jeszcze) klimat przeznaczony dla mnie, jednak ocena musi być nieco subiektywna.

Podsumowując – dla panów, dojrzałych, spokojnych, ciepłych. Porządnie, poprawnie, codziennie. Tylko tyle, a może aż tyle.

PS. Flakon mi się podoba. Jest prosty ale męski, masywny, wyrazisty i utrzymany w ciemnej tonacji barwnej. Dobrze koresponduje ze swoją treścią.

Kompozycja: 3(+)
Moc: 3(-)
Trwałość: 4(-)
Flakon: 4

Umysł: mięta, yuzu, bergamota,
Serce: kawa, tytoń,
Baza: drewno tekowe, ambra,

Reklamy

One comment

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s