Chwila wytchnienia „niezwiązana” z Halstonem

Próbka z tymi perfumami trafiła do mnie zupełnie i całkowicie przypadkowo. Pewnego jesiennego poranka… no po prostu – kolega przyniósł i powiedział „masz!”, ot i cała historia. No to mam. Jak się okazało takie niespodziewane niespodziewajki potrafią czasem zaskoczyć i to dosyć pozytywnie.

Halston „Unbound”, bo z tą wodą mamy do czynienia, to przerywnik w moich ostatnich potyczkach z siłaczami sprzed trzech dekad. Woda bardzo „dzisiejsza”, należąca do kategorii cytrusowo-wodnej (aquatic), czyli prezentująca swoją treścią wszystko to, co współczesny mężczyzna najczęściej latem pokazuje – w sensie zapachowym oczywiście. Nawiązania do Aqua di Gio zapewne można się doszukać, aczkolwiek nawet biorąc pod uwagę niespecjalną oryginalność produktu (co w tej kategorii takimż jest..?) należy przyznać, że jest to kompozycja udana i w swojej niszy – bardzo przyzwoita. Myślę, że pod tym względem przewyższa „protoplastę” (powiedzmy, choć nie jest klonem) jest również bogatsza i trwalsza, a wszystko to w cenie stanowiącej ułamek wartości Armaniego.

Zapach ładnie się rozwija, płynnie przechodzi przez wszystkie fazy i kreuje przy tym bardzo przyjemną i rześką aurę. Rozpoczyna się wyraźnym akcentem liścia pomidora, brzmi to nieco dziwnie, ale w połączeniu z innymi zielonymi składnikami z nuty otwarcia tworzy bardzo fajny i ciekawy miks. To co istotne, poszczególne fazy stanowią raczej całość niż dają się wyodrębniać i rozkładać na poszczególne składniki. Środek aromatu oprócz wyraźnie wodnego już charakteru ma w sobie także coś męskiego i lekko „chroboczącego” – szałwię i kardamon, dodatkowego posmaku dodaje papryczka, choć jej akurat nie wyczuwam akuratnie. To co mi się podoba w centrum, to wyraźnie zielone akcenty, które sprawiają wrażenie jakbyśmy brodzili w wodzie, w której pływają różnego rodzaju glony i porosty, całkiem intrygujące to.
Zejście kompozycji nieco zmienia charakter, co prawda klimat świeżo-wodny pozostaje, niemniej do głosu dochodzi więcej „mocnych” akcentów (sandałowiec, muszkat, mech), dzięki czemu baza ma odrobinkę „drzewny” charakter. Również bardzo ładny, a co ważne (i rzadkie) – wyczuwalny. Zmiana pomiędzy drugą i trzecią nutą jest dość spora i odbieram ją bardzo pozytywnie. W tego rodzaju zapachach dość często zdarza się, że powodu do narzekań przysparza „syntetyczność” wyczuwalna szczególnie w pierwszych etapach rozwoju linii aromatycznej, na szczęście w wypadku Halstona, owa „chemiczność” utrzymuje się na zupełnie akceptowalnym poziomie i nie razi w żaden sposób.

Wydaje mi się, że spora ilość składników w poszczególnych partiach, nie spowodowała przysłowiowego efektu „pary w gwizdek”. Prawie wszystko tworzy tu miłe dla nosa akordy i jakkolwiek nie grzeszy nowatorstwem, to nie można odmówić pomysłu i dobrego wykonania.

Dla młodych mężczyzn szukających lekkiego, ale trwałego (6-7h na mojej skórze) zapachu na letnie upały będzie jak znalazł. Polecam wam więc Unbound, ze znacznie większym przekonaniem niż zrobiłbym to w przypadku oklepanego i masowo podrabianego AdG, szczególnie że marka jest mało znana, a sam zapach całkiem ładny.

W swojej kategorii, „Unbound” to niewątpliwie dobre perfumy.

Kompozycja: 4
Moc: 3(+)
Trwałość: 4(-)
Flakon: 3(+)

PS. Perfumy wykreowano w 2002r, a buteleczka ma klasyczny, „koloński” kształt. I jest przy tym estetyczna. Cena znakomita – odwrotnie proporcjonalna do jakości, w  jednej z perfumerii internetowych można je kupić poniżej… 50 zł!

Umysł: liść pomidora, liść palmowy, czarna porzeczka, zielone liście (?)
Serce: brzoza, kolendra, fiołek, pimento (papryczka), szałwia, kardamon
Baza: muszkat, drzewo sandałowe, bób tonka, piżmo, mech dębu, wetier

Reklamy

2 comments

    1. Tak, z pewnością pozytywnie, mimo, że to nie moje klimaty zapachowe i na siebie jak wiesz bym go nie ubrał. Ale rzeczy przyzwoite po prostu trzeba doceniać.
      A to, że ci bardziej podchodzi od AdG, akuratnie mnie nie dziwuje – jest po lepszy 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s