Woda Iceberga

Eau de Iceberg (74). Perfumy, które stworzono dla uczczenia daty powstania firmy, czy też raczej jej debiutu. Mają zawierać wszystko to, co charakterystyczne dla tej włoskiej marki. Czy tak jest rzeczywiście? Niezupełnie.

Zapach jest bardzo lekki i zwiewny. Bardzo za bardzo. Tak bardzo, że aby go poczuć trzeba szurać nosem po skórze. Nie jest też przesadnie trwały 4-5 godzin, to wszystko co udało mi się z niego wykrzesać. Te dwie cechy, czyli trwałość i projekcja praktycznie go dyskwalifikują, ale warto powiedzieć jeszcze kilka słów przed postawieniem „krzyżyka”. Jak pachnie?

Ładnie. To zdecydowanie ładny, przyjemny, lekki aromat – wiosenno-letni.
Jest silnie mydlany, wydaje mi się, że to za sprawą specyficznego wetiweru, wyczuwalnego prawie od początku w postaci takiego właśnie mydełka. Albo może jakieś jego połączenie (+fiołek)? W każdym razie dominuje wrażenie świeżej kąpieli. Co jeszcze? Raczej nie dużo cytrusów, a jeśli – to takie „przytłoczone”, choć nie zaduszone. Jakby w tle. Jakby tylko aromat. Pachnie raczej liniowo i monotematycznie, nie wiem jak się kończy, bo dzieje się za szybko, a do nosa docierają tylko bardzo słabe przebłyski. Sympatyczne i poprawiające niewątpliwie nastrój, ale niemiłosiernie słabowite. Szkoda. Nie męczy jednak i ogólnie jest po prostu „ok”.

Iceberg to trochę nietypowa marka, jak na włoskie perfumy. Taka nieszczególnie włoska, przynajmniej porównując z innymi z tej półki (Armani, Laura Biagiotti itd.). Tworzy zapachy mocno „po swojemu”, często są one lekkie i to niewątpliwie Eau de Iceberg udaje się wychwycić bardzo dobrze, z drugiej strony są jednak dosyć wyraźne (Twice, Effusion), i tu pojawia się niestety problem, bo 74-ka taką nie jest, ani trochę. Nawet nie próbuje być. Może taki był zamysł twórców? Nie wiem, ale mimo, że sama kompozycja jest niewątpliwie udana i dosyć ciekawa (aczkolwiek na kolana nie rzuca), to całość niestety nie zasługuje na uznanie przez owe nieszczęsne „parametry użytkowe”. Tego się po prostu nie da „obejść”, perfumy muszą pachnieć.

Kompozycja: 3(+)
Moc: 2(-)
Trwałość: 2(+)
Flakon: 3(+)

PS. Falkon klasyczny w formie, kwadratowy z nadrukowanymi cyframi 74. Robi porządne wrażenie, ale tylko tyle.

Umysł: bergamotka, grejpfrut, cytryna,
Serce: wetiwer, labdanum, liście fiołka,
Baza: ambra, piżmo,

Spot… w sumie niewiele mówi o zapachu. Jest niewyraźny.

Reklamy

6 comments

  1. Dołączam się do grona „nieczułych” na Iceberga 74. Kupiłem go kierując się impulsem (dobra cena) i bardzo pochlebnymi recenzjami. Trochę żałuję, ale mówi się trudno i się używa, a że woda pachnie bardzo delikatnie i dużo trzeba jej na siebie wylać to i szybko ubywa jej z butelki. Nauczka, by nie kierować się w ciemno recenzjami zamieszczonymi w sieci, nawet takich nosów ja fqjcior 😉

  2. uwierzysz że niemal nie czuję tych perfum na sobie? a to co czuje nijak ma się do pięknej woni tych perfum z blotera? niemal kupiłem je w przypływie euforii, ale szczęśliwie najpierw zaaplikowałem na nadgarstek…

  3. Czuć tam wetiwerowe sianko, ale projekcja faktycznie bardzo słaba. Gdyby nie to, nie boję się przesadzić, w swojej klasie zapach wybitny. Przydałaby się wersja Intense czy coś w tym klimacie – to co zaoferowali do tej pory chyba nie nawet EDT a raczej jakaś Eau Fraiche czy inna mgiełka do ciała… Zakup niestety, przy tej trwałości i sile rażenia, zdecydowanie wykluczam.

    1. Mogę się zgodzić w większości. Sianko fajne, mięciutko, przyjemny wetiwerek. Szkoda, że nie ma wersji Intense, ale obawiam się, że mogła by ona mocno zmienić wydźwięk całości i już nie byłoby tak mięciusio 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s