Reakcja??

W zasadzie, gdyby się bardzo sprężyć, to temat można by wypełnić jednym słowem – badziewie. Ponieważ jednak nie spieszę się aż tak mocno, skrobnę kilka słów o nieszczęsnym Kenneth Cole Reaction.

Poprzedni zapach tej marki, który dla was recenzowałem – Black, miał potencjał, niemniej szwankowało wykonanie. W przypadku Reaction wykonanie jest co najwyżej poprawne, natomiast potencjału tyle co kotek narobił. Zapach należy do grupy wodno-ozonowej, czyli jest to typowa, letnia i odświeżająca woń, na ciepłe dni. W tej kategorii konkurencja jest bardzo duża, bo to jeden z najchętniej kupowanych przez mężczyzn rodzajów perfum, choć rzeczywiście dobrych i wyróżniających się kompozycji nie ma zbyt wiele (przynajmniej na pułkach perfumerii stacjonarnych). Większość robiona jest na jedno kopytko (sporo kolokwializmów dziś – wybaczcie, ale zniesmaczyło mnie to z czym mam do czynienia) i właśnie do takiej większości zalicza się również opisywany Cole.

Aromat stanowi sztampowe połączenie nut wodnych i ulotnych, mamy więc cytrus w postaci cytryny, wodnego arbuza i melona oraz kwiecistą konwalię. Paczulę i piżmo między bajki włożyć można raczej niźli tu poczuć, podobnie jak i drewno sandałowe. Praktycznie od początku woń jest jednostajna i nie zmienia się (z czasem tylko jeszcze bardziej rozmywa), mocno rozmemłane owoce pływające w mętnej wodzie z bliżej niezidentyfikowanymi dodatkami, w postaci paprochów. Ani to przesadnie świeże, ani przyjemne. W dodatku wtórne aż do bólu – ok. 973 427 podobnych wód znajdziecie na półkach na półkach. Choć z pewnością w upały sprawdzi się „dobrze” (bo nikt niczego nie poczuje). Pod koniec swojej krótkotrwałej bytności na nosicielu (klasyczne, świeżakowe 4-5h) coś jakby mocno rozwodniony i posłodzony wetiwer, szurąwszy nosem po skórze do dziurek naszych dociera.
Trwałość i projekcja są adekwatne do całej kompozycji – marne, ale to nie powinno dziwić, bo na tej półce perfumowej, to pewien rodzaj smutnej średniej. Że się nie da inaczej? Oj, da da! Ponoście sobie takiego pana Miyakiego czy nawet Jacomo Deep Blue (co by nie było, że ino droższe rzeczy są trwałe) i poczujecie różnicę pomiędzy dobrym, a kiepskim.
Chyba najładniejszą rzeczą w tych perfumach jest flakon… Nie żeby jakiś szczególnie atrakcyjny, czy artystyczny – bynajmniej, ale zwyczajnie przyjemny w odbiorze.

Podsumowując, o ile Black tej samej marki dawał jeszcze jakieś nadzieje, to Reaction to pomyłka na całej linii. Choć ironizując nieco, zamiar twórców został osiągnięty i moja reakcja jest dobitna…
Odradzam.

Kompozycja: 2(+)
Moc: 2(+)
Trwałość: 2(+)
Flakon: 4(-)

Nuty
umysł: melon, zielone jabłko, arbuz, cytryna
serce: konwalia, paczula
baza: piżmo, drewno sandałowe

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s