Absolutnie męska Jil Sander

Jak do tej pory nie miałem większej styczności z perfumami sygnowanymi logo Jil Sander. Wąchałem coś bodajże raz w stacjonarce, przelotem. Nic zresztą
z tego nie zapamiętałem, ale to co czułem nie zrobiło na mnie większego wrażenia. Inna sprawa, że takie szybkie „testy” w perfumeriach mogą służyć tylko i wyłącznie jako ”rozpoznanie” przed właściwym podejściem do zapachu,
czyli testem „na sobie”. Ale nie brnąc głębiej w tę dygresję, opisywany właśnie
Jil Sander Man Absolute, to tak naprawdę pierwsza woda marki, z którą
się spotykam. I z pewnością nie czuję się tym spotkaniem rozczarowany.

Producenci perfum nie zawsze podają nam prawdziwe informacje o swoich kompozycjach. Bardzo często zdarza się, że przekłamują nuty zapachowe,
to co możemy przeczytać nijak ma się do tego, co czuje nasz nos. Właśnie z taką sytuacją mamy do czynienia w przypadku tych perfum. Absolute bowiem to woda oparta na wanilii, która jest jej podstawowym składnikiem, dominującym przez cały czas trwania, a tymczasem nie jest wymieniona w składzie. Dlaczego? Mnie nie pytajcie…
Konstrukcyjnie „Man” przypomina mi Rome Laury Biagiotti, należy do tej samej grupy (Black Sun, Pi, etc) klasycznych, słodkich i smacznych waniliowców – na bazie tej rośliny zbudowane jest tło, przed którym próbują pokazywać się „dodatki”. Klimat obu zapachów jest jednak różny. Roma jest bardziej „przyprawowa” (i męska zarazem), Absolute podąża w inne rejony. Od początku wyraźnie czuję w nim tzw. nutę animalną, czyli coś co w założeniu ma przypominać aromaty „odzwierzęce”. Moje skojarzenia biegną w stronę… hm… mokrego, dzikiego zwierzaka, ale nie tyle jego sierści co skóry – ewentualnie jakiegoś rodzaju wydzielin… Brzmi strasznie? Spokojnie, pachnie dosyć ciekawie. Nie jest to natarczywe, czy w jakiś sposób nieprzyjemne odczucie, a w „fajny” sposób urozmaica konstrukcję. Na moim ciele ów akord trwa aż do samej bazy, czyli przez sporą część projekcji woni. Zabieg jest trafiony, bo z samej wanilii trudno zbudować coś intrygującego, to zdecydowanie „banalny” składnik (choć przyjemny), w dodatku mocny i dominujący.  Na szczęście u Jil Sander jest ona ładnie „opakowana” i nie przerasta kompozycji, mimo że jest jej podstawą. Ponoć w zejściu jest skóra, ale szczerze mówiąc nie czuję jej podobnie jak i obiecanego agaru. Prawie do samego końca jest tak samo ładnie i przyjemnie, a jedynie w czasie swojego „drydown” woda łagodnieje.
Zapach, który dociera do nosa jest ogólnie bardzo słodki, delikatnie aromatyczny i komfortowy. Podoba się kobietom, zostałem nawet skomplementowany. Z pewnością nie jest to także woń stricte męska, a raczej uniseksualna, panie nie powinny mieć żadnych oporów przed jej noszeniem. Aromat jest gładki, jedwabisty, delikatny – brak w nim chropowatości obecnej we wspominanej Romie.

Całkowicie bez zarzutu jest strona techniczna perfum – trwałość bardzo dobra, nawet po całym dniu mogłem wyczuć coś na skórze, projekcja na dobrym – casualowym – poziomie. Wadą z pewnością jest mocno ograniczona dostępność perfum, nie jest łatwo nabyć flakon, nawet w Internecie, a ceny są w związku tym wysokie.

Prawdopodobnie, gdybym nie znał kilkukrotnie wspominanej Laury i innych zapachów z tej grupy – byłbym poruszony. Ponieważ jednak podobnych perfum na rynku nie brakuje, wąchałem ich też już dość sporo – szału w nosie nie ma, aczkolwiek wyraźnie pragnę zaznaczyć, że Jil Sander Man Absolute, to sześciokątny (patrząc po butelce, w której
się znajduje) kawałek bardzo dobrych perfum. Jeśli lubicie słodkie, smaczne waniliowe klimaty – możecie brać w ciemno.

Kompozycja: 4(+)
Moc: 4(-)
Trwałość: 5(-)
Flakon: 3(+)

Nuty: (potraktujcie z przymrużeniem oka)
umysł: bergamotka, fiołek, grejpfrut,
serce: lawenda, piołun
baza: cedr, agar, skóra, wanilia

Reklamy

One comment

  1. Jil Sander Man Absolute – cudowny (niepowtarzalny) roślinno-waniliowy, dużo mniej agresywny niż zwykły Jil Sander Man, ALE trwałość jest po prostu kosmiczna, nie znam innego zapachu, który (chociaż blisko skóry) jest wyczuwalny po 48 godzinach (nie wiem, czy dłużej, bo po dwóch dniach wypada się umyć 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s