Gutek II uroczy…

Spotkaliśmy się kiedyś z pierwszym Gucci’m, zwanym przymilnie Gustawem, i nie polubiliśmy – delikatnie mówiąc. W sumie to się nieco znielubiliśmy, więc stwierdziłem że testów nie będzie, bo najprawdopodobniej wyrządził bym krzywdę tej zacnej kompozycji – nie zrozumiawszy, tudzież pojąwszy zamysłów kreatora. No jakoś mi te „popielne klimaty” nie podeszły, mówiąc zupełnie dyletancko. Bywa. Nieco inna historia się wydarzyła właśnie w przypadku drugiej (a)wersji Gucci’ego dla panów, a mianowicie pełnym imieniem zwanego Gucci II pour Homme. To zupełnie inne rejony zapachowe. Przyjemniejsze, ciekawsze i bardzo urocze.

Zanim wziąłem się za testowanie dość sporo się o tej wodzie naczytałem. Jakoś jednak – pomimo achów i ochów, padających tu i ówdzie – przez długi czas przechodziłem obok, dość obojętnie. W końcu w niewymuszony sposób odleweczka wylądowała na moim biurku i pojawiła się okazja zapoznania z Gutkiem – bliżej i na osobności.

Myślę, że gdyby tylko jednym słowem trzeba było określić jak pachnie Gucci II, to tym słowem byłaby – herbata. To przede wszystkim zapach herbaciany, choć trzeba mieć świadomość, że zamknięcie jego treści tylko w motywie przewodnim, to jednak spore uproszczenie, gdyż aromat ma do zaoferowania znacznie więcej.
Otwiera się bardzo żywym,  figlarnym i wyrazistym fiołkiem przegryzanym bergamotką. Bardzo to sympatyczne wrażenie czyni i zachęca do wąchania. Dość szybko wyłania się wspomniana czarna herbatka – słodkawa, z dodatkiem przyprawy (ziele angielskie) – cynamonu nie lokalizuję, ale to dobrze bo i nie przepadam za nim jakoś szczególnie. Serducho bije w Gutku zdrowo i jak dla mnie jest wizytówką tego zapachu, na której oparłem wcześniejszy wniosek tyczący się lejtmotiwu. Zejście jest ciemniejsze, delikatnie gorzkawe nawet, a to za sprawą mirry i tytoniu, osnuwa się na piżmie. Nie wiem jak pachnie drzewo oliwkowe, więc mój nos nic na ten temat nie powie. W pełnym zanurzeniu się w aromacie mocno przeszkadza projekcja perfum, na mojej skórze bardzo słaba, chimeryczna i ogólnie – kiepska. Trwałość również zawodzi na całej linii – 4-5 godzin i zapominam, że pachniałem. Słyszałem, że tak może być i winne w takim wypadku są nasze nozdrza, które szybko przyzwyczajają się do tej delikatnej w sumie woni, ale próby sprawdzenia w „środowisku” – „czy jest tam kto?”, także dały wynik negatywny. Szkoda. Kompozycja jest bardzo ładna i ma sporo do zaoferowania. Jest lekka, słodkawa, przyjemna i dość świeża, a równocześnie niebanalna i intrygująco się rozwija. Tylko cóż z tego skoro trwa bardzo krótko, a jej poszczególne fazy tak trudno dostrzec? W dodatku cena perfum odstrasza, i zdaje się, że nawet przy lepszych parametrach byłaby ona zdecydowanie przesadzona.

Z pewnością warto poznać Gucci ph II, bo to dobre perfumy. Jednak trzeba mieć na uwadze, że ich konstrukcja techniczna nie jest najlepsza. Być może przy odrobinie szczęścia lepiej wam się ułożą na skórze i tego życzę, wtedy wasza ocena będzie wyższa niż moja.
Ogólnie mi się podoba, nie zrozummy się źle – nie czuję się oczarowany, czy zachwycony, ale jest ładnie i na tyle interesująco, żeby się szybko nie znudzić. Dobre perfumy codzienne na cieplejsze dni, dla młodszego faceta. Ale tłustoskórnego.

Kompozycja: 4(+)
Moc: 2(+)
Trwałość: 3(-)
Flakon: 3(+)

umysł: bergamota, liście fiołka.
serce: ziele angielskie, czarna herbata, cynamon.
baza: tytoń, piżmo, mirra, drewno oliwne

PS. Nie napisałem nic o flakonie, a błąd to, gdyż pojemnik gucia jest z tych podobających mnie się. Prostota formy, wręcz asceza kształtu, która jednak w bardzo fajny sposób podkreśla treść, nie skupiając przesadnie uwagi na sobie. No i jest bardzo „solidnie”, m(i)ęsko 🙂

Fajny klip, prosty ale utrzymany w klimacie, który chyba dobrze trafia tam gdzie powinien.
Reklamy

9 comments

  1. No dla mnie Guć drugi ;D jest pachnidłem bardzo ważnym, w znaczeniu zainteresowania perfumami. Żałuję bardzo, że oba zapachy są wycofywane 😦 i najchętniej za ten ruch nie dałbym Gucci już nigdy zarobić, no ale jak tu nie kupić swoich ulubionych zapachów na zapas.

    Co do samego zapachu, to osobiście też nie wyczuwam cynamonu, ale trwałość na mojej skórze (4 psiki) jest świetna – nie raz na drugi dzień go czułem. Potwierdzało to też otoczenie. Ale po 4 czy 6h noszenia mój nos się faktycznie przyzwyczaja, co nie znaczy, że nie czuję zapachu. Dochodzi on do nosa po prostu sporadycznie, np. jak gdzieś wiatr zawieje w twarz 😉 Także dochodzę do wniosku, że jeśli chodzi o takie delikatniejsze zapachy to lubię się prysnąć na klatę. Potem też koszula przejmuje nieco zapach, co też ma swoje plusy.

      1. Tak czasem bywa, ale to w sumie dobrze – gdyby wszystkie perfumy zgrywały się z naszą skórą, już dawno poszlibyśmy z torbami 😉 A tak, czasem trzeba odpuścić.

  2. zgadzam się, że recenzje są w zdecydowanie większym stopniu subiektywne niż obiektywne i wynika to z natury rzeczy, inaczej się po prostu nie da – jak zauważył fqjcior. Podobnie jest chyba z każdą dziedziną sztuki (również użytkowej, bo za taką uważam perfumiarstwo), co prawda są kanony piękna ( i tu również) ale to nie znaczy, że muszę się one wszystkim podobać 🙂 To tylko uniwersalne wzorce.

  3. Nie bardzo rozumiem skąd taka niska ocena flakonu zdecydowanie zasługuje na piąteczkę mamy tutaj ciężkie masywne szkło dobrej jakości, skoro l’occitane dostał 5 to brakuje mi tutaj obiektywizmu… polecam powrócić do testów jesienią i zapodać sobie porządna dawkę 5-6 strzałów na szyje lub spróbować tea for two.

    1. L’Occitane dostał 4(-) 🙂 A więc różnica jest tylko i wyłącznie w indywidualnej preferencji, bo oba flakony mi się podobają, a ten z Baux po prostu odrobinę bardziej. Jak widać nie brakuje więc obiektywizmu – raczej spostrzegawczości 😉
      Dawka właśnie taka była – 6 chmurek. Niestety nic to nie dało, muszę się po prostu pogodzić z faktem, że moja skóra się nie lubi z gutkiem.
      Z tego co czytałem, to ludzie dzielą się na dwa obozy, jedni twierdza że jest bardzo trwały a jedynie nos się adaptuje do zapachu, drudzy że trwały nie jest. I po moich doświadczeniach zaliczam się do tej drugiej grupy – chciał, nie chciał.
      Dzięki za podpowiedź odnośnie Tea for Two, problem tylko w tym, że to nisza, a generalnie od niej staram się trzymać z dala, chyba że coś przypadkiem dostanę (sam nie kupuję i nie zdobywam – może kiedyś wyjaśnię czemu, póki co nie czuję potrzeby).

    2. Nie wiem jak Szanowny Autor tego bloga, ale ja uważam, że nie ma czegoś takiego jako obiektywna opinia. Jeżeli oceniamy jakiś zapach czy flakon, to jest to nasza ocena – czyli z definicji subiektywna. Bawią mnie takie sugestie wobec autora, że za nisko coś ocenił, bo akurat ktoś ocenia to wyżej. Nonsens.

  4. Aromat jest bardzo ładny, uroczy ta herbatka ma coś w sobie. No i intryguje. A co do trwałości, to wiesz myślę, że to różnie bywa. Często zapachy nie chcą się trzymać na mojej suchej skórze, ale nie narzekam na to, bo wiele ma bardzo fajną trwałość. No i popatrz, oceniłeś trwałość CoSTUME NATIONAL na solidne 8h, a na mnie to było grubo ponad 12h! Więc jak wiele rzeczy w wypadku perfum – sprawa mocno subiektywna i osobnicza, myślę sobie. Inną niezbyt fajną cechą suchej skóry, jest fakt, że dość mocno „ingeruje” w to jak zapach się na niej rozwinie, zmienia go a czasem wręcz masakruje (wycina bardzo wiele) – pół biedy kiedy spiłuje ząbki twardzielowi, gorzej gdy z bogatej kompozycji wylatuje większość treści, a to co zostaje nie jest już wcale ciekawe. To mi chyba bardziej przeszkadza niż (nie)trwałość, bo wpływa na mój odbiór perfum – nigdy nie wiem jak (i czy) ułożą się na mnie. Ale chyba w mniejszym lub większym stopniu każdy z nas ma coś podobnego.
    Chciałoby się ponosić każdy testowany aromat przynajmniej kilka dni, dało by to pełniejszy obraz ale wiadomo że to technicznie niewykonalne. Inna sprawa, że nie wiem czy niektóre rzeczy chciałbym w ogóle nosić, a inne już po dniu, dwóch odkrywają wszystko i nie ma na co dalej czekać.

  5. Mam podobny odbiór tego pachnidła, tyle że cynamon gdzieś w sercu jednak wyczuwam. Szczerze powiem, że wśród mainstreamu moim zdaniem Gucci II wciąż lśni. Jest wg mnie uroczy dzięki właśnie temu herbacianemu centrum. Ale to herbatka z cytrynką i cynamonem. Fiołek także daje znać o sobie.

    Czytając Twoją którąś już z kolei ocenę mocy i trwałości perfum, które znam, stwierdzam, że jestem szczęściarzem. Na mojej skórze pachnidła jednak chyba trzymają długo. Gucci II to zawsze 9-10 godzin, co bardzo mi odpowiada. No i skoro ja go czuję przez ten czas, to i otoczenie z pewnością także. Jedno wszakże trzeba zaznaczyć – zużyłem już prawie 50 ml flakon i używałem go zawsze dość obficie. Być może tu leży przyczyna mojej takiej a nie innej oceny projekcji, mocy i trwałości tych perfum. Tu także leży słabość oceniania walorów użytkowych perfum na podstawie 2 ml próbki. Wiem to z autopsji.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s