Esencja (za)deklarowana

Ponad dwa lata temu opisałem zapach, który uważam za jeden z najlepszych w swojej – samoistnej nieco – kategorii. Mowa o doskonałej Deklaracji kontrowersyjnego J-C. Elleny. Sporo się od tego czasu zmieniło w moim postrzeganiu i perfum i zapachów w ogólności, niemniej wciąż uważam że to piękne i doskonałe perfumy. A wracając do Jeana-Claude Elleny… …kontrowersyjnego, bo jedni zachwycają się jego kompozycjami, inni z kolei uważają je za nudne i nie warte większego zaangażowania. To co stanowi o istocie owej kontrowersyjności, to w moim odczuciu fakt, że nikt jednak nie przechodzi koło perfum francuza obojętnie. Pan Ellena ma na koncie prawie 60 różnorodnych konstrukcji zapachowych, z czego wiele odniosło wielki sukces na rynku. Co warte zauważenia charakter większości kompozycji wcale nie ma mainstreamowego wyrazu, przeciwnie – nawet na półce massmarketu mieszczą się one się z pewną trudnością. Paradoksalnie równocześnie, raczej trudno sobie wyobrazić jakąkolwiek perfumerię bez owej Deklaracji, ogródków nilowych czy ziemii Hermesa. Oczywiście wiele kompozycji niszowych również wyszło spod jego ręki i to nawet dla tak uznanych marek jak L’Artisan czy Amouage, ale akurat tym się nie zajmujemy, w naturalny sposób podkreśla to tylko ogólne uznanie dla twórcy. Wszystkie jego dzieła maja pewien bardzo charakterystyczny „sznyt”, pewne motywy olfaktoryczno-kompozycyjne, które wskazują jednoznacznie na kreatora. Można je bardzo polubić lub wprost przeciwnie. Ja zaliczam się do grupy osób, którym wąchanie perfum Elleny sprawia prawdziwą przyjemność.

Declaration Essence powstała trzy lata później od pierwowzoru (w 2001). Niektórzy narzekali, że pierwsza Deklaracja jest co prawda piękną, bogatą i złożoną kompozycją zapachową, ale trudną, przez niektóre zastosowane tam sposoby ujęcia owej estetyki (wspominano np. o ”nieprzyjemnym” kminie). Zapewne to, albo cokolwiek innego – spowodowało, że powstała wersja esencjonalna, czyli zawierająca w sobie właściwą „treść” pierwotnej wersji ale ukazaną w nieco łagodniejszy i bardziej przyswajalny sposób. W zasadzie można powiedzieć, że Essence  to właśnie Deklaracja minus to co może sprawić kłopot przeciętnemu odbiorcy. Jakkolwiek taki punkt widzenia, to oczywiście pewne uproszczenie, to sądzę że w tym wypadku uzasadnione. Główny motyw zapachowy został zachowany, natomiast w układance aromatyczne całości jest znacznie bardziej liniowo i spokojnie niż w „pierwowzorze”. Brakuje opisywanej tam przeze mnie „kontrastowości”. Aromat jest głęboki, delikatnie brązowy, stanowi połączenie cytrusowego otwarcia z kwiatami, przyprawami i delikatnym posmakiem drzewnym (ale raczej cichym), bardzo ciepły i przytulny pozytywnie nastraja. Jest po prostu „ładny” i sądzę, że spodoba się w zasadzie każdemu. Równocześnie nie nazwałbym esencji wodą „letnią”, w moim odczuciu reprezentuje bardzo uniwersalny rodzaj woni.

Perfumy podobnie do „oryginału” (choć oczywiście esencja nie jest w żadnym razie kopią – to skrót myśłowy) są bardzo trwałe, troszkę cichsze ale na dobrym i wciąż wyczuwalnym poziomie. Można je nabyć bez większych problemów w perfumeriach internetowych i są warte swojej ceny.
Polecam wszystkim, którzy jeszcze nie mieli przyjemności wąchać i tym, którym w pierwszej Deklaracji coś przeszkadzało. To wciąż doskonałe pachnidło.

Kompozycja: 5(-)
Moc: 3(+)
Trwałość: 5(-)
Flakon: 4
SOB: 4(+)

umysł: cytryna, gorzka pomarańcza, limonka, kardamon
serce: lawenda, geranium, herbata, bodziszek
baza: ambra, wetiwer, piżmo, drzewo sandałowe

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s