Duet egzotyczny

Dziś przedstawiam wam dwie perfumy, które dość długo czekały w kolejce na swoje przetestowanie. Zapewne wpływ na to miał fakt, że nie należą do mojej ulubionej grupy (lata ’80), a testowanie tego rodzaju wód zawsze wymaga ode mnie dwa razy więcej skupienia niż zwykle, żeby spośród trudnych i często mało przyjemnych akordów wychwycić coś ciekawego, koncept, zamysł – jakieś piękno w końcu.

Obie kompozycje są specyficzne. Utrzymany w klimacie ósmej dekady raczej niezwyczajnie (1981r) Santos de Cartier otwiera się dość przyswajalnie, nie razi i można spokojnie wciągać powietrze bez obawy o utratę węchu lub uszkodzenie śluzówki. Jest w pewnym sensie nawet… jedwabiście, a to za sprawą obecnej chyba od początku wanilii, niezbyt często używanej (czy też raczej dochodzącej do głosu) w produkcjach z tamtego czasu. Trochę gorzej sprawa przedstawia się w przypadku Versace Versus, mimo że zapach jest znacznie młodszy (1991), to jego preludium do najładniejszych nie należy, a mówiąc wprost jest brzydkie i oczywiście mocno osadzone – jak i cały zapach – w poprzednim dziesięcioleciu. Ciekawsze rzeczy zaczynają się dziać później. W przypadku Santosa czuję aromat bardzo delikatnego kokosa, albo jego mleczka na subtelnie słodkawej zaprawie. Nie porównałbym tego do budyniu, to określenie jest chyba zarezerwowane dla późniejszego okresu w perfumiarstwie, niemniej jest przyjemnie, łagodnie i aromatycznie. Bardzo „inaczej” w porównaniu do tego co było mi dane wąchać z tamtyego okresu, do tej pory. Versus również się zmienia (monolity wonne z ’80 to chyba rzadkość?), tyle że idzie w zupełnie innym kierunku, oprócz silnych i nieprzyjemnych przypraw (kolendra – fuj!) w końcu osiada na drzewno-„owocowym” aromacie, który już tak nie razi, choć wciąż daleko mu do aksamitności Santosa. Miałem tu jedno skojarzenie, dość odległe, nieśmiałe i chyba tylko oparte na echu, niemniej na myśl mi przyszedł Verino VV – podobny rodzaj „owocowości” trochę kandyzowanej, ale suchej równocześnie (choć Versus, to zdecydowanie nie jest owocowa woda) – czułem. Zaznaczam jednak, że to dwie zupełnie różne bajki zapachowe, a wrażenie jest tylko bardzo odległym jakby tchnieniem, niemniej pojawiło się, więc piszę.
Problemem przy obu starszych panach jest baza zapachów, bo ani w jednym ani w drugim nie było mi dane do niej w pełni dotrzeć. Santos kończy się bowiem cichnąc zupełnie po ok. 5-6 godzinach, Versus trwa odrobinę dłużej, ale również urywa się dość szybko…
I właśnie dlatego zdecydowałem się zestawić te dwa zapachy razem. Nie są podobne. Ale łączy je słaba trwałość i projekcja (na mojej skórze) – jest cicho, blisko, skromnie, to swego rodzaju ewenement, bo perfumy skomponowane w tamtych czasach zawsze odznaczają się mocą w obu tych aspektach. A tymczasem ani Cartier ani Versace nie błyszczą, jest wręcz słabo. Dlaczego tak jest? Nie mam pojęcia, spotkało mnie to po raz pierwszy.

Gdybym miał wybrać spośród nich, to zdecydowanie Santos – ma swój urok, mimo nietrwałości – wabi, koi, przyjemnie się go nosi. Versus jest… dziwny. Trudno go sklasyfikować. Trudny aromat…
Żadnego nie polecę, ale przy okazji możecie powąchać, tak w ramach ciekawostki.

Santos
Kompozycja: 4(-)
Moc: 3(-)
Trwałość: 2(+)
Flakon: 4(-)
SOB: 3(+)

Versace
Kompozycja: 3(-)
Moc: 3(-)
Trwałość: 3(-)
Flakon: 3(-)
SOB: 2(+)

Versus
umysł: limonka, lawenda, mandarynka, brzoskwinia, bergamotka, cytryna
serce: kolendra, goździk, jodła, korzeń fiołkowy, jaśmin, brazylijskie drzewo różane
baza: drewno sandałowe, bób tonka, bursztyn, wanilia, piżmo, cedr

Santos
umysł: lawenda, jagody jałowca, bazylia, werbena, bergamotka
serce: rozmaryn, muszkatołowiec, pieprz, wetiwer, bodziszek
baza: drzewo sandałowe, ambra, paczula, kokos, wanilia, cedr

Reklamy

2 comments

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s