czarny atrament

Długo odwlekałem napisanie tej recenzji. Nie wiedziałem w jaki sposób opisać zapach, który zrobił na mnie tak wielkie wrażenie? Jakich użyć słów, by nie popaść w banał, ile razy jest sens powtarzać „piękny, genialny, cudowny” lub silić się na liryczne metafory? Po prostu nie miałem pomysłu, a  im więcej o tym myślałem, tym bardziej go nie miałem. W końcu przestałem się zastanawiać. Niestety koncept nie przychodził, czekałem więc na moment, w którym jakaś nagła idea, czy może olśnienie obudzi się we mnie z krzykiem: „MAM!”. Niestety – przebudzenia nie było. Cóż więc czynić… Nie będzie sążnistych eposów, wielkich przemów, słów ulatujących w niebiosa. Zamiast tego powiem wam tak jak czuję i jak najczęściej piszę – rzeczowo, ale emocjonalnie.

Encre Noire to ostatni zapach Lalique, o którym mam przyjemność pisać. Wszystkie poprzednie, tj. White, pour homme (Lion) i Equus to jedne z najpiękniejszych perfum jakie poznałem, należą do najbliższych memu sercu (i nosowi) i najbardziej je cenię.

Encre jest czwarty i zarazem najwspanialszy z nich wszystkich. W zasadzie jest opozycją dla White’a – jego drugą stroną, dopełnieniem – Polluksem dla swojego brata Kastora. Jak pierwszy jest biały i świetlisty, tak drugi to mrok, ciemność w swojej bardzo majestatycznej, ujmującej wizji – nocy.
Noire tworzy opowieść, lecz nie tyle tym jak pachnie, bo to w gruncie rzeczy bardzo prosty zapach, ale raczej spisującym tę opowieść atramentem – emocjami i wrażeniami, które wywołuje u noszącego. Nie, nie – nie chcę i nie będę silić się na poetykę. Choć za każdym razem kiedy wącham ów magiczny czarny atrament nie mogę się oprzeć zachwytowi. Pamiętam pierwsze uczucie, które mi towarzyszyło gdy powąchałem go na blotterze – aż zakręciło się w głowie, pociemniało przed oczami… bogowie, ależ to pachniało! Do tej pory tylko raz się tak poczułem. I dlatego ocena jest taka, a nie inna – pierwsza 6, jaką wystawiam na swoim blogu.

A jak pachnie? To zawsze jest najtrudniejsze…
Wyobraźcie sobie ciemną smugę, lekko dymną, delikatnie kwaskawą (ale nie kwaśną), która ciągnie się przez chłodną, świeżą i bardzo głęboką noc. To będzie właśnie Encre Noire – jednostajny, jednolity ale równocześnie niespokojny. Zawsze wywołuje we mnie ruch, nie pozwala poczuć się lekko, komfortowo, raczej zmusza do zastanowienia, co najmniej zastanowienia. Noc jest piękna, lecz niekoniecznie smutna, więcej niż niekoniecznie bezpieczna…
Zapach jest chyba najbardziej „black” – spośród wszystkiego z tym określnikiem w nazwie – co wąchałem. I oczywiście robi to mistrzowsko – bez zadęcia, silenia się na misterną konstrukcję czy pseudomroczność, co nierzadko towarzyszy takim kompozycjom. Absolutna prostota – cyprys, wetiwer, wetiwer, kaszmir… i w zasadzie tyle. Ale jak się okazuje to w pełni wystarcza, by stworzyć coś genialnego.

Bardzo dobra trwałość – praktycznie całodniowa. Średnia projekcja i to jest chyba jedyna rzecz, którą bym spróbował poprawić – „ogon”, to coś co bardzo chętnie bym widział, aczkolwiek wtedy radykalnie zmienił by się charakter kompozycji, więc może dobrze że emisja woni jest właśnie taka, a nie inna? Genialne rzeczy łatwo zepsuć… starając się jej udoskonalić. Piękny flakon, doskonale koresponduje z zawartością. Nie da się ukryć, że woń jest ewidentnie niszowa, z gatunku – pokochasz albo znienawidzisz. Ale to tylko podkreśla jej wyjątkowość.

Dla mnie perfumowy absolut.
Na chwilę obecną.

Kompozycja: 6
Moc: 4(-)
Trwałość: 5
Flakon: 5
SOB: 6

umysł: cyprys,
serce: wetiwer burboński i haitański,
baza: piżmo, drewno kaszmirowe,

Reklamy

11 comments

  1. No wreszcie! Niecierpliwie ciekawa byłam Twojej recenzji. Doczekałam się 🙂

    Ogromnie cieszę się, że należę do grona tych, których EN uwiódł. Zachwycam się „mrokami” cudacznymi, ale tylko Lalique wprawia mnie w pozytywne wibracje do tego stopnia, że zapasy gotowa jestem popełniać w ilościach spiżarnianych (z obawy, że kiedyś może go zabraknąć). I jak inne wodzą mnie za nos, tak EN potrafi mnie ciągnąć za … majty. Nic nie poradzę. Tak działa.

  2. a ja z innej beczki,jeśli można:)
    Co sie stało z forum nagle??zalogowałem się na nowo i nie wiem,czy dobrze zrobiłem:):)

  3. Przeczytałem i czuję pełną satysfakcję. Praktycznie odzwierciedla moje odczucia odnośnie Noire. Posiadam zapach od tygodnia… i jestem nim opętany. Wcześniej raczyłem się dwiema próbkami i wyczuwam delikatną różnicę w intensywności zapachu. Z próbkami jednak tak to już jest.

  4. No nareszcie! Jest w końcu czarno i pasuje do tła 😉
    Wiem, o swych ulubionych zapachach pisze się ciężko, bo słowami niezwykle trudno jest to opowiedzieć. Ale wybrnąłeś 😉 Ja, biedny, z Encre to mam kłopot od zawsze. Ambiwalencja, jakiej nie zaznałem wobec żadnego innego zapachu. Co zrobić…
    Pozdrawiam.

    1. Dzięki, ale i tak czuję niedosyt i gdybym miał lepszy pomysł, albo w ogóle jakiś koncept, to pewnie bym go użył 😉
      A co do reszty, to wiadomo jak jest – trochę jak mantrę powtarzamy, e zapach to sprawa więcej niż skrajnie subiektywna, więc zarówno odbiór jak i ocena może być dowolna. Zresztą ambiwalencja to też ciekawa rzecz w przypadku woni – zdarzyło się także i również dziwnie mi z tym było 🙂

  5. ja tam nie miałbym nic przeciw, gdybyś napisał kilkaset razy „genialne, cudowne, doskonałe” i wsio… 🙂
    Encre Noier to jeden z moich ulubieńców i faworytów… zapach który w pełnej krasie ukazuje wetiverę mroczną, ziemistą, niemal atramentową (ta cierpkość o której wspomniałeś) ale jednocześnie ciepłą, wręcz gorącą…
    jest wiele zapachów osnutych na nucie vetivery, ale tylko jeden który przedstawia ją w tak poważny, absolutnie nowatorski sposób…
    można nie lubić tej kompozycji, ale nie sposób przejść obok niej obojętnie… zresztą to Lalique… czytaj klasa…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s