Narciso Rordiguez for Him Eau de Parfum Intense

Za klasycznym nazwiskiem, które chyba każdy Polak skojarzy z Latynosem w wielkim sombrero, tudzież Don Juanem, czyli – „Rodriguez”, kryje się popularna marka perfum. Dowcip polega na tym, że pan Narciso Rodriguez nie jest Latynosem, ino Amerykaninem, choć kubańskie korzenie ma (stąd nazwisko). Whatever jak mawiają w jego pięknym acz wojowniczym kraju (USA USA), bo jest też ów pan sprawcą dzisiejszego zapachu, któraż to woda zwie się: Narciso Rodriguez For Him Eau de Parfum Intense. Po naszemu znaczy to mniej więcej tyle, co Narciso Rodriguez for Him edp (woda perfumowana) i waśnie pod taką nazwą perfumy są szerzej znane.

Pierwotna wersję, czyli wodę toaletową spotkałem kiedyś „przelotem” będąc w jakiejś stacjonarnej perfumerii i szczerze mówiąc nie zrobiła na mnie dobrego wrażenia. Zapomniałem więc o niej, a tymczasem życie lubiące płatać figle, sprawiło mi takiegoż małego obdarzając mnie próbką tej cieczy, ale w wersji omawianej właśnie, czyli wody perfumowanej. I żeby rozwiać wątpliwości od razu powiem, że to dwa różne zapachy. Łączy je głównie nazwa, a mniej głównie motyw przewodni. Różnica w czasie ich powstania nie jest duża – edt w 2007, Intense pochodzi z bieżącego – 2012 r (w tzw. „między czasie ” pojawiła się jeszcze edycja „Musk„), niemniej z pewnością nie jest to próba żerowania na sprawdzonym pomyśle, ale dosyć nowe spojrzenie i reinterpretacja tematu.

Zapach jest nieco dziwny. Ma dwie fazy. W pierwszej (otwarcie)  bardzo przypomina Szarą Flanelę, która zrobiła na mnie fatalne wrażenie. Nieświeża, zleżała woda po fiołkach… zaraz zaraz! Przecież tu nie ma fiołków! No właśnie, to jest chyba irys… w każdym bądź razie jest nieco mdło, niemniej to wrażenie utrzymuje się tylko przez kilka minut i szybko owe „fiołki” doprawione różowym pieprzem (który wcale pieprzem nie jest), robią się znacznie bardziej „dynamiczne” i ciekawe. Trochę kwaśne, lekko wibrują (czy może – „wibruje”, bo to przecież irys…) i ogólnie mimo prostoty – ma(ją) w sobie to „coś”. Niektórzy twierdzą, że to „kwiaty na betonie”, skojarzenie jak myślę uzasadnione, choć trudno wytłumaczalne – raczej go nie zobrazuję. Drugi etap to bardzo ładna piżmowa baza, delikatnie słodkawa (miła odmiana), zza której gdzieś w oddali słychać jeszcze echo kwiatów. I w zasadzie to wszystko – prosto, monolitycznie ale wciąż intrygująco.

Szczerze mówiąc dał mi Narcyś do myślenia… No spodobał się, sprawił, że zacząłem do niego wracać myślami, cos tam w środku poruszył… I pewnie byłby „kupił” moje serce, gdyby nie jedna przypadłość na którą choruje, a która sprawiła, że prędzej o nim zapomnę, niźli go nabędę (a drogo się ceni, oj drogo, że hejże i ho!). A mianowicie – jako że to woda perfumowana, można się było spodziewać, że aromat będzie przyciężki – i takim jest rzeczywiście. Oderwać się od skóry jest mu równie trudno jak emu podczas biegunki i o ile jeszcze przez pierwsze 3 godziny czuć go dosyć wyraźnie (Narcysia, nie emu), to później trzeba się już mocno wysilać szukając nosem, by poczuć się kontentym choć trochę. No i czas tej nie zaspecjalnej emisji – 6-7h, też nie zachwyca… Krótko mówiąc strona techniczna perfum zawodzi na całej linii.

A słowem podsumowania, powiem wam tak – Narciso Rodriguez for Him Intense (edp), to dobry zapach, ale jakby „niedopracowany” (we wspomnianej materii). Z pewnością warto go przetestować (w wersji edt i „Musk” zresztą też), bo jest szansa, że oprócz czaru roztoczy też na was piękną i długotrwałą aurę. Czego życzę.

Kompozycja: 4(+)
Moc: 3(-)
Trwałość: 3(-)
Flakon: 4
SOB: 4

Nuty: irys (hm…), różowy pieprz, piżmo

Reklamy

2 comments

  1. Skojarzenia z Szarą Flanelą uważam za trafne, bo ta wersja i mi przypomina klasyka GF (bardziej niż EDT). Niska projekcja nie dziwi wobec faktu, że ten zapach jest głównie o piżmach. Całkiem zmysłowy i całkiem udany. Podoba mi się, ale zanim napiszę reckę, jeszcze go kilka razy ponoszę, bo póki co nie jestem gotów 🙂

    1. Generalnie się z tobą zgadzam i żałuję, że próbka wystarczyła tylko na dwa dni testów… A piżmo w bazie jest jednym z najładniejszych jakie wąchałem 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s