Z wiatrem krótka Podróż

Bardzo lubię dzieła pana Elleny. Czy to dla Cartiera czy Hermesa, czy kogokolwiek innego dla kogo tworzy – w jego kompozycjach zawsze jest to „coś” – pewien charakterystyczny sznyt, rodzaj sygnatury. Po prostu wiadomo, że to zrobił on i nikt inny. Nie wiem co za to odpowiada – czy są to specyficznie użyte składniki, czy może sposób ich łączenia albo sam fakt użycia określonych – jakoś nigdy nie miałem potrzeby się nad tym zastanawiać, niemniej jest to wyraźnie wyczuwalne, podobnie trochę jak indywidualny styl gry w muzyce.

Dzisiaj zabieram was w krótką (niestety) podróż poprzez wolne rejony ducha  z perfumami tego pana.
Voyage d’Hermes – to świeży i zwiewny zapach utrzymany w klimacie herbaciano-ozonowym. Co prawda zawiera w składzie chyba wszystkie możliwe nuty (zielone, kwiatowe, drzewne, przyprawy) niemniej dominuje wrażenie lekkości i orzeźwienia praktycznie przez cały czas kiedy aromat jest obecny na skórze. W otwarciu chyba najbardziej widoczny jest podpis pana Elleny – jest ono bardzo charakterystyczne dla jego twórczości, oczywiście nie opiszę wam w czym się to wyraża, bo to tak enigmatyczne i nieokreślone wrażenie, że szans na to nie widzę, niemniej czuć jego rękę w nim. Połączenie kardamonu, cytryny i przypraw (wie ktoś jakich?) jest delikatne i subtelne. Kardamon mocno wydelikacony, taki mało „kardamonowaty”. Ta faza trwa bardzo krótko, dosłownie kilka minut, po czym ulatuje a zza zasłony wyłania się las… krzyży… nie no żartuję. Ano pojawia się herbatka, znowu leciutka, milutka, jakby trzeci raz ktoś zapażył ta samą saszetkę – doprawiona czymś zielonym, przywołującym na myśl wilgotne nieco badyle, czy ładne? Nie wiem, na pewno ciekawe. Faza herbaciana jest podstawowym lajt-motivem kompozycji, w bazie nie dzieje się już prawie nic, w dodatku jest ona bardzo słabo wyczuwalna. Bo i trwałość zapachu słabuje, wyczuwałem go na sobie maksymalnie 4-5 godzin, czyli poniżej krytyki, biorąc pod uwagę, że to markowe i drogie perfumy. Od początku w sumie niewiele czuć, a żeby nacieszyć nos trzeba głęboko sięgnąć nim w swoją szyję (czy gdzie tam się psikacie) – otoczenie w ogóle może zapomnieć, że macie na sobie coś innego niż szorty. Niedawno powstała wersja Eau de Parfum (edp), tych perfum i być może ona poprawia choć trochę techniczną stronę, choć zapewne zmienia też nieco samą woń. Podsumowując kwestie kompozycji, mam wrażenie że zapach w większym stopniu odwołuje się do wolnego ducha niźli materii. To z pewnością podróż, ale podróż bardziej duchowa. Ogólnie prosto, niemęcząco ale w miarę intrygująco.

Jak przystało na Hermesa bardzo ładny i ciekawy, bo „obracany” – jest flakon. Widać, że ktoś miał pomysł. Również kampania reklamowa nie zawodzi, spot jest plastyczny i niezwykle estetyczny. Gdyby jeszcze ta podróż chciała trwać nieco dłużej niż przewózka tramwajem z przystanku na przystanek, było by bardzo dobrze. Niestety nie jest.

Perfumy przyjemne, lekkie, ożywcze. W zasadzie dla każdego – uniseks bez „przechyłów”. Ponieważ jednak, bardzo źle wypada ich praktyczna strona, a w dodatku są drogie – nie polecam. Może EDP?

PS. Idąc w stronę sugestii kolegi piratha, dodam od siebie, że longevity, czyli trwałość jest zawsze sprawą indywidualną (co zresztą podkreślam dość często). Na was Voyage może pachnieć znacznie dłużej, w związku z czym jak często w takich wypadkach – polecam sprawdzić samemu, na własnej skórze 🙂

Kompozycja: 4
Moc: 2
Trwałość: 2(-)
Flakon: 5(-)
SOB: 3

Nuty:
Umysł: cytryna, przyprawy (?), kardamon
Serce: herbata, nuty (?) kwiatowe, nuty (?) zielone,
Baza: nuty (?) drzewne, piżmo

Advertisements

8 comments

  1. dodam tylko, że nie neguję Twej subiektywnej oceny samej kompozycji, ale czy mając tak specyficzną skórę – powinieneś brać w ogóle pod uwagę czynniki trwałość/moc i jak się to ma do rzeczywistości?…

    1. sam nie wiem czy aż taka specyficzna onaż. czasem coś pachnie długo czasem krótko, chyba jak u każdego. to akurat krótko, no dobra dodam zapisek o przetestowaniu indywidualnym 😉

  2. ok, ale w podsumowaniu i końcowych notach oceniasz trwałość i moc kompozycji… obawiam się czy aby specyficzne właściwości Twojej skóry nie miały wpływu na zaniżenie oceny tych parametrów i ocenę końcową całości… szczególnie gdy są to tak wysoce indywidualne i subiektywne odczucia… 😉

  3. moja skóra ma raczej przeciętne osiągi pod względem utrwalania perfum i właśnie dlatego przestałem podawać, choćby przybliżone wartości w kontekście żywotnośći zapachu w kontakcie z moją skórą…
    to mylące i wprowadza w błąd, bo rzeczona trwałość u każdego będzie wyglądać nieco inaczej… wiem też belorku, że Twoja skóra jest dość kapryśna – wiec tym bardziej nie brałbym tego czynnika pod uwagę, zwłaszcza przy ocenie końcowej kompozycji… 😉

    1. Jest subiektywnie 🙂
      Co podkreślam, jednak nie omijam tego aspektu, bo co prawda skóra kaprysi, niemniej myślę że to ważne – dla mnie. Zauważ, że ocena za kompozycję jest wysoka, a SOB to właśnie Subiektywna Ocena Belora – więc uwzględnia wszystkie moje odczucia. Nie ujmuję Voyage, że to dobry zapach – z pewnością. Natomiast na mnie nie zagrał i tylko to wyrażają marki.

  4. hmmm zgodzę się z jednym aspektem który poruszyłeś, Voyage jest ciężki do zdefiniowania pod względem swojego składu… namieszano go z taką wirtuozerią, że poszczególne nuty łączą się w całość z taką maestrią, iż zatraciły swe identyfikowalne oblicza… nie czuję w nim herbaty, lecz delikatną mieszaninę ziół…

    Ten zapach miał w założeniu symbolizować podróż… IMO założenie to znajduje odzwierciedlenie w nienamacalnej lekkości tej kompozycji…

    nie rozumiem natomiast co nazywasz praktycznym aspektem tych perfum (jeśli jakiekolwiek perfumy w ogóle takowy posiadają) – ale przede wszystkim nie rozumiem jak można skreślać coś przez wzgląd na cenę, tym bardziej że w tym przypadku jakość kompozycji w pełni ją rekompensuje…

    a trwałość? u mnie ponad 10 godzin i „daje czadu” jak się patrzy, więc może to wina twojej skóry a nie Voyage? 😉

    1. Zgadzam się, że dobrze oddaje temat podróży.
      Praktyczne aspekty, to po prostu trwałość i projekcja, na mnie zapach ani nie pachnie ani emitować się nie chce, a ponieważ tego nie ma, a cena jest wysoka, tak właśnie to ująłem. Nie chodziło mi absolutnie o skreślanie ze względu na cenę, ale przy wysokiej cenie można oczekiwać wysokiej jakości nie tylko samej kompozycji, ale też i owych „aspektów praktycznych”. Co ciekawe nie widzę podobieństwa do Deklaracji… tzn sznyt jest, ale imo to dość różne kompozycje. Oczywiście, że to kwestia w skóry, aczkolwiek słyszałem o nim opinie, że generalnie do najtrwalszych nie należy, więc może nie jestem odosobniony w tym aspekcie. Zazdroszczę takiej trwałości na tobie 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s