Magiczna mikstura

potionNie mam szczęścia do wąchania, ni talentu do pisania o zapachach drewnianych, tudzież drzewnych. Co gorsza, Potion od DSquared2 jest zapachem świetnym, ale właśnie takim – więc tym bardziej jak o nim pisać? Trudność sprawia mi zarówno rozróżnianie składników, jak i nawet poszczególnych nut w takich woniach – zlewają mi się, są „balsamiczne” – mimo, że przecież nie zawsze takie są. Kiedy się czuje sunący za człowiekiem woal aromatu, trudny do opisania w kategoriach „perfumowych” nie bardzo wiadomo co pisać w ogóle… Skupię się zatem na odczuciach, a te są bardzo pozytywne.

Woń jest rzeczywiście żółta, bursztynowa, gęsta. Trudno jej się oderwać od skóry przy której krąży, snuje się ociężale nie próbując nawet wzlecieć. Uderza przyprawami, suchymi z delikatną goryczką w tle i wyraźnie usadowionym cynamonem – trudno go nie rozpoznać. Nie wiem jak się przeobraża, przekształca, choć czuję to wyraźnie. Wszystko toczy się w jakiś dziwny, oniryczny sposób, zdecydowany ale jakby w spowolnionym tempie. Dzieje się dość długo, bo nawet moje ciało przez ok. 8 godzin walczy z miksturą, zanim zupełnie zrzuci ją z siebie. Tkwi w niej coś magicznego, choć paradoksalnie pierwotnie uznałem, że właśnie magii brak. A jednak, wciąga.

Potion to zapach niezwykle ciekawy. Bardzo różny od większości nowych perfum na sklepowych półkach, nie tylko swoim klimatem, ale sposobem jego ujęcia – odrzucającym dla większości niewyrobionych nosów. Reakcja znajomych, których zapytałem „jak to pachnie”, najczęściej wyrażała się jednym słowem – „dziwnie”. A jednak, uwierzcie, że na swój sposób jest piękny.  Gdybym miał się zmusić do porównań, to chyba najbardziej przypomina mi opisywany nie tak dawno Costume National homme, choć to mimo wszystko nieco inne rejony perfumowe. Tam było uniwersalnie i uroczo, tu jest bardziej intrygująco. Obie kompozycje są świetne.

Jestem pod wrażeniem. Poprzednie spotkanie z perfumami marki Dsquared2 nie było szczęśliwe. Aż dziw, że tak różne kompozycje wyszły z tego samego domu. Jeśli popatrzeć kto przyłożył ręki do powstania magicznego napoju, to w zasadzie wszystko staje się jasne – Annick Menardo (Visit, Xeryous Rouge, Boss Bottled, Au Masculin, Body Kouros i wiele innych). Z drugiej strony, kojarzę tę panią z nieco innego rodzaju kompozycjami, bardziej słodkimi (choć charakterystyczny dla niej, gęsty klimat jest zachowany). Widać ma bardzo duże możliwości i ciągle się rozwija.
Woda reklamowana jest jako miłosny eliksir. Hm… nie wiem, czy to najwłaściwsza koncepcja? Nie można nie dostrzec wyrazistej męskości i jej potencjału, z drugiej strony mało tu lubianych przez większość pań płomiennych słodkości. Przyjmijmy więc, że na wyjątkowej kobiecie zrobi wyjątkowe wrażenie 🙂

Polecam. I tylko szkoda, że jest tak diabelnie drogi.

Kompozycja: 5(-)tak
Moc: 3(+)
Trwałość: 4
Flakon: 4(-)
SOB: 5(-)

umysł: dzięgiel, tymianek, mięta
serce: cynamon, róża, pieprz, gencjana
baza: drewno kaszmirowe, paczula, ambra, piżmo

edit:
Już nie jest (o5.03.2014) drogi. Właśnie nabyłem flakon i dodałem znaczek jakości 🙂

Reklamy

One comment

  1. Eee… toż to zwykła podróba Copacabana, Whisky, czy Cuba – wszystkie dostępne w marketach za 20-30 złotych. Tytoń zalany waniliną.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s