nieszczęśny pan Sorel

Po niespodziance jaką okazało się dla mnie spotkanie z kompletnie nie znaną „marką” Arno Sorel i ichnim„Aromatic”, jeszcze więcej spodziewałem się po wodzie o prostej nazwie – Homme. Z reguły podstawowa wersja perfum jest zawsze najbardziej reprezentatywna dla firmy, w dodatku nuty brzmiało niezwykle zachęcająco: granat, skóra, żywica, sandał i wanilia. Wedle opisów miał to być zapach należący do ulubionej mojej kategorii, czyli „balmy” (balsamiczne). Test globalny z próbki, którą otrzymałem od nieszczęśnika, który zakupił cały flakon szybko pozbawił jakichkolwiek złudzeń. Arno Sorel Homme, to dno i metr mułu.
Trudno rozpisywać się nad tym jak pachnie bo jest potwornie syntetycznie, chemia uderza bezlitośnie i miażdży nosówkę. Nie wiadomo co pachnie, bo wszystko zlewa się w jakąś niewyraźną, mdłą rozmemłaną mamałygę. Efekt upiorny. Nie potrafię wyróżnić tu jakiś sensownych składników, ale to co podaje producent należy potraktować w kategorii totalnie spalonego kawału. Jakie „balmy”, jakie „homme” w ogóle? Zeźlił mnie ten „zapach”, nawet w Biedronce nie chciał bym go widzieć na półkach. Równie „świetne” są trwałość i projekcja, nie ustępują doskonałej kompozycji w niczym.

Zastanawiam się jak to jest, że z jednej strony można zrobić całkiem fajne perfumki, z drugiej wypuszcza się takiego gniota? Czemu to służy?
Trzymajcie się z dala.

Nuty:
umysł: granat
serce: skóra
baza: żywica, drzewo sandałowe, wanilia

Kompozycja: 1(+)
Moc: 1(+)
Trwałość: 2
Flakon: 3(+)
SOB: 1(+)

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s