Mężczyzna w stylu Cavalli

W portfolio marki Roberto Cavalli, tylko dwie wody zwróciły moją uwagę – opisywany niedawno i polecany wam – Black oraz właśnie wąchany „Man”. Pierwsze wymienione pachnidło zrobiło na mnie bardzo pozytywne wrażenie, jedynie pewien niedosyt pozostawiała trwałość i moc, zresztą odsyłam do recenzji. Po spotkaniu z „mężczyzną” wrażenia są podobne – dosyć udany zapach (choć nie tak dobry jak „czarny„) i niestety duże braki w projekcji – za duże.

Poszczególne nuty sugerowały aromat ciężki, balsamiczny, ciemny. Nie do końca tak jest w rzeczywistości. Pierwsze co rzuca się w nos po sięgnięciu do ramienia, to słodkawa woń bergamotki i imbiru – na początku raczej lekkiego, ale już w kolejnej fazie znacznie mocniej wyczuwalnego. Serce otwiera się skórą, lawendą i piołunem, w praktyce oznacza to pogłębienie pierwotnego wrażenia, bo wszystkie elementy raczej zlewają się w całość, niż dają jakoś sensownie wyodrębnić. Przyznam, że nie znając składu perfum, dość długo zastanawiałem się co też to pachnie w nich? Do głowy przychodziła mi paczula, kardamon i gałka muszkatołowa a jak się okazało, pachniało coś zupełnie innego, właśnie wspomniane połączenie z dodatkiem imbiru. Nieco mnie to zaskoczyło, ale to całkiem miła niespodzianka. Wionie ładnie, męsko i całkiem przyjemnie. Aromat jest delikatnie wilgotny (właśnie to mi sugerowało paczulę), ziemisty (kardamon) i ogólnie ciekawy. Może trochę monolityczny, bo zakończenie to przede wszystkim słodkie piżmo, podobne do tego z Visita (oczywiście biorąc poprawkę, że to zupełnie różne kompozycje) ale również sympatyczne takie. Kompozycyjnie więc Man jest zapachem dobrze naszkicowanym i wyważonym, odrobinę syntetycznym, choć nie przeszkadza to w odbiorze, bo w gruncie rzeczy trzyma poziom charakterystyczny obecnie dla całego mainstreamu perfumeryjnego.

Trwałość również spełnia dzisiejsze (nieco smutne) standardy, ok. 6-7h na skórze, niestety emisja zapachu jak już wspomniałem jest bardzo słaba, co gorsze wraz z czasem staje się chimeryczna do tego stopnia, że co by poczuć, że pachnę musiałem sięgać nosem pod koszulkę, wygląda to nieco głupio i w związku z tym bardzo nie lubię tego „gestu”.

Podsumowując krótko – przeciętnie plus. Niezła, choć niezbyt odkrywcza kompozycja i przesadnie casualowy charakter. Widać, jest to cecha immanentna perfum sygnowanych logo Roberto Cavalli. A szkoda.

Nuty:
Umysł: imbir, bergamotka, cytryna
Serce: piołun, skóra, lawenda, cedr
Baza: drzewo sandałowe, piżmo

Kompozycja: 4(-)
Moc: 2
Trwałość: 3
Flakon: 5(-)
SOB: 3(+)

Spot… hm, motyw węża, jakaś rozmemłana estetyka… no nie trafia to do mnie za bardzo. Niby jest w tym myśl, niemniej chyba zbyt nowoczesna, niewyraźna, a równocześnie nie – pociągająco – oniryczna. Raczej dziwaczna.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s