Niebieski Robert

Raczej zapaszek niż zapach, bardziej psikacz niż perfumy. W ten sposób mógłbym bardzo lapidarnie scharakteryzować i ocenić subiektywistycznie (tudzież „subiektywnie” dla ortodoksów językowych) cytrusowo-cytrusowy (w sumie) wyczyn marki Roberto Cavalli.

Sama kompozycja jest prosta i niewymagająca – słodziutko, z dużą ilością z deka syntetycznych owoców w postaci mandarynki i  bergamotki, szczypta mięty, a do tego wrzucony kwiatek i nibypiołun plus coś tam pieprzu – żeby się nie nudziło (ale się nudzi i tak), a o tym co na „końcu” nawet nie ma co wspominać (bo i tak tego nie czuć). Słowem skrajnie typowo – przyjemnie, rześko, młodzieńczo (czyli „sportowo”) i zupełnie nie w moim klimacie. Wyraźne kwaskawe liczi, to chyba jedyny pozytywny wyróżnik w całej, niezbyt misternej konstrukcji perfum. W zasadzie mogę powiedzieć, że kompozycyjnie błękitny Cavalli uosabia wszystko to czego nie lubię w świeżych zapachach i od czego uciekam (pomijając przedreformulacyjnego Quasara, ale to też i nieco inna bajka). Sama woń nie jest zła, przeciwnie jest nawet „ładna” (pomimo swojej nijakości), taka nieco „rajska” (liczi) i pozostawia wrażenie czystości (w sumie też plus).  Myślę, że może się spodobać młodemu chłopakowi i na pewno lepiej co by sięgnął po niebieskiego niż jakąś jeszcze marniejszą „lakostę” (niemniej może też sięgnąć po coś lepszego, co mu szczerze polecam).

A pomijając przeciętność samego aromatu, to już zupełnie poniżej krytyki są warunki jakimi nas wyjątkowo skąpo obdarza woda w postaci 2-3 godzinnej trwałości oraz noso-ocierającej emisji (więc i o jakimkolwiek drydownie zapomnijcie, jak wcześniej wspomniałem). Szkoda słów! Niestety kolejny raz potwierdza się, że pod względem użytkowym perfumy Roberto Cavalli są dużo poniżej oczekiwań, a nawet jakiś uśrednionych, obecnych  „standardów” rynkowych.

Nie warto sobie (ani innym) zawracać głowy tym pachnidłem.

Aha, bo chyba nie wspomniałem… to mówiłem ja – belor, a omawiany produkcik,
to Just Cavalli Blue for Him.
Aha2, podoba mi się nawet flakon. Może gdzieś sprzedają puste?

Kompozycja: 3(-)
Moc: 2(+)
Trwałość: 1(+)
Flakon: 4
SOB: 2(+)

Reklamy

2 comments

  1. Hihi… Recenzja znudzona. Ale znudzona potoczyście i z uśmiechem. 🙂
    Czasem wącham takie „zapaszki raczej, niż zapachy” i myślę, że gdybym recenzowała wszystko po kolei, to połowa (o ile nie więcej) moich recenzji miałaby ten znudzony klimat.
    W sumie podziwiam ludzi, którzy potrafią zmobilizować się do recenzowania takich pachnidełek. Ja za leniwa jestem. Najłatwiej mi zmusić się do spędzenia czasu z czymś, co mi się podoba… Fajnie, że mamy tyle różnych blogów o perfumach.

    1. Trafiłaś w samo sedno. Wiesz czasem sobie odpuszczam, wącham coś i zapominam, bo nie ma sensu nawet wysilać się na recenzję – na szczęście to zdarza się od czasu do czasu. Bywa i tak, że coś jednak napiszę, może częściowo dlatego że mój blog jest raczej o zapachach designerskich, więc warto „ostrzec” innych przed wtopą, może też z innych powodów, niemniej… no bywa, a swoją nudę odnośnie woni przelewam wtedy także na literki.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s