Lolita dla mężczyzny

Z nosem Annick Menardo spotykałem się kilka razy i w żadnym wypadku nie poczułem się zawiedziony. Uważam tę autorkę wielu znanych, męskich kompozycji, za twórczynię wybitną. Być może wielu by się nie zgodziło z tą opinią, niemniej w moim osobistym odczuciu perfumy takie Jak Visit, Body Kuros, Potion czy nawet nie darzony przeze mnie specjalną estymą – Boss Bottled, to niezwykle udane dzieła sztuki perfumeryjnej. To co charakterystyczne w kreacjach pani Menardo, to pewien specyficzny – gęsty, lepki a nawet lekko „gumowaty” rodzaj słodyczy, która prawie zawsze stanowi trzon każdej kompozycji, na której opiera się konkretny motyw przewodni. Pomimo dużej ilości owej słodkości, to jest to zawsze takie ujęcie, które pociąga a nie przytłacza, choć wymaga od używającego „zrozumienia” dla owej wizji. Nie każdy je ma, dodajmy.

Au Masculin, wykreowany w 2000 r dla domu Lolita Lempicka, to uzupełnienie damskiej wersji wody (jest nawet pewne podobieństwo między nimi) obecnej wcześniej w portfolio producenta. Co ciekawe, mimo że „do mężczyzny” – perfumy mają dość uniseksualny charakter – z pewnością nosić je może każdy, choć spotkałem się z opinią (płci przeciwnej do mojej), że „pachnie męsko”. To rodzaj smacznego zapachu, który intensywniej wyraża sam „apetyt na” niźli stricte  emanuje w kierunku „męskich” pierwiastków.

Aromat, mimo złożoności i bogactwa użytych składników paradoksalnie jest dość prosty i ma zdecydowanie liniowy charakter (czyli mówiąc obrazowo „nie zmienia się w funkcji czasu”), a przynajmniej mój nos tak go odbiera – choć oczywiście są niuanse, tworzy wrażenie jednolitej konsystencji „ciasta”. Jak wspomniałem, to niezwykle słodkie połączenie dominującego anyżu, mocno zanurzonego w wanilii, skropionego słodkim rumem z dodatkiem migdałów, a całość uzupełniają delikatnie pikantne przyprawy oraz kwiaty (bazylia, fiołek). Pachnie to ultra smacznie i głęboko aromatycznie i jak już wspomniałem – bardzo bardzo słodziutko (ale nie ulepkowato) – na pewno taki rodzaj woni spodoba się paniom (zarówno na facetach jak i na nich samych), ale czy spodoba się mężczyznom? Cóż, zależy od gustu, ci którzy lubują się w słodyczach – będą co najmniej zaciekawieni, innych może przytłoczyć, a nawet odrzucić. W moim odczuciu, to niezwykle przyjemna i komfortowa woń, w której nie ma nic ekstrawaganckiego, niespokojnego czy w jakikolwiek sposób wymagającego. To doskonale skrojony, uniwersalny zapach na każdy dzień, choć bardziej chłodny niż ciepły.

Dużą zaletą Au Masculin jest ich trwałość –  mimo, wiadomej wam, mojej suchej skóry – wodę wyczuwam po całym dniu noszenia (ponad 10 godzin) – i to wyraźnie. Dla „równowagi” szwankuje projekcja, która jest poniżej przeciętnej, a silniejsza aplikacja niestety nie przekłada się na wzmocnienie emisji perfum, choć dodać wypada że to chyba jedyny minus jaki znalazłem.

Jest dobrze. Co prawda etap słodkości już jakby za mną, niemniej nie mogę nie docenić dobrej kompozycji i prostoty, które tworzą naprawdę ciekawy mariaż.

Dla fanów słodyczy – zdecydowanie warto powąchać.

Kompozycja: 4(+)
Moc: 3(-)
Trwałość: 5(-)
Flakon: 4(+)
SOB: 3(+)

Nuty:
Umysł: anyż, bluszcz, fiołek, bazylia, piołun, lukrecja
Serce: drzewo sandałowe, bób tonka, rum, migdały,
Baza: wanilia, wetiwer, cedr, praliny

Reklamy

8 comments

  1. Au Masculin to dla mnie Body Kouros w wersji light i trochę bardziej „smakowity” dla wielbicieli nosa Annick Menardo pozycja obowiązkowa. Świetny zapach zamknięty w pięknym flakonie, szczególnie 100ml bardzo miło leży w ręce, jedna z najładniej wykonanych flaszek w perfumowym mainstreamie.

    1. To prawda, że jest podobieństwo, zgadzam się również, że zapach jest „lżejszy” niż BK, choć w recenzji celowo pominąłem ten wątek. Sznyt Annick Menardo jest wyraźnie obecny w obu perfumach, nie da się tego nie dostrzec.

  2. haha, dobry, chwytliwy tytuł 🙂

    Osobiście nie przepadam za tym zapachem – nienawidzę anyżku, i to w żadnej formie, a w tych perfumach składnik ten jest bardzo wyczuwalny i to go w moich oczach (a raczej nosie) dyskwalifikuje.

    Niemniej samą kompozycję jak najbardziej doceniam, chociażby za niekonwencjonalne podejście do męskich zapachów.

    1. Mniej więcej właśnie tak. Również doceniam kompozycję, anyżek mi nie przeszkadza akuratnie, ale to generalnie nie mój klimat zapachowy. Czy on taki niekonwencjonalny? Niekonwencjonalny to był A*Man 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s