siedmiu goździków

Kościół, msza, kadzidło. A potem zakrystia, ministrant i komża przesiąknięta zapachem okadzonej świątyni. Spoiwo z delikatnej słodyczy gdzieś w tle i pieprzna chropowatość pomiędzy. Taka mniej więcej wizja zajawiła mi się przed oczami, kiedy pierwszy raz powąchałem blotter z Loewe 7. Było to wrażenie ciepłe, spokojne i przyjemne, a sam zapach ujmujący i bardzo oryginalny, biorąc pod uwagę nieniszowość kompozycji. Kiedy wreszcie pojawiła się okazja do testu globalnego mniej więcej wiedziałem czego się spodziewać, nastawiłem się więc na niuanse. Tymczasem to, co siódemka pokazała na skórze totalnie mnie zaskoczyło i niestety – zmiażdżyło.

Z kadzidła nie pozostał nawet ślad. Podobnie jak i z otulającego klimatu. Zamiast tego od początku do końca nos atakowała woń goździków w najgorszym perfumowym wydaniu, czyli w wersji „dentystycznej” (fleczer etc). I to wszystko! Żadnych zmian, detali, smaczków – tylko goździki i nic więcej! Lubię goździk w perfumach, ten w Szulcu 01 był bardzo ładny i wcale stomatologiem nie zalatywał, niemniej to co wyczynia 7 to po prostu… no sadomachodentistic carnation killing jest.  Z drugiej strony – intensywnie, niezwykle aromatycznie, wibrująco – z dużą siłą rażenia (a nawet ogonkiem) i solidną ponad 9 godzinną trwałością.

Cóż jednak z tego, skoro sama woń męcząca i niezbyt ciekawa? Być może to kwestia indywidualnej chemii skóry, może co innego, ale jak czytam emisja w postaci goździków nie jest li tylko moim odczuciem. Prawdopodobnie więc zaliczam się do tego grona „szczęśliwców”, na których Loewe 7 jest taki i nie chce być inny (z dodatkowym „bonusem” w postaci darmowej wizyty u ząbkowskiego). Trudno, ocenię więc dokładnie w taki sposób w jaki zapach się prezentuje na mnie.

Całościowo polecam solidnie przetestować przed zakupem, bo z jednej strony to bardzo interesująca i świetnie skomponowana kompozycja, z drugiej proste aż do bólu coś, a to którą wersją się stanie zależy tylko od waszej skóry.

Kompozycja: 2(-)
Moc: 5(-)
Trwałość: 5
Flakon: 5(-)
SOB: 2

PS. Bardzo ładny flakon, natomiast pominę milczeniem nieszczęsną kampanię reklamową z torreadorem i korridą, bo nie dość że pasuje do zapachu jak pięść do nosa, to i w innych aspektach plusów nie łapie.

Nuty:
umysł: wetiwer, piżmo, neroli
serce: cedr, kadzidło, róża, konwalia
baza: czerwone jabłko, pieprz

Reklama ciekawa, utrzymana w czarno-białej konwencji nastraja pozytywnie. Natomiast temat jak i koncept jest dla mnie niezrozumiały, nawet pominąwszy nieszczególnie przyjemny wątek korridy – nie widzę korelacji zapachu z koncepcją.

 

 

 

Reklamy

7 comments

  1. U mnie na początku kompot ze świeżych jabłek z goździkami, potem kadzidło, kadzidło z goździkami. Nawet lubię, ale pozostanę przy dekancie.

    1. Widać bardzo dużo tu zależy od skóry i tego jak się ułoży, mi się bardzo spodobał na blotterze, kadzidło przeplatane z jabłkiem, a goździków prawie nic. Na skórze… jak w recenzji.

  2. u mnie też goździki i goździki i goździki… jeśli jest tam coś więcej np. kadzidło to ubijcie, ale nie czuję… inni z kolei się zarzekają, że a owszem kadzidło pełną gębą w Loewe7 stoi, ale ja ni w ząb nie czuję, a to jedna z moich ulubionych nut…
    pozzdrawiam

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s