iw są lorę badziewię

Wstąpiłem niedawno do perfumerii stacjonarnej, z której wyszedłem bogatszy o cztery blottery. Trzy z nich psiknąłem sam – były to nowe produkcje. Jeden „wybrał” mój 5-ltni syn (zawsze coś sobie upatrzy) – jak się okazało trafił na jakiegoś starego Chanela. Po półgodzinie moje blotterki leżały w samochodzie i nie zwracałem na nie uwagi, natomiast do nosa co rusz wędrował przypadkowy w sumie papierek ze starszą pozycją.

Po co o tym pisze? Ta opowiastka trafnie obrazuje różnicę jaka występuje pomiędzy perfumami kreowanymi kiedyś, a tymi współczesnymi – przepaść w każdym względzie. A przecież obecnie sprzedawane „tamte” wody także przechodziły wielokrotne reformulacje i „dostosowywania” do obecnych „standardów”, a mimo to wciąż mają więcej klasy i charakteru niż zdecydowana większość tego co wyprodukowano po 2000r.

Pachnidło, o którym miałem dziś pisać, to w zasadzie antyperfumy. Jeden z tych wielu masowych zapachów, które nie mają w sobie nic nad czym warto by się pochylić, są fatalne pod każdym względem. Mało tego sporo kosztują i sygnowane są logo firmy z tradycjami perfumeryjnymi sięgającymi połowy ubiegłego wieku – Yves Saint Laurent. To kolejny flanker, czyli kopia kopii i aromatyczna papka dla nikogo.
Niby to wariacja na temat imbiru, niby to świeże a w praktyce syntetyczne, duszące, bezpłciowe, nietrwałe i ciche „coś”, czego nie użyłbym jako odświeżacza do WC. Wybaczcie ostre słowa, ale takich rzeczy po prostu nie powinno się wypuszczać na rynek.
Jak pachnie? Od początku do końca nudno i nijak – ozonowo-owocowo, z dominującą bergamotką przez większość czasu, reszty składników nie udało mi się uświadczyć, a co do imbiru w nazwie i spisie, to chyba był… ale uciekł daleko, bo go nie dogoniłem.

Po takim wstępie nie pozostaje mi nic innego jak przedstawić Państwu dzisiejszego zawodnika – Panie i Panowie – YSL L’Homme Cologne Gingembre.
I na tym zakończmy, spuszczając na to perfumowe „barachło” zasłonę zamilczenia.

Kompozycja: 1(+)
Moc: 1(+)
Trwałość: 2(-)
Flakon: 4
SOB: 1(+)

Nuty
umysł: bergamotka, nuty wodne
serce: imbir (??) , bazylia, liść fiołka, pieprz
baza: wetiwer, piżmo, mech, cedr

Reklamy

5 comments

  1. Muszę się zgodzić – gniot straszny, syntetyczne „niewiadomoco”, imbiru tam nie ma, a cologne to chyba tylko zeby przyciągnąć nowa klientelę. Do zakupu próbki skusiła mnie nazwa i logo, w cenie próbki miałbym dwa tanie piwka i to były by lepiej zainwestowane pieniądze:)) EEEch czy ja się doczekam współczesnego zapachu od YSL na miarę Rive Gauche czy M7?

  2. Hehe, to się Panowie zgadaliśmy 😉 Ja zjechałem zapach na forum, Wy na blogach i żaden nie pozostawił na nim suchej nitki 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s