intuju

I kolejna jej świążęca mość – z rodu CK w dodatku – przed nosem się jawi. Połączenie tych dwóch szczególnie przeze mnie lubianych konglomeracji specyficznych, gwarantuje nie lada emocje i totalną rozwałkę recenzjonalną. A tu niespodzianka – bez masakry się obędzie, a nawet i wnet odrobina ciepełka (bynajmniej organicznego) się przewinie.

Panie i Panewki przedstawiam wam Calvin Klein’s  In2U For Him (tudzież Men).
Jak subtelnie zaznaczyłem na wstępie są to perfumy z kategorii świeżych. I powiem wam, że o ile często wąchając takie wynalazki, zastanawiam się co w nich (poza fatalnymi składnikami) decyduje o owej cesze, to obcując z In2U tej zagwozdki byłem pozbawion. Tak –  jest świeżo, wręcz odświeżająco i jest to bardzo fajne uczucie, którego się nie spodziewałem. Przez ponad 6 godzin, czyli standardowy czas dla większości „fresh’ów” nosił się ze mną przyjemnie promieniując, a po tym czasie osiadł blisko skóry, od czasu do czasu dając jednakże znać że jeszcze jest, jeszcze nie wyparował ostatkiem. Więc w sumie nienajgorzej. Nie przeszkadzał mi, nie męczył – może nie cieszył, ale wrażenia z kontaktu były pozytywne, fajnie zasymilował się ze skórą i sobie w jej pobliżu przebywał, po prostu.

A jak pachnie łon? Z tym jest mały problem – celowo nie podaję nut, bo w sieci zależnie od miejsca do którego zajrzycie, ujawnią wam się inne ingrediencje, ale ma to drugorzędne znaczenie bo i tak woda jest w pełni syntetyczna, choć w żaden sposób nie powoduje to dyskomfortu.
Z pewnością możecie liczyć na grejpfrut lub coś bardzo podobnego w otwarciu, który szybko wzbogaca delikatne kakao, ale nie takie mokre i przenikające całą kompozycję, jakim to kakao lubi być a raczej delikatnie łączące się z nutą otwarcia. Woń jest słodkawa, odrobinkę może mydlana (ale tylko tyci tyci) zwiewna, ale bez przesady – trwa na nosicielu. Baza niewiele zmienia, czuć może wetywerie, przenika to wszystko piżmo, ale są to tak eteryczne odczucia, że prościej chyba powiedzieć, iż jest przedłużeniem linii, niż czymś nowym. Ale jest zaznaczam, o co coraz trudniej, a w tego typu konstrukcjach aromatycznych szczególnie. Oczywiście ogółem czuć więcej i na pewno inne składniki także tu grają, niemniej wymienione są głównymi, które mój nos rozeznaje. A z tych „innych”, to może posmak… herbatki wymienię?

Kompozycja, mimo że nie jakaś szczególna (no pewnie że wtórna, oczywiście że jak wiele innych podobnych na rynku), to całkiem zwinnie to wszystko spaja w całość.
Subiektywnie pachnidło zaskoczyło mnie pozytywnie (kurde rymem zajechałem). Gdyby spojrzeć na to co oferuje obiektywnie (łoj…), to jest to nudny, mierny świeżak jakich wiele. Ponieważ jednak w noszeniu pokazał się od dobrej strony, to mimo moich „uprzedzeń” do tej grupy, niechęci do marki CK i ogółem wszelkiej bezjajecznej miałkości w perfumach, docenię to i wystawię ocenę pozytywną.
Dla młodego dwudziestoparolatka, na gorące lato do codziennego użytku – może być.
Choć oczywiście są lepsze i ciekawsze zapachy także na tej półce, choć szczerze mówiąc wielu takich nie wymienię… to po co ta uwaga? Ech belorku, ech… (nie ma to jak pokonwersować z samym sobą 😉

Kompozycja:  4(-)
Moc: 3(+)
Trwałość: 3(+)
Flakon: 4
SOB: 3(+)

PS. Pomijam całą „ideologię” i otoczkę, którą producent doposażył perfum, bo są wielce odrzucające.
PS. 2 Flakon całkiem fajny.
PS. 3 Wąchałem także damską wersję i bardzo przyjemna.

Commercial? Taki jak się spodziewacie… niestety.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s