Franciszek S. i mężczyzna

Francesco Smalto pour homme, to męski klasyk z 1987r. W pewien sposób ukierunkowuje to już dalszy przebieg recenzji, gdyż zapachy z ósmej dekady są mi specyficznymi i jakkolwiek się nie uprzedzam, to nie da się ukryć, że nie wpisują się w mój gust perfumeryjny. Zapewne nie wpisują się w gust większości współczesnych odbiorców ze względu na charakterystyczne, zupełnie inne od dzisiejszego ujęcie tematu męskiego zapachu – są retro.

Pomijając ten wstęp Smalto ph to perfumy na wskroś poprawne i stonowane. Ze zdziwieniem zanotowałem, że zarówno ich trwałość jak i projekcja są na mocno przeciętnym poziomie, prawie „teraźniejszym”. Także kompozycyjnie nie ma w nich nic nieprzyjemnego, drażniącego czy powodującego inne skutki dentystyczno-migrenowe, ot pachną w niczym nie przeszkadzając. Jakby nie spojrzeć jest to w sumie pozytywne, biorąc pod uwagę jakie cuda potrafią wyczyniać niektóre czy inne które, pięknotki z tego okresu.

Konstrukcyjnie mamy standardowe przejście przez trzy nuty, dosyć zrównoważone, żadna nie dominuje, choć najmocniej wyeksponowane jest serce. Jak to pachnie? Dobrze, przytulnie i bezpiecznie. Czuć sporo składników, które tworzą dość bogatą mieszankę. Otwarcie jakkolwiek nie należy do ładnych nie razi i daje się spokojnie wąchać, na swój sposób jest interesujące, jednak bardziej w kategoriach ciekawostki niż urody. Środkowa część, to najdłużej trwająca kwintesencja tego, czym Smalto do nosa dociera. Bardzo ciepła i otulająca woń, przynosząca poczucie bezpieczeństwa, takiego trochę tatusiowego, niemniej dla statecznego 40 latka – akurat. Celowo pomijam to z czego składa się zapach w kwestii ingrediencji, bo większość tych aromatów odbieram globalnie, mimo że pewne rzeczy w nich dominują bardziej inne mniej (przy najczęściej dobrym zrównoważeniu całości). Na końcu jest już bardzo bliskoskórnie z delikatnym muśnięciem piżma, mchu i skóry. Jak wspomniałem zaskoczyła mnie emisja zapachu, wydaje mi się że jest zbyt subtelna, choć przyznam, że biorąc pod uwagę z jakiego rodzaju wodą mamy do czynienia – ma to swoje uzasadnienie, można uznać że jest właściwie dobrana.

Nie ma tu słodyczy, nie znajdziecie nic z dzisiejszych kanonów piękna, ale jeśli potraficie spojrzeć na zapach inaczej – może wam się spodobać.

Kompozycja: 3
Moc: 3
Trwałość: 3(+)
Flakon: 2(+)
SOB: 3(-)

Nuty:
Umysł: bergamotka, lawenda, estragon, anyż, neroli, rozmaryn,
Serce: goździk, geranium, cyklamen, paproć, paczula, cedr,
Baza: piżmo, skóra, mech, tonka

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s