flora i niefauna

Sięgając po wariację na temat, często pojawia się pewien problem – w jaki sposób pisać o zapachu, który de facto jest powieleniem lub w najlepszym wypadku trawestacją oryginału? Co nowego można powiedzieć? Piszący radzą sobie z tym zagadnieniem na kilka – lepszych lub gorszych sposobów. Ponieważ jednak nie mam zamiaru ani kopiować samego siebie, ani tworzyć sztucznych elaboratów na temat tego co już było, sięgając po La Cologne Fleur du Male skupię się tylko na różnicach stosunku do podstawowej wersji tych perfum, a was odsyłam do tamtej recenzji.
Z czym do ludzi?
Jak nazwa wskazuje – La Cologne – to „kolońska” wersja Fleur du Male Jeana Paula Gaultiera. Producent osiągnął bardzo ciekawy efekt przy minimum zastosowanych środków. Otóż podstawowa linia aromatyczna oparta na kwiecie pomarańczy i wanilii (z „dodatkami”) nie zmieniła się, a jedyną różnicą – dla mojego nosa przynajmniej – jest ulotnienie się gdzieś wyraźnie „szaletowej” części zapachu. Być może to zamierzony efekt, a może została ona zastąpiona przez nowy składnik, niemniej to fakt. A co nowego? Ano woda kolońska. Wiecie jak pachnie, prawda? Chyba każdy się zetknął z gryzącą, spirytusową i mocno retro wonią wydobywającą się z butelek naszych tatów, czy nawet dziadów. Więc ów pan Gautier wziął Fleur i podlał go sowicie ową wodą. Efekt? Wbrew pozorom bardzo ciekawy. W tej wersji perfumy podobają mi się nawet bardziej niż pierwotne. Oprócz szaletu, który zniknął pojawił się jednoznacznie męski akcent, przywodzący na myśl kolorowy alkohol (rum?), który wraz z kwiatami układa się intrygująco. W moim odbiorze jest to zabieg udany i dodający podstawce świeżego posmaku, choć oceny są skrajnie różne – wszystko zależy od tego, czy aromat trafi w wasz gust, czy też odrzuci swoją kontrastowością (kwiaty ze spirytusem). Sam akord koloński w perfumach z reguły dodaje ciężkości, można by się więc tego spodziewwać i tutaj. Paradoksalnie porównując z poprzednikiem wersja kolońska jest świeższa i chyba nawet lżejsza w odbiorze. Jeśli się nad tym zastanowić to wydaje się jednak logiczne biorąc pod uwagę, że przecie woda kolońska miała przede wszystkim odświeżać skórę po goleniu. Dodatkowym efektem jest tu wyjątkowa aromatyczność woni, wręcz jej smaczność (ale nie w kategoriach garmound – jedzeniowych, bardziej w stronę słodkiej wódki, likieru).

Dobra, choć minimalnie słabsza niż u ojca trwałość zapachu uzupełnia równie sensowną projekcję. La Cologne Fleur du Male to perfumy bardzo przyzwoite, choć mam świadomość że owo połączenie flory z chemią nie każdemu podejdzie. Warto docenić, że eksperymentując kreator nie poszedł na łatwiznę i mimo wszystko zachował unikatowy i mało mainstreamowy charakter pachnidła.

Kompozycja: 4(+)
Moc: 4(+)
Trwałość: 4(+)
Flakon: 3(+)
SOB: 4(+)

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s