Czysty Anglik

Zacznę od końca.
Mocno rzuca się w oczy kształt i wygląd flakonu. Jeśli przyjąć, że nasze oczy kupują jako pierwsze, to Dirty English już na starcie zyskuje. Męski, masywny, klasyczny w swej prostocie prostopadłościan z metalową nakrętką i ozdobnikami (frędzelki takie różne i „łańcuszek”) – robią bardzo przekonujące wrażenie. Ale, ale przechodzimy do samego zapachu, a tu już nieco mniej niespodzianek. Brudny Anglik, wbrew swej nazwie to całkiem szykowna i dość elegancka kompozycja. Odbieram ją jako klasycznie skrojony, dobry ale swobodny strój – tweedowa marynarka do tego niezła koszula i spodnie (niekoniecznie dżinsy). Podobnie jak inne „brytyjskie” kompozycje (London) Juicy Culture skomponowany jest w sposób, który ma za zadanie być raczej uzupełnieniem owego stroju, delikatnym muśnięciem klasy, niż wybijającą się na plan pierwszy głośną symfonią aromatyczną. Niestety tkwi tu pewien haczyk – perfumy są bardzo subtelne, zwiewne (mimo konkretnego bukietu zapachowego) i – co mówię z przykrością – nietrwałe. Po niespełna czterech godzinach nie dało się już nic wyczuć, pomijając że wcześniejsze trzy również nie należały do szczególnie donośnych (by nie rzec wprost – były ciche). To częsta „przypadłość” perfum „brytyjskich” powodowana zapewne sposobem prezentacji zapachu jak i jego przeznaczeniem – uważam to jednakże za wadę, bo mozna to zrobić po prostu lepiej.

Woń, którą próbuje nucić zdecydowanie czysty Anglik, to typowo drzewna aria – monotematyczna, stonowana, w której oprócz aromatu przypominającego nieco osławionego Gucciego ph, a którego szczerze nie trawię, dodaje nieco smaczku przebłysk powodowany przez nasiona marchwi. Dla niektórych otwarcie tej wody wyraźnie zalatuje marchewką! Z taką tezą bym się nie zgodził, w moim odbiorze czuć coś pomarańczowego (w sensie koloru), przypominającego ową woń, ale jest to na tyle lekkie wrażenie, że nie zaburza ciekawego w sumie odbioru całości. Niewiele więcej się tu dzieje, mimo bogatego składu, dominuje drzewno-żółta główna linia, stanowiąca podstawową treść całości. Nie wyczuwam cyprysu, który uwielbiam, ani oudu (uwielbiany mało). W gruncie rzeczy zapach stanowi dla mojego nosa dosyć jednolity, ulany kawał smugi, zanikjącej w powietrzu, którą może wąchać ale niekoniecznie rozkładać na czynniki pierwsze. Nie jest źle, choć nieco nudnawo. Ale czy właśnie taki, nie jest stereotypowy Anglik? Flegmatyczny i przewidywalny w  swoich zachowaniach?

Dirty English Juicy Culture, to niezłe pachnidło o marnych parametrach użytkowych, które polecam dojrzałym mężczyznom szukającym ciepłego, klasycznego zapachu z muśnięciem elegancji ale bez przegięć.
Choć można znaleźć lepsze rzeczy na tej półce.

Kompozycja: 3+
Moc: 2(+)
Trwałość: 2(-)
Flakon: 4(+)
SOB: 3

Nuty:
umysł: mandarynka, pieprz, bergamotka, nasiona marchwi
serce: majeranek, cedr, cyprys, przyprawy, kardamon
baza: oud, mech, ambra, piżmo, heban, wetiwer

Kampania reklamowa jest ciekawa i konsekwentna choć uważam, że konsekwentnie się rozmija z samą zawartością flakonu. Można i tak ale czy chłopak z obrazka kupujący ten produkt nie poczuje się lekko zrobiony w konia?

Advertisements

2 comments

  1. Flakony Juicy Couture (zarówno damskie jak i męskie) są bardzo „fajne” i zwracała na siebie uwagę. Dirty English nie jest tutaj wyjątkiem 🙂 Słyszałam o tym zapachu różne opinie. Będę musiała go sobie w końcu przetestować, żeby wyrobić sobie własną.

    Najbardziej zainteresowała mnie inna rzecz, a mianowicie kampania reklamowa. Pomysł z piciem perfum przez słomkę ciekawy, ale czy wiedziałeś, że podobną reklamę miały niegdyś perfumy Moschino (lata 80-te), a potem również Juliette Has a Gun Not a Perfume (2010 rok)? Właśnie dlatego uwielbiam czytać blogi – bywają znakomitym żródłem inspiracji (kolejny temat na artykuł zapisany 😉

    1. Nie wiedziałem – pewnie dlatego, że dla mnie jest to zawsze aspekt poboczny. Choć przyznam, że nie wydawało mi się to jakoś szczególnie oryginalne, chyba plątała się po głowie myśl, że to już było. Zwróciłem tylko uwagę na ogólny klimat kampani, ludzi i ich stroje – imo nie pasujące do zapachu, co nie zmienia faktu że same adverty ciekawe. A Tobie polecam powąchać, perfumy sa przyzwoite, niestety słabują w innych kwestiach.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s