Davidoff

Marka Zino Davidoffa jest kreatorem kilku udanych męskich perfum, na nowy sposób (detergentowy) definiujący świeżość – Cool Water, doskonale harmonijny i klasyczny Good Life, czy nawet nieszczęsny (bo nielubiany przeze mnie) ale także charakterny Zino, to wszystko rzeczy – dobre. Portfolio producenta jest bardzo obszerne, choć generalnie większość z jego produkcji uważam za słabe. Dziś sięgnę jednak do korzeni po pierwszy – chronologicznie – męski zapach wypuszczony na rynek, a mianowicie Davidoff Davidoff for Men.

Perfumy zostały stworzone w 1984r i są utrzymane konsekwentnie w klimatach dominujących w tym czasie. Odróżnia je komfortowo (wręcz współcześnie, co bynajmniej komplementem nie jest) skrojona projekcja – bardzo umiarkowana oraz trwałość nie dorównująca ówczesnym herosom. Sama kompozycja wydaje mi się uboga, monolityczna i męcząca. Pomimo charakterystycznie bogatego składu, dominuje aromat prawie niezmienny, oparty na chropowatym wrażeniu wywoływanym przez skórę, paczulę, mech oraz „trudne” składniki (goździk, kminek). Nie jest to zbyt ładne, trąci nieco myszką i wyraźnie czuć, że retro. O ile w przypadku niektórych zapachów z lat ’80 (a ostatnio w sumie coraz więcej jest takowych) to mi nie przeszkadza, to Davidoff drażni nos, że hej! Aromat przypomina nieco zmurszałe pomieszczenie, przesiąknięte suchą, gryzącą wonią np. taką jak na strychu, przy czym różnica tkwi w odbiorze – Davidoff jednak pachnie. Jak powiedziałem czuję go dość liniowo, jednolicie zmienia się głównie intensywność zapachu. Woda zaczyna suchymi przyprawami, a kończy skórą z mchem i paczulą. Nie oferuje zbyt wiele.

Krótko – nie moja bajka, może się nie znam, może to kwestia innych czynników, ale mi się nie podoba i nie polecam. Kompozycja oferuje niewiele, niezbyt komfortowo, nudno.
Nie.

PS. Obrazu zniszczenia dopełnia paskudna butelka (choć również w klimacie czasu).

Kompozycja: 2
Moc: 3
Trwałość: 4(-)
Flakon: 2(-)
SOB: 2

Nuty:
umysł: dzięgiel, limonka, cytryna, bazylia,
serce: goździk, korzeń irysa, róża, kminek,
baza: skóra, paczula, kokos, mech dębowy

Advertisements

4 comments

  1. Może i ich nie ma w spisie nut, ale castoreum jest mnóstwo. Pachnie ten Davidoff w pewnym momencie jak Dior Jules, który castoreum stoi. A co do aromatu „fajki” – cały ten Davidoff to woń przepalonej, aromatycznej fajki. Oczywiście Co zresztą nie dziwi, jako że zapach miał współgrać tematycznie z główną działalnością marki Zino Davidoff, a więc z cygarami i papierosami. Generalnie – Davidoff Davidoff to tytoniowiec pełną gębą, czy tytoń jest w spisie nut, czy nie 😉 To mówiłem ja, były palacz z 11-letnim stażem.

    Co do Antaeusa, to i tutaj (do starego) jest duże podobieństwo. Po początku złożonym z limonki i z dużej (ogromnej) ilości bylicy, czujemy tymianek, który na myśł przywodzi otwarcie starego Antaeusa.

  2. Nie zgodzę się odnośnie projekcji i trwałości. Davidoff to killer nad killery. Dwa strzały z flakonu (a nie z próbki) to max, inaczej dusimy wszystkich w promieniu 5 km i to przez długi czas. Co do składników – nie wymieniłeś najważniejszych – aromatu zapalonego papierosa i castoreum 🙂

    1. Psikałem z próbki, ale nie żałowałem. Więc tym bardziej mnie to dziwi?
      co do castoreum i aromatu papierosa to nie znalazłem ich w spisach nut, które widziałem, a poza tym nie wyczułem, bo odbieram go dosyć monolitycznie. Zdecydowanie bardziej podoba mi się Antaeus.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s