Hommage a l’Homme

Lalique-Hommage-Main-Stage-LargeCzytając moje wcześniejsze recenzje perfum Lalique nie trudno zauważyć, że jestem pod wielkim wrażeniem męskich kompozycji tej marki. Tak naprawdę w świecie mainstreamu perfumowego firmę tę cenię najbardziej ze wszystkiego co do tej pory poznałem. Świetne w tych zapachach jest praktycznie wszystko od doskonałych, zapadających w pamięć wyróżniających się i wżynających w umysł kompozycji, przez parametry – projekcja i trwałość są zawsze bardzo dobrze dopasowane do charakteru wody, na przepięknych, artystycznych flakonach kończąc. Kilka pozycji Lalique zawsze obowiązkowo znajduje się w mojej kolekcji – Encre Noire, White, Lion (pour homme) i pomimo upływu czasu i poznawania ciągle nowych rzeczy – nie wyobrażam sobie, żeby mogło ich tam zabraknąć.

A dziś przestawiam wam najnowsze, męskie dzieło Francuzów Hommage a l’Homme, którego recenzja świetnie podsumowuje kończący się właśnie rok.
Kreacja została wypuszczona na rynek, po długim oczekiwaniu w 2011 roku. Data nieprzypadkowa,  przypadała wtedy, dwudziesta rocznica obecności marki w świecie perfum. Takie okazje zobowiązują, przynajmniej dobre firmy, a biorąc pod uwagę także jej wcześniejsze dokonania spodziewałem się pachnidła bardzo dobrego, na co najmniej na poziomie poprzednich. I nie zawiodłem się, choć…

L’Homme (jak nawet nazwa wskazuje), to klasycznie męski, casualowy rodzaj wody toaletowej. Skrojony jest w sposób przewidziany do codziennego użytku, biorąc pod uwagę jej konstrukcję nadaje się również świetnie na wieczór. Myślę, że chłodne jesienno-zimowe dni to optymalny czas dla tej ciepłej, drzewnej kompozycji.

Aromat Hommage jest niewyraźny, jakby rozmyty, może nawet eteryczny mimo drzewnego i paradoksalnie dość gęstego charakteru. Otacza przyjemnym woalem zapachu, daje poczucie przytulności i ciepła emanującego od noszącego go mężczyzny. Aby uzyskać taki efekt Lalique sięgnął po składniki może nieszczególnie egzotyczne, ale za to sposób w jaki je połączył jest mistrzowski. Otwierając się woń raczy delikatnie słodkawym, niezwykle subtelnym (to słowo jest charakterystyczne dla całej kompozycji) tchnieniem, w którym fiołek i bergamotka na wyraźnej bazie szafranu prezentują się niezwykle zachęcająco i nieco inaczej niż w pachnidłach o podobnym pochodzeniu. Mógłbym teraz napisać o rozwijającym się w sercu fiołku, który ono przynosi, niemniej nie była by to w pełni prawda. A ta jest taka, że to co dzieje się dalej najbardziej przypomina zapach suszonej śliwki. Jest gładki, wręcz aksamitny z dominującym motywem owego owocu. Jeśli wąchaliście kiedyś takie, z których się robi później kompot (np. wigilijny), to coś bardzo podobnego wyczujecie tutaj. Tylko o wiele bardziej intrygującego. Baza raczy labdanum i piżmem w nieco gęstym, ale równocześnie wciąż subtelnym ujęciu zapachu. Bo Hommage to perfumy niezwykle stonowane, użyłem kilkukrotnie słowa subtelne, które najlepiej oddaje ich charakter.
Całościowo kompozycja przedstawia się pięknie, niezwykle stylowo, co w ogóle jest cechą charakterystyczną perfum tej marki i kreuje obraz nowoczesnego mężczyzny w najlepszym gatunku. Niestety jest pewne „ale”. Pomimo całego tego piękna i klasy, czegoś mi w Hommage brakuje. Nie nazwałbym tego „pazurem”, bo perfumy tej firmy nigdy go nie miały, to było raczej coś bardzo charakterystycznego, co zapadało głęboko w pamięć i uzależniało serce. Nie wiem czy to kwestia kompozycji, pomysłu na nią, czy czegoś innego (może nie jestem typem statecznego, ciepłego mężczyzny, który w palcie i pod parasolem załatwia swoje sprawy po pracy w firmie?) ale nie kupię Hommage. Nie zawiódł mnie, spełnił oczekiwania (jest bardzo „lalikowy”), ale nie porwał, nie zawładnął nosem.

Wypada jeszcze wspomnieć o tak (nie)istotnych szczegółach jak bardzo dobra, praktycznie całodniowa trwałość oraz odpowiadająca charakterowi perfum i ich rodzajowi (drzewny) projekcja na zadowalającym, wyczuwalnym poziomie. Bardzo atrakcyjna jest cena, a flakon to jak w przypadku wcześniejszych Lalique małe dzieło sztuki (a występuje jeszcze w specjalnej wersji, którą można by eksponować w galerii).

Lalique Hommage a l’Homme, to bardzo dobre perfumy.

Kompozycja: 5(-)
Moc: 4(+)
Trwałość: 5
Flakon: 5(-)
SOB: 4

Nuty:
umysł: bergamotka, szafran, liść fiołka
serce: fiołek, pieprz, bób tonka (?)
baza: labdanum, oud, piżmo

PS. Zdjęcie, które ilustruje perfumy zapewne mogliście już wielokrotnie oglądać, mimo to uważam że bardzo trafnie obrazuje ono mężczyznę Hommage a l’homme, więc postanowiłem go użyć, pomimo.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s