Experiment Ep. 3 – Wspomnieniowy

amouage-memoir-manMemoir to trzecie pachnidło z rodziny Amouage, z którym mam przyjemność. Perfumy mocno różniące się od poprzednich, nawet biorąc pod uwagę, że skompletowałem cztery właśnie takie – różnorodne – zapachy tej marki. Wspomnienie jest aromatem trudnym do jednoznacznej interpretacji, a równocześnie niełatwym do sklasyfikowania i opisania, bo porusza się w rejonach, niezbyt często nawiedzanych przez kreatorów perfum (a mainstremowych prawie wcale). To co go wyróżnia, to jego barwa – jest hołdem dla szarości, porusza się w niuansach, nie przybierając określonego kształtu i koloru.

Kompozycja otwiera się w sposób chyba niemożliwy do oddania słowami ze względu na brak nasuwających się porównań – wcześniej z tego typu otwarciem raczej się nie spotkałem. Niemniej chcąc wam przybliżyć w jakikolwiek sposób jego rozpoczęcie powiem, że to aromat silnie wysuszonych, roztartych w dłoni ziół, bardzo wytrawnych i lekko gryzących, a równocześnie świeżych (mięta). Ktoś do nich dosypał popiołu, świdrującego w nosie przy kżdym oddechu. Bardzo dobre to jest i jeszcze bardziej intrygujące wrażenie. Serce przynosi kadzidło, głównie je wyczuwam, jakby zioła ktoś podgrzał, przydymił lekko. Baza, to przede wszystkim wyciszenie zapachu i trudno mi o niej pisać, bo raczej słabo ją wyczuwam ale nie wprowadza żadnych rewolucji – ciągnie woń jeszcze kawałek dalej, aż do zupełnego zaniku. Całość utrzymana jest jak wspomniałem w szarościach, a im dłużej wącham Memoir tym bardziej ten niezwykle oszczędny i sugestywny zapach mi się podoba. Aromat  jest rzeczywisty, to są prawdziwe zioła, prawdziwy popiół i prawdziwe kadzidło. Z pośród trzech testowanych dotychczas Amouage ten jest zdecydowanie najbardziej bliski naturze.

Nieco zawiodły mnie zarówno trwałość (ok. 7-8h) jak i projekcja – tylko przez pierwsze 4 godziny mocno go czuję, później osadza się przy skórze i od czasu do czasu daje o sobie znać. Biorąc pod uwagę charakter perfum, miło by było zarówno dłużej jak i mocniej móc się nim cieszyć.

Memoir porusza trudny temat. Atrakcyjnie podać to, co pomiędzy białym i czarnym jest wielkim wyzwaniem, a tym perfumom nie w pełni się to udaje. Aby uzyskać zadowalający efekt sam aromat musiałby być doskonały, a w mojej ocenie jest co najwyżej dobry, może nieco lepiej, ale czegoś mu jednak brakuje. Może to także kwestia braku „werwy” w „parametrach”, które przekładają się na szept zaledwie, kiedy wciąż jeszcze chce się słyszeć wyraźne słowa? A może, paradoksalnie odcienie także potrzebują kontrastu?
Obraz zamglony, poruszający i niedopowiedziany… ale chyba także niedokończony.

Kompozycja: 4(+)
Moc: 3(+)
Trwałość: 4
Flakon: 5
SOB: 4(-)

umysł: absynt, piołun, bazylia, mięta
serce: róża, kadzidło, lawenda (absolut)
baza: drzewo sandałowe, drzewo gwajakowe, ambra, wanilia, piżmo, mech dębowy, skóra, tabaka

I kolejny film. Świetny klimat i muzyka, dobrze oddaje ducha zapachu. Nowocześnie i ze smakiem.

Reklamy

One comment

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s