Experiment Ep. 6 – Ciarny

black_aoud_nagy2Szóstym testowanym zapachem jest Black Aoud od Montale. Także te perfumy nie znalazły się w zestawieniu przypadkowo. Wieści o tym, że to mocarz w najczystszej postaci, w dodatku kompozycyjny miażdżyciel dotarły do mych uszu już dawno i od tego czasu byłem niezwykle ciekawy tegoż pachnidła. Ciekawość została w końcu zaspokojona, a oto i wnioski.

Konstrukcja perfum należy do tych najprostszych i opiera się na dwóch podstawowych składnikach, które tworzą dominujący przez cały czas akord – róża i oud. Nietypowe to połączenie, bo żywica agarowa kojarzy się z ciężkimi orientalnymi aromatami, natomiast róża nakierowuje myśli bardziej w stronę kwiatową, niemniej – jak się okazuje (nie)można i tak.

Woń ma dwie fazy – w pierwszej w nos uderza bardzo silny cios w którym dominuje oud w wersji smarowo-oleistej, przemysłowej a w tle telepie się nieśmiało coś czerwonego. Trwa to relatywnie krótko, pozostawia wrażenie zbliżone do bezpośredniego spotkania z walcem. Nie jest ładne, ciekawe ani atrakcyjne, ale z „musu” nastawia człowieka na to co dalej. Krótko po tym na front walk przedziera się róża w wersji bojowej „nadzienie pączkowe v.2.0” – bardzo słodka, wręcz mdła, klejąca, jednostajna a towarzyszy jej pierwotne odczucie – jakby ją ktoś unurzał we wspomnianych substancjach chemicznych. Na tym etapie aromat przypomina mi bardzo stare perfumy dla pań, gęste, ciężkie i niekoniecznie ładnie pachnące. Próbowałem doszukać się mroku, ciemności i głębi ale jedyne co znalazłem to pastisz – trudno bowiem traktować kompozycję Montale jako coś innego niż rodzaj perfumowego żartu. Próba „poważnego spojrzenia” na Black Aoud nieuchronnie prowadzi do wniosku, że ktoś się tu pomylił i na pewnym etapie zamiast kompozycji zapachowej, próbował stworzyć coś zupełnie innego (z pozytywnym skądinąd skutkiem ). Jeśli jednak spojrzeć na to od strony dowcipu właśnie, zabawy konwencjami, to Czarny Oud stanowi udany flirt z orientem, z arabskimi attarami i jakkolwiek nie bardzo nadaje się do noszenia (a dla faceta w szczególności), to przynajmniej stanowi ciekawostkę, taki perfumeryjny – Who the fuck is Alice?

Dwa razy powtarzałem testy w różnych warunkach (skóra po kąpieli i nie, nawilżona oliwką i nie) i za każdym razem uzyskałem ten sam efekt – 5 godzin trwałości i anemiczna projekcja, żeby cokolwiek poczuć musiałem zlizywać zapach nosem. Nie sądzę, żeby była to wina próbki (wszystkie w teście pochodzą z renomowanej perfumerii stacjonarnej), przyjmuję więc że olbrzym został sprowadzony do parteru przez skórę i jakkolwiek pewnie was to nie spotka, to należy wziąć pod uwagę, że może i tak być. Mnie się przytrafiło, więc ocena w tym względzie jest taka a nie inna.

Podsumowując – ciekawostka. Pomysł na perfumy intrygujący, myślę że ze sporym potencjałem, ale sama jego realizacja rozczarowuje. Jeśli lubicie się wyróżniać w każdy możliwy sposób, a zapach jest kwestią drugorzędną, to warto spróbować. Jeśli w perfumach szukacie jednak jakiejś głębi i odrobiny choć piękna, w takim wypadku odradzam.

Kompozycja: 3(-)
Moc: 2
Trwałość: 2(+)
Flakon: 4(-)
SOB: 2(+)

Nuty:
oud, róża, paczula, sandałowiec, labdanum, mandarynka, piżmo

Reklamy

9 comments

  1. Pingback: Szaroziem | belor
  2. Panowie, Montale Black Aoud przeszedł reformulację i być może Belor trafił już na próbkę nowej wersji, która z trwałości i projekcji +12h w wersji po reformulacji utrzymuje się na skórze 3-4 godziny. To już nie jest mocarz.

    1. Może tak być niszka jak mówisz ale to tylko pogarsza sprawę, bo taka „reformulacja” w praktyce zabija zapach. Testowałem niedawno Intense Cafe od Montale i doskonałe parametry.

  3. „jakkolwiek nie bardzo nadaje się do noszenia (a dla faceta w szczególności)” – swoją drogą, jest to najlepiej sprzedający się zapach Montale 🙂 Cóż, różne są gusta ludzkie. Spodziewałem się, że BA Ci się nie spodoba, bo nie jest to przecież stricte męska woń. Niemniej fajna recenzja, przyjemnie się czytało 😉

    1. Ależ to, że nie jest przesadnie męski to żaden problem 🙂 Po prostu traktuję go z przymróżeniem oka, bo na poważnie wypada dośc blado. Ot i tyle.

  4. Do teraz jestem w szoku, naprawdę… Może pomylili się przy sporządzaniu próbek, i zamiast BA przygotowali White Aoud? Ciągle staram się jakoś „racjonalnie” uzasadnić Twoją recenzję (zresztą mój głos nie jest odosobniony, wystarczy poczytać fora perfumowe i zapewnienia o zabójczej wprost mocy i trwałości BA). No nic, jakoś muszę z tym żyć 😉 Pozdrawiam!

    1. Nie pomylili. Więcej – myślę, że próbka jest ok. Po prostu akurat moja skóra zadziałała z nią w ten sposób, nie pierwszy to raz zresztą, kiedy mocarz wychodzi z takiego starcia z opuszczoną nisko głową. Ale w sumie nie żałuję, bo poza ową mocą (której nie ma), niewiele więcej by mi zaoferował BA.

  5. Moc i trwałość dwa?! Dwa?! Dwaaaaa?! o.O No nie wierzę, na mnie ten zapach jest nie do zdarcia, najtrwalszy, jaki kiedykolwiek testowałem, wżera się we wszystko niczym stężony kwas siarkowy 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s