Experiment Ep. last but not least – wnioski końcówkowe.

„Eksperyment” zakończył się jakiś czas temu, mogę więc już pokusić się o jakieś podsumowanie i wnioski końcowe (w zasadzie powinienem zrobić to już dawno, ale wiecie jak to jest – się nie zawsze chce).

W kwestii testowanych produktów – szczegóły znajdują się w konkretnych recenzjach, do których odsyłam. Natomiast ogólnie rzecz biorąc – nie jestem zachwycony. Nie było ani pozytywnego zaskoczenia, ani wyróżniającej jakości czy niespotykanych kompozycji. Z drugiej strony rozczarowania także nie było. Co w takim razie było? Ano mniej więcej to samo, co w przypadku perfum mainstreamowych – pachnidła lepsze i gorsze, podobające się bardziej i mniej, nic nowego pod słońcem, nic wyróżniającego w jakimkolwiek względzie.

Co do wrażeń ogólnych, wszyscy spodziewający się po niszy jakości (użyte składniki i ich połączenie) niespotykanej gdzie indziej – nie tędy droga. Ta bowiem (jakość, nie droga) wśród wód, z którymi się spotkałem wypada – uśredniając – na podobnym poziomie do produktów z głównego nurtu. Są tu więc rzeczy bardzo dobre (Black Afgano, Epic), dobre (Red Vetyver, Lyric, Memoir) i dość przeciętne (Black Aoud, Jubilation XXV), choć obiektywnie przyznać trzeba, że jeśli wziąć pod uwagę tylko testową 7-kę, to ich „quality” wypada wyżej niż analogicznej („przeciętnej” – ale to naciągana konstrukcja logiczna) ilości pachnideł z mainstreamu. Oczywiście są to produkty wyselekcjonowane, które uchodzą za bardzo dobre, rozszerzając test na większą część niszy (z którą miałem do czynienia, mniej więcej dwukrotnie) okazuje się, że w tym aspekcie jest bardzo podobnie do tego co możemy znaleźć w perfumeriach stacjonarnych. Uważam opinie o lepszej jakości perfum niszowych za – w znacznym stopniu – mit. Jak każdy mit, i ten zawiera w sobie jakiś element prawdziwy. Z pośród całej grupy moim faworytem jest Epic (Amouage) – to piękny, drzewny zapach, świetnie skomponowany i z bardzo dobrych składników – pachnący bogato, ciepło i naturalnie, ale czy wart swojej ceny (900 zł)? Nie, zdecydowanie nie.

pn

Szukający zapachów ekstrawaganckich czy odmiennych niewątpliwie mają większą szansę znaleźć je tu niż gdzie indziej (choć akurat ja z wieloma tego rodzaju konstruktami nie miałem do czynienia, nie tylko w trakcie testu), niemniej należy mieć na uwadze, że „inność” w żadnym razie nie jest w tym wypadku odpowiednikiem „piękna” i z dużą dozą prawdopodobieństwa nie będzie. Pytanie o „granicę w wyróżnianiu się” jest dość istotne, bo osobiście uważam, że gdy przestaję pachnieć „ładnie” (pięknie) dla samego siebie, to fakt że mój zapach jest „inny” przestaje być wartością. Zapewne jest to mocno subiektywne, niemniej nie chcąc tego relatywizować stawiam wyraźną linię graniczną na poziomie estetyki określanej przez mój nos.

Kompozycja – chciałbym powąchać coś, z czym nie miałbym automatycznie wielu olfaktorycznych skojarzeń, coś na tyle odkrywczego, że nie pozostawiającego miejsca na porównania. To się zdarza więcej niż bardzo rzadko. Nie wydaje mi się, żeby nisza jakoś szczególnie dopieściła mój umysł w tym zakresie. Być może się mylę, może wąchałem za mało, żeby wyrażać miarodajną opinię? Ponoć prędzej tu, niż tam, ale czy aby na pewno? Spośród wszystkiego z czym się do tej pory zetknąłem, nic nie zrobiło na mnie intensywnie silnego wrażenia, a ciekawe to o tyle, że nawet na swój sposób się tego obawiałem. Co będzie jeśli jakieś perfumy za np. 1200 zł mnie absolutnie olśnią…? Dekanty, to nie to co daje radość i spełnienie, więc..? Więc się nie przytrafiło.

Luksusowość – słowo klucz. Wydaje mi się, że właśnie oto chodzi w niszy. Ani o jakość, ani o dostępność, ale właśnie o status.Kupując perfumy niszowe, „kupujesz luksus” – wbrew pozorom nie dostajesz niewiarygodnej jakości czy nieziemskiej kompozycji, ale płacisz bardzo dużo, za trudniej osiągalny produkt firmy, która z samego tego faktu przynależy do elitarnego klubu, którego w momencie zakupu częścią się stajesz. I w tym cała rzecz. Podobnie ma się sprawa z każdą inną luksusową rzeczą, czy to samochód, zegarek czy cokolwiek innego. Czy auto kosztujące dziesięciokrotnie więcej od wysokiej klasy wozu, jest od niego dziesięciokrotnie lepsze? Nawet jeśli wykonane jest z lepszych jakościowo materiałów, zawiera więcej ozdobników etc, to podstawową wartością za którą płacisz jest sam fakt, że to towar luksusowy, a więc drogi i trudno osiągalny – nie dla każdego. Kiedyś luksusem był cukier, kawa i podobnie jak dziś, o tym fakcie decydowały dwa czynniki – cena i niedostępność. Proste fakty implikujące, że są to dobra dla „wybranych”, a stąd już tylko krok do elitaryzmu.

Czy więc warto sięgać po perfumy niszowe?
A czemu nie? 😉
Myślę, że conajmniej w dwóch przypadkach jak najbardziej. Jeśli pieniądze nie są tym, co wam szczególnie zbywa – tak, w końcu są po to by je wydawać i równie sensownie można to zrobić na pachnidła jak cokolwiek innego. Również jeśli jesteście prawdziwymi fascynatami aromatów i na głównej półce nie ma już nic, czego wasz nos jeszcze nie zaznał –  także warto, bo jest duża szansa, że znajdziecie coś być może niezbyt odkrywczego, ale zapewne dobrego (nawet jeśłi to was zrujnuje, a nerek nie starczy na nowe flakony).
Ja jednak nie zaliczam się do żadnej z tych dwóch grup, mainstream kryje wiele perełek, które czekają na swoje odkrycie i mam nadzieję, że jeszcze długo będę je poznawał.
Celowo pomijam persony z wrodzoną tudzież nabytą potrzebą dowartościowania się w taki dość popularny acz niezbyt odkrywczy sposób, bo przecież nie jesteśmy jakimiś tam snobami, czy osobami z innymi deficytami psychicznymi 😉

Advertisements

6 comments

  1. Ja spytam z innej beczki…
    Powiadasz, że te wszystkie zapachy można postawić na równi z mainstreamem. Jubilation XXV nazwałeś przeciętnym… Proszę, podaj mi zapach, który pobije Jubilata w jego kategorii?
    Pozdrawiam.

    1. Nie powiadam, że wszystkie na równi, niektóre bardzo się wyróżniają kompozycją (np. Memoir), niektóre jakością (Epic). A co do Jubilation, być może na mojej skórze nie pokazał skrzydeł, bo ani nie grzeszył aparametrami ani kompozycyjnie się nie rozwinął jakoś specjalnie. NIe wiem z czym bym go zestawił, ale podobieństwo (pewnie odległe) dostrzegam w Costume National Homme, który jest imo o klasę lepszy, a pod względem użytkowości bije go na głowę.

  2. „Ta bowiem (jakość, nie droga) wśród wód, z którymi się spotkałem wypada – uśredniając – na podobnym poziomie do produktów z głównego nurtu.”
    Proszę,nie stawiaj Epica,obok produktów selektywnych.
    Po za tym w przypadku wszystkich Amłaży,płacimy za jakość,której nie znajdziesz na
    półkach Sephory.Pozdrawiam.

    1. Dlaczegóż by nie? Dla mnie nie ma znaczenia czy perfumy opakowane są w złoty kuferek i opatulone nimbem magiczności, oceniam to co czuję. W kwestii jakości, to zgadzam się że jest ona dobra, rzecz w tym, że nie zawsze wąchając Amłaża odnoszę takie wrażenie per se. Poza tym wyraźnie napisałem „uśredniając”, bo co prawda Amouage jest zazwyczaj na plus ale inne marki niekoniecznie. Epic jest tym zapachem, który zrobił na mnie najlepsze wrażenie akuratnie ale myślę, że mogę go spokojnie postawić obok rzeczy mainstreamowych, co prawda jest trwalszy od np. Potiona, ale… wolę tego drugiego.

  3. Hmm, podsumowujesz całą niszę na podstawie testów kilku zapachów? Odnoszę wrażenie, że jesteś do niszy nastawiony ogólnie „anty” – tak z zasady. Szkoda, bo to wylewanie dziecka z kąpielą…Nie wiem, jak grają z męską skórą – ale warto przetestować Straight to Heaven Kiliana, My Oud od Royal Crown (drogie nieprzyzwoicie – ale na ml podobnie jak Nasomatto), Black Cube – te da się kupić za blisko pół ceny z polskich perfumerii, Black Oud LM Parfumes – akurat oud to mój ostatni konik.

    1. Nie, nie całą niszę to by oczywiście nie miało żadnego sensu 🙂 Cały cykl, był rodzajem eksperymentu, a jego wymiki mogą co prawda wskazywać na negatywne nastawienie, ale w rzeczywistości nisza jako pojęcie jest mi obojętna.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s