Ciało

bkMiałem pełny flakon tej cieczy i jej nie przetestowałem – nie pytajcie dlaczego, bo nie wiem. Potem były próbki, które także trafem jakowymś po półce się przemieszczały i znowu – cisza. Potem nastąpiła przerwa długa, oj długa i wreszcie kilka dni temu poprzebywaliśmy ze sobą trochę i…

Yves Saint Laurent jest firmą, która wypracowała sobie dużą renomę w świecie perfumiarstwa.  Kuros, Jazz, M7, Opium, Rive Gauche to tylko męskie pachnidła, które przeszły do klasyki, a jest przecież znacznie bogatsza półka, na której stoją liczne wody dla pań. Nie ma lipy, to z pewnością zapachowa ekstraklasa, choć przyznać też uczciwie wypada, że ostatnie dokonania YSL, nie są już tej jakości co kiedyś, choć zazwyczaj trzymają przyzwoity poziom.

Body Kouros, to kompozycja nawiązująca imiennie do kontrowersyjnego, powstałego 19 lat wcześniej w zupełnie innej epoce zapachowej – Kourosa. Kontrowersyjnego, bo jak pewnie przeczytaliście w recenzji woń pisuarowo-urynowa, nie każdemu nosowi dogadza. Pozostawiając jednak ducha poprzedniej epoki w spokoju, trudno znaleźć jakiś wspólny mianownik dla tych dwóch. Być może można by zaryzykować stwierdzenie, że BK również przez niektórych odbierany jest negatywnie, kojarząc się z jakąś wyuzdaną, obrzydliwą (dla każdego oczywiście w jego własnej interpretacji) erotyką czy seksualnością. Nie mam takich skojarzeń, choć mogę je przynajmniej zrozumieć, gdyż dla mnie w tym zapachu jest coś intensywnie cielistego (nazwa trafiona), kojarzącego się z mężczyzną – być może to wywołuje takie konotacje?

Sama kompozycja jest specyficzna, do czego przyzwyczaiła nas pani Annick Menardo, bo jej styl jest bardzo charakterystyczny – gęsty, żywiczny, ciemny, słodki. Główny akord „owija” ona wokół sporej ilości słodyczy (najczęściej wanilia), dbając jednak o to, aby to jednak ów motyw dominował.

zywica

Body Kouros pachnie eukaliptusem. Eukaliptusem zanurzonym w słodkiej kamforze. Bez żadnych dodatków, udziwnień – po prostu tak, od początku do końca. I jest to bardzo intensywnie zmysłowe doświadczenie, inne. Jednoznacznie męsko i dojrzale jest – zasłyszałem nawet opinię, którą przytoczę, że odróżnia on mężczyznę od chłopca – coś w tym jest. Nie wiem co napisać wam więcej, żeby nie popaść w banał, jeśli znacie tą woń (eukaliptusa znaczy się), to z dużym prawdopodobieństwem możecie sobie wyobrazić aromat, który roztaczają perfumy. Zapach nie jest piękny (choć z pewnością ładny), raczej intrygujący i pociągający – ma w sobie dziwny magnetyzm, zapadający gdzieś głęboko (w pamięć?). Może się podobać lub nie, ale nikt nie przejdziecie obok niego obojętnie.
Nosi mi się go bardzo dobrze, zlewa się ze skórą, w sposób, który tylko niektóre pperfumy potrafią, daje duże poczucie komfortu, które trwa przez cały dzień, bo po ponad dwunastu godzinach wciąż go czuję. Projekcja mimo, że stonowana i raczej bliska ciału (co zresztą nie dziwi, przecie takim właśnie jest – „cielistym”, nieprawdaż?), to przez cały dzień nie mam wątpliwości że jest ze mną, co jakiś czas dolatując do nosa i przyjemnie podrażniając zmysły.

Jest na tyle dobry, że najprawdopodobniej znowu wyląduje na mojej półce.
Tyle, że tym razem dostanie znacznie więcej możliwości by się pokazać.

Nuty: leśna kamfora, zielony eukaliptus, kadzidło, żywica benzoesowa, cedr, gałka muszkatołowa.

Kompozycja: 5(-)tak
Moc: 3
Trwałość: 5
Flakon: 4(+)
SOB: 5(-)

Spot? Silnie związany z tematem, konceptualny i trafiający tam, gdzie ma trafiać.

PS. Po namyśle i ilości „powrotów w głowie” jakie miałem ostatnio w związkuz BK, zdecydowałem się podnieść ocenę i przyznać mój belorkowy znaczek jakości.

Reklamy

7 comments

  1. Klasyka szczerze nienawidzę, tę wersję (a w sumie nie wersję, tylko zapach, bo oba nie mają ze sobą nic wspólnego, poza nazwą) uwielbiam.

  2. Swego czasu chodziły mi po głowie oba Kourosy, recenzji się naczytałem, i…zostałem w kropce. W ciemno nie kupię, bo za dużo kontrowersji panuje wokół tych dwóch zapachów,choć ostatnio kilka flakonów różnych wód w ten sposób właśnie u mnie wylądowało. Chyba uzbroję się w próbki, i zobaczę co z tego wyniknie.

    1. To chyba najlepsze rozwiązanie, bo oba są dosyć specyficzne i niekoniecznie będą się podobać. Z drugiej strony w obu można się zakochać.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s