Silver Shadow Pure Blend – rehabiltacja

sspbDavidoff nie ma szczęścia do serii Silver Shadow. Cztery perfumy w linii, a co jedne to słabsze – na tragicznym protoplaście zaczynając. Pure Blend jest trzecim z kolei, który testuję, a drugim chronologicznie i trzeba uczciwie przyznać, że to udana kompozycja zapachowa. Od poprzednika (i następców) odróżnia go bardzo wiele, jest zapachem zdecydowanie bardziej charakternym i ciekawym.

Przede wszystkim harmonia, czyli dobre wyważenie poszczególnych nut. Mamy zachęcające otwarcie oparte w głównej mierze na duecie cynamonu i pomarańczy, jest słodko, przyprawowo ale równocześnie bez cytrusowego zadęcia. Bradzo dobre jest serce z wyraźnie wyczuwalną paczulą i szafranem (goździk na szczęście lub nie – jest niewykrywalny dla mojego nosa). Od początku jest gęsto i intensywnie, Davidoff nie pozostawia zbyt wiele przestrzeni, wypełniając każde dostępne miejsce – „balmy”, tak określają to ci językowo zdolniejsi. Środkowa nuta nadaje woni nieco szorstkiego charakteru, mimo zawiesistości – paczula gra naprawdę ładnie. Najlepszym w moim odbiorze punktem, od którego rozpoczyna się najpiękniejsza część konstrukcji, to baza, która delikatnie wysładza się, przynosząc kojącą i niezwykle komfortową woń opartą na ambrze i benzoesie. Ostatnia nuta PB wybrzmiewa niezwykle atrakcyjnie i przyjemnie. Całość kompozycji oprócz zdecydowanie ciemnego i lepkiego charakteru jest dość selektywna, nic się tu nie zlewa, nie narzuca i nie dominuje. Poszczególne elementy są dość dobrze wyczuwalne, woda jest odpowiednio wyważona.

Nie zawodzą także dobre parametry użytkowe, które idą w parze z interesującym motywem zapachowym. Pachnidło jest trwałe i wyczuwalne. W dodatku, flakon sprawia eleganckie i wieczorowe wrażenie, bo i rzeczywiście to zdecydowanie ciecz na wieczorne, chłodne wyjścia. Myślę, że raczej dla mężczyzny niż chłopca, ale to kwestia dojrzałości bardziej psychicznej niż stricte wieku.

Nie chcem ale muszem – dobre perfumy.
Które jednak nie porwały mnie. Zadaje sobie pytanie dlaczego, skoro wszystko przemawia na ich korzyść, a w dodatku należą do mojej ulubionej kategorii? Nie potrafię udzielić satysfakcjonującej odpowiedzi, choć nie sądzę, żeby była to kwestia uprzedzenia do serii. Po prostu nie znalazłem w tej jakkolwiek dobrej kompozycji Davidoffa, tego „czegoś”, co sprawia, że zapach porusza coś w środku i bez niego nie udaje się tego powtórzyć.
Pomimo swoich awersacji, zdecydowanie polecam.

Kompozycja: 4(+)
Moc: 4(-)
Trwałość: 5(-)
Flakon: 4(+)
SOB: 4(-)

Nuty:
umysł: pomarańcza, cynamon, cedr
serce: paczula, szafran, goździk
baza: ambra, benzoes, mech dębowy

„reklama” zrobiona chyba tylko po to, aby być, no i jest.

Reklamy

2 comments

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s