Tylko Dżentelmen

2013-GENTLEMEN-ONLY_MODEL

Za każdym razem, kiedy sięgam po perfumy nawiązujące do jakiegoś głośnego zapachowego klasyka, zadaję sobie pytanie – „co tym razem?”. Motywacje wielkich domów wypuszczających co jakiś czas na rynek tego typu produkty, są oczywiste – nawiązać do przeszłości, na nowo ją zdefiniować w kontekście dzisiejszych standardów i gustów i przy okazji dobrze na tym zarobić. Efekty są różne, z reguły udaje się zrealizować tylko ten ostatni postulat, więc z tej perspektywy patrząc nie wynika z tego wiele dobrego. Z innej jednak strony, to dobrze że firmy wciąż szukają, sięgają do reminiscencji, zawsze daje to szansę na powstanie interesującego produktu, a czasem nawet dzieła.

Givenchy Gentlemen był zapachem przełomowym, za sprawą swojego pleśniowo-piwnicznego ujęcia paczuli. A ponieważ nie zajmuję się dziś nim, a jego współczesną wersją – wykreowanym w 2013r – Givenchy Gentlemen Only – odsyłam do recenzji owego, gdzie przeczytacie więcej o jego wyjątkowości.

Kompozycja zapachowa jest jednolita i zwarta (acz przestrzenna). Trudno mi wyróżnić jej poszczególne elementy – to całościowy miks, który tworzy bardzo przyjemny dla nosa, delikatnie zielony i owocowy syrop. Obowiązkowo jest świeżo, bo tak przecież musi być w drugiej dekadzie XXI wieku w perfumach męskich, na szczęście to świeżość niebanalna i niekoniecznie oparta na cytrusach. Jedyną wyraźnie wyczuwalną ingrediencją jest wetyweria, która tworzy „bazę”, wokół której kręci się coś – jak wspomniałem – zielonego. Ewolucja woni nie przynosi radykalnych zmian, wraz z czasem akcent przesuwa się w stronę akordów drzewnych, choć nie traci początkowej soczystości i świeżości, do samego końca pozostając wonią jasną i naturalną. Gentlemen w wersji Givenchy pachnie lepiej niż dobrze i tego mu nie można w żaden sposób odmówić. To nowoczesny casual dla eleganckiego, współczesnego mężczyzny w dobrze skrojonym garniturze. Do tego bardzo dobra, praktycznie całodniowa trwałość perfum i niczego sobie projekcja powodują, że z pewnością są to dobrze zainwestowane pieniądze.

Ale…
Niczego nowego nie przynosi, niczego nie zmienia, niczego nie redefiniuje. Jest wtórny i nawet nieco nudny. To kolejny flakon na półce mainstreamowej perfumerii sieciowej, który nawiązując do ponadczasowego klasyka jest równocześnie jego całkowitym zaprzeczeniem. I w tym sensie w pełni rozczarowuje. Jeśli spojrzeć na GO pomijając nazwę – będzie dobrze (dla większości przynajmniej), jednak próba zestawienia go z protoplastą, to bezdyskusyjny – zapachowy – nokaut.

A ponieważ większość szuka ładnych, trwałych – podobających się otoczeniu perfum (a Gentlemen Only rwie serca razem z bielizną), to cóż… pozostaje uznać go za dobre, masowe perfumy.

Choć mnie trochę męczy.
I nudzi.

Kompozycja: 4
Moc: 3(+)
Trwałość: 5
Flakon: 4
SOB: 3

PS. Odpowiadając na pytanie z początku recenzji, acz bezpośrednio – „to samo co zwykle” 😉

Nuty:
umysł: zielona mandarynka, różowy pieprz, gałka muszkatołowa, liść brzozy,
serce: cedr, paczula, wetyweria,
baza: kadzidło, piżmo.

Spocik prosty, ale dobrze oddający klimat perfum. To zdecydowanie zapach wielkomiejski.

Advertisements

3 comments

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s