Salvatore Ferragamo

image_fragrance_Salvatore Ferragamo pour HommeMimo, że flakon perfum Salvatore Ferragamo pour homme zakupiłem już kilka miesięcy temu, porządnie przetestowałem i poznałem, to długo nie było mi dane go opisać. W sumie, to w ogólności ostatnio nie było czasu na pisanie (solennie obiecuję poprawę!), więc to chyba nie tyle kwestia samego Ferragamo, co szerzej niemocy czasowo-twórczej. Ale dość bajania, Panie i Panowie – przedstawiam powiew włoskiej… (no właśnie czego..?) bryzy (niech będzie poezja) – Salvatore Ferragamo pour homme.
Butelka zakupiona została przez mnię po rekomendacji, iż to klimat świetnego Costume national homme, rekomendacji jak się okazało po całości błędnej. Obie wody należą do zupełnie różnych grup zapachowych, a i sam aromat w żaden sposób nie jest zbliżony, ba! – nawet klimat nie ten. Niemniej mimo tego początkowego fo pa, a także faktu, że woda w końcu znalazła się na półce kogoś innego, nie uważam zakupu za w pełni chybiony (tylko nie w pełni, kula w coś trafiła). To dobre pachnidło jest, choć akuratnie niezbyt mieszczące się w moim guście zapachowym.
Oczywiście perfumy, które pochodzą ze słonecznej Italii są na italski sposób charakterystyczne. Jak zapewne mogliście zauważyć czytając moje wcześniejsze recenzje pachnideł z tamtego regionu, przymiotnik „włoski” znaczy tyle co: z klasą, casualowy, ciepły, stonowany i słodki. Dokładnie w ten schemat wpisuje się dzisiejszy bohater. To zapach do codziennego użytku, na każdą okazję z odpowiednią dozą szyku i elegancji, ale bez przegięć w tym zakresie. Sprawdzi się i wiosną i późnym latem, i zimą i jesienią z wyłączeniem tylko najcieplejszych dni w roku.
Jest to kompozycja drzewno-kwiatowa, z wyraźnie zaznaczoną dominacją kwiatów (przynajmniej na mojej skórze). Pod względem składników mamy tu taki miszmasz, czy też raczej bogactwo, bo na brak harmonii narzekać nie można, że trudno jednoznacznie określić co pachnie. Woń delikatnie ewoluuje, ale jest to przede wszystkim koncept oparty na przewodnim motywie, w którym drzewa ze szczyptą przypraw mieszają się z kwiatami – wyraźnie wyczuwalna jest róża, dostępna aż w trzech „odmianach”. Smaczku nadaje kmin w przyjemnym, nieco cielistym ujęciu. Pod względem kompozycyjnym aromat przypomina mi Architecta Oriflame, jest jednak o klasę lepszy, bardziej złożony, nieprzesłodzony i po prostu ciekawszy. Ferragamo pachnie słodko i bezpiecznie, otulając przyjemnym (może nawet nieco sennym) ciepłem.honey
Pewnym rozczarowaniem jest dla mego nosa baza woni, w której bardzo drażni syntetyczne, delikatnie mydlane piżmo. Zapewne dla większości wąchających nie będzie to w żaden sposób nieprzyjemne (a prawdopodobnie nawet zauważalne) niemniej mnie męczy. Poza tym ciekawostką jest, w jaki sposób perfumy zachowują się na skórze – na mojej zapach wyraźnie przechylał się w stronę uniseksu, podkreślając swoją kwiatową stronę. Z kolei obdarowany flakonem, pachniał bardzo męsko, drzewnie i naprawdę pięknie. Widać wiele zależy tu od indywidualnego ustroju chemicznego naszej powłoki.
Nie mam zastrzeżeń ani do trwałości (7-9h), ani do klasycznie włoskiej projekcji zapachu – perfumy otaczają przyjemną, nienachalną aurą. Flakon ma prostą, acz ciekawą formę, pewnie trzyma się w dłoni, a atomizer działa jak należy dozując konkretne chmurki. Kolor cieczy (jasno-żółty) dobrze oddaje jej charakter.

Czemu zatem nie podoba mi się tak, jak bym tego chiał? Cóż, brakuje mi w wizji pana Salvatore jakiegoś pazura, czegoś choć trochę szalonego, raptowności jakowejś, dla mężczyzny tylko atawizmu charakterystycznego. Za mało się dzieje, zamiast namiętności jest bezpieczeństwo, zamiast dzikości ogłada… choć przyjmuję, że po prostu taki był zamysł, szczególnie, że to „włoski” zapach. Swoją drogą to intrygujące, że namiętni włosi tworzą perfumy, które z reguły wokół noszącego kreują aurę spokoju, przytulności jakiejś specyficznej, jakby przez odwrotność realizowali swój temperament?

A wracając na ziemię, bez cienia wątpliwości stwierdzam, że jest to godny uwagi produkt, w nieco odmiennym (akurat nieprzyprawowym) śródziemnomorskim klimacie, który można kupić w bardzo atrakcyjnej cenie (poniżej 100 zł za 100 ml). I jakkolwiek memu nosu nie podszedł, to i tak warto powąchać.

Kompozycja: 4
Moc: 3(+)
Trwałość: 4(+)
Flakon: 3(+)
SOB: 3(-)

Nuty:
umysł: kardamon, krzew różany, neroli, kminek, cyklamen, geranium, grejpfrut,
serce: jaśmin, róża, irys, kardamon, goździk,
baza: cedr, wetiwer, skóra, mech, drzewo sandałowe,

Advertisements

2 comments

  1. Jakoś nigdy nie ciągnęło mnie do zapachów Ferragamo, sam nie wiem nawet, dlaczego. Teraz czekam na recenzję obiecanego Dupont’a 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s